Szukaj

MOTO Chcesz auto za pół ceny? Skarbówka ma plan

Chcesz auto za pół ceny? Skarbówka ma plan

CKM
28.08.2025
Kopiuj link

Kupowanie auta przypomina czasem rosyjską ruletkę – nigdy nie wiesz, czy trafisz na okazję życia, czy przepłacisz za auto, które nadaje się na złom. Teraz jednak pojawiła się nowa opcja, ponieważ Urzędy Skarbowe sprzedają samochody odbierane pijanym kierowcom. Kuszą ceną, która bywa nawet o połowę niższa, niż rynkowa.

iStock-2159077555

Ktoś traci, by ktoś mógł zyskać

W marcu 2024 roku weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego, która sprawiła, że kierowcy, którzy jadą autem kompletnie pijani tracą swoje samochody. Dotyczy to osób, które mając ponad 1,5 promila spowodowały wypadek albo zostały przyłapane na alkoholowej recydywie. W takich przypadkach sąd decyduje o przepadku mienia, a auto trafia wtedy w ręce skarbu państwa, który wystawia go na licytację.

Nie spodziewaj się jednak salonowych nowości pachnących świeżym plastikiem. Zdecydowana większość aut to starsze modele i to takie, których stan techniczny  odbiega od tzw. „igły”. Leasingowane SUV-y czy służbowe limuzyny nie trafiają pod młotek, bo formalnie nie są własnością kierowcy – a tych drogich fur jest jak na lekarstwo. W zamian za to dostajesz przegląd motoryzacyjnej klasyki polskich ulic: Volkswageny Passaty, Ople Astry, Peugeoty 307, od czasu do czasu jakiś Ford Mondeo albo Skoda Fabia.

Skarbówka działa według prostego mechanizmu. Najpierw rzeczoznawca wycenia auto. Pierwsza licytacja startuje od 75% tej wartości, a jeśli nie ma chętnych, to druga zjeżdża już do 50%. A w ostateczności nawet za 10% wartości rynkowej. I wtedy zaczyna się magia, bo nagle Opel, który na popularnych portalach aukcyjnych lata po 10 tysięcy, jest do złapania za 5 koła. Brzmi pięknie, prawda? Tylko pamiętaj – nie możesz mieć pretensji o stan techniczny, bo bierzesz to auto z wszystkimi wadami i zaletami.

Kupiłeś? Gratulacje, teraz będziesz mógł sprawdzić stan techniczny

Wyobraź sobie, że stoisz na parkingu urzędu skarbowego, właśnie wygrałeś swoją pierwszą licytację. Ręce drżą z ekscytacji, bo przed tobą stoi wymarzony Golf VI – metalik, prawie nówka. Przynajmniej tak go sobie wyobrażałeś, bo przecież nie wolno ci go było nawet odpalić, nie wspominając o jeździe próbnej.

Przepisy nie przewidują możliwości szczegółowych oględzin – możesz obejść samochód, kopnąć w oponę i zajrzeć do środka, ale na tym koniec. Reszta to czysta loteria. Może być tak, że będziesz nim śmigał przez lata, ale istnieje też możliwość, że nawet nie dojedziesz do domu.

Do ogólnej kwoty zakupu dochodzą wszelkie formalności, takie jak podatek PCC (2% wartości zakupu), obowiązkowe OC,  no i badanie techniczne. W końcu samochód trafił do Ciebie od kierowcy, który nie miał zbyt dużo oleju w głowie, zatem mógł zapomnieć o przeglądzie i OC.

Czy mimo to warto? Dla osób, które potrzebują budżetowego auta na dojazdy do pracy na pewno tak. Natomiast jeżeli szukasz niezawodnej fury na wakacyjne wyjazdy, to chyba lepiej spojrzeć gdzie indziej. Choć oczywiście mogą trafić się perełki.

Aukcje jak z telewizyjnego reality show

Od czasu wprowadzenia przepadku aut sprzedano już kilka tysięcy pojazdów, a Skarb Państwa wzbogacił się o ponad 13 milionów złotych. Średnia cena za auto to około 4 tysiące złotych – kwota, za którą dziś nie kupisz nawet przyzwoitego roweru górskiego z elektrycznym wspomaganiem. Państwo zarabia, obywatele polują na okazje, a wszystko odbywa się zgodnie z literą prawa.

Niewątpliwie cały ten mechanizm ma sens, bo odstrasza potencjalnych pijanych kierowców. I to nie tylko takich jeżdżących rozwalonym Volgswagenem Passatem z 2003 roku, ale też tych z Mercedesów i BMW.

 

Autor CKM
Źródło Polskie Radio
Data dodania 28.08.2025
Aktualizacja 29.08.2025
Kopiuj link
NEWSLETTER
Zapisując się na nasz newsletter akceptujesz Regulamin i Politykę prywatności
KOMENTARZE (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Administratorem Twoich danych osobowych jest CKM.PL, który przetwarza je w celu realizacji umowy – regulaminu zamieszczania komentarzy (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. b RODO). Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania – szczegóły i sposób realizacji tych praw znajdziesz w polityce prywatności. Serwis chroniony jest przez reCAPTCHA – obowiązuje Polityka prywatności Google i Warunki korzystania z usługi.