Brutalny faul w Ekstraklasie. Widok mrozi krew w żyłach
Spotkanie Śląska Wrocław z Cracovią zakończyło się wynikiem 0:0. Choć przez większość meczu kibice nie doczekali się bramek, w ostatnich minutach zrobiło się bardzo nerwowo. W 82. minucie gospodarze stracili jednego zawodnika. Lamine Ba obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę po ostrym wejściu w Mateusza Praszelika.

Fot. YouTube/CANAL+SPORT
VAR zmienił decyzję arbitra
Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w końcowej fazie rywalizacji. Lamine Ba zaatakował nogi zawodnika Cracovii, a pierwsza decyzja sędziego Bartosza Frankowskiego była zupełnie inna. Arbiter uznał bowiem, że to piłkarz Śląska dopuścił się przewinienia.
Sytuację dokładnie przeanalizował jednak zespół VAR, który zasugerował Frankowskiemu ponowne obejrzenie zdarzenia na monitorze. Po zapoznaniu się z powtórkami sędzia zmienił swoją pierwotną decyzję. Odwołał wcześniejsze rozstrzygnięcie i pokazał Lamine Ba czerwoną kartkę, przez co defensor musiał opuścić boisko.
Cracovia nie wykorzystała gry w przewadze
Cracovia przez ostatnie minuty miała przewagę jednego zawodnika, ale nie zdołała znaleźć sposobu na pokonanie defensywy gospodarzy. Śląsk skutecznie zabezpieczył dostęp do własnej bramki i utrzymał bezbramkowy rezultat aż do końcowego gwizdka.
Dla Lamine Ba konsekwencje czerwonej kartki będą jednak odczuwalne także po spotkaniu. 28-letni obrońca będzie musiał pauzować w kolejnym meczu. Reprezentant Mauretanii trafił do Śląska Wrocław w styczniu z chorwackiego NK Varaždin. Wcześniej występował również między innymi w Doxa Katokopia oraz Progresie Niedercorn.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!
Robert Lewandowski z golem i asystą. Polak bohaterem, Amerykanie od razu zareagowali
Lech Poznań rozgromił mistrza Szwajcarii. Padło aż siedem goli
Mecz Piast - Legia przerwany na godzinę. Na trybunach trwała walka o życie kibica
Robert Lewandowski bohaterem Chicago Fire. Takiej sytuacji nie było od 1998 roku
Łukasz Fabiański zakończył karierę. "Niektóre pożegnania są trudniejsze od innych"

