Pościg, który trwał 20 lat, zakończył się na A1
Bohater tej historii chował się przez dwie dekady przed wymiarem sprawiedliwości. Wpadł jednak w ręce policji podczas rodzinnej przejażdżki autostradą A1. Oczywiście, to brzmi jak scenariusz kiepskiego kryminału. Jednak przykład 62-latka z woj. świętokrzyskiego pokazuje, jak dziurawy jest system karny.

fot. KPP w Wodzisławiu Śląskim
20 lat w ukryciu za jazdę po pijaku – czy to rekord Polski?
Historia zaczyna się w 2005 roku, czyli wtedy, gdy większość Polaków dopiero uczyła się obsługiwać Nokię 3310, Małysz i Pudzian byli w swoim primie, a trenerem kadry był Paweł Janas. Nasz „bohater” wsiadł za kierownicę po alkoholu, złamał sądowy zakaz prowadzenia i dostał łączny wyrok w postaci roku pozbawienia wolności. Problem w tym, że za kratki nie trafił. Zamiast tego urządził sobie długie wakacje od odpowiedzialności, które trwały dwie dekady.
Policja oczywiście miała go na liście poszukiwanych, ale wygląda na to, że facet żył względnie spokojnie. Najpewniej jeździł na wakacje, chodził na zakupy, a może nawet do lekarza? Dopiero dziś przyszło mu odpowiedzieć za swoje czyny.
Funkcjonariusze z Opatowa i Wodzisławia dostali cynk, że facet z listu gończego wydanego 20 lat temu, pędzi autostradą A1 w stronę granicy. Szybka i sprawna akcja służb zakończyła się podręcznikowym zatrzymaniem. Zamiast czeskiej wycieczki małżeństwo musiała zadowolić się podróżą w policyjnym radiowozie i holowniku, bo żona zatrzymanego również nie miała prawa jazdy.
„Po sprawdzeniu mężczyzny w policyjnych systemach policjanci potwierdzili, że 62-letni mieszkaniec województwa świętokrzyskiego jest poszukiwany listem gończym wydanym przez Sąd Rejonowy w Opatowie w celu odbycia kary roku pozbawienia wolności. Mężczyzna był poszukiwany od 2005 roku za niestosowanie się do sądowego zakazu i kierowanie pojazdem, znajdując się w stanie nietrzeźwości. Od 20 lat unikał odpowiedzialności za popełnione przestępstwo. 62-latek został zatrzymany i trafił do aresztu." – możemy przeczytać w komunikacie wodzisławskiej policji.
Sprawiedliwość przyszła z 20-letnim opóźnieniem
Cała historia budzi pytanie - jak to możliwe, że ktoś jest poszukiwany przez 20 lat w końcu wpada podczas rodzinnej przejażdżki autostradą? Najpewniej do tego by nie doszło, gdyby nie ktoś, kto zdecydował się zawiadomić służby. Najwyraźniej pan komuś podpadł, a ten wykorzystał fakt, że jest poszukiwany przez policję do odsiedzenia wyroku.
Mężczyzna miał przed sobą rok odsiadki – jednak zaległe wakacje w zakładzie karnym mogą się wydłużyć ze względu na 20-letnie odroczenie oraz kolejne prowadzenie pojazdu bez uprawnień. Sprawa ta, choć na pozór komiczna, pokazuje, że system działa, choć ma sporo niedociągnięć.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!

32-latek uciekał przed policją pod wpływem narkotyków. Skończyło się dramatycznie

Tesla traci pozycję lidera. BYD rośnie jak na drożdżach

Koniec produkcji legendarnego Forda GT. Koniec amerykańskiego snu

Chciał zaoszczędzić, więc zamontował fotowoltaikę na Tesli

Chcesz auto za pół ceny? Skarbówka ma plan