"Szon Patrol" - internetowy mem czy realny problem?
Nastolatkowie w odblaskowych kamizelkach „patrolują” ulice, nagrywają przypadkowe dziewczyny i wrzucają je do sieci z przyczepioną etykietką „szona”. Brzmi jak żart z TikToka? Niestety to internetowy trend, który przeniósł się z sieci do świata realnego.

fot. Kinga Szostko/Linkedin
Co to w ogóle jest „Szon Patrol”?
„Szon” w młodzieżowym slangu to dziewczyna oceniana przez rówieśników jako „wyzywająca” lub taka, która prowadzi rozwiązłe życie erotyczne. Natomiast owe "patrole” to kilkuosobowe grupki małolatów, które urządzają miejskie łowy. Najczęściej chodzą po centrach miast i osiedlach, wypatrują dziewczyny, którym ich zdaniem należy się łatka „szona”, a następnie nagrywają i publikują materiały w socialach. Zgrywają "obrońców moralności” i robią to często dla "beki", ale w praktyce mogą wyrządzić realną krzywdę.
Jak to działa?
Uniform jest dowolny, ale członkowie „patrolu” noszą zazwyczaj odblaskowe kamizelki z napisem „Szon Patrol” – w myśl zasady, że odpowiedni branding to podstawa. Któryś z nich wskazuje dziewczynę, biorą telefon w dłoń – robią krótki filmik lub zdjęcie i wrzucają to do sieci.
Do tego dochodzi wrzucanie screenów z profilami osób, które w ich opinii powinny zostać okrzyknięte mianem „szona” – gdzie głownie widać profile kilkunastoletnich dziewczyn i chłopców.
Wystawianie czyjegoś wizerunku bez zgody, podpisywanie go obelgami, śledzenie w przestrzeni publicznej — to nie jest zabawa, tylko nękanie. Szczególnie, jeśli mówimy o nastolatkach, które są zdecydowanie mniej odporne na hejt, niż osoba dorosła.
Dlaczego stało się to tak popularne?
Ten „format” niestety idealnie wpisuje się w obecne trendy, kiedy wyśmiewanie innych - a tym bardziej anonimowe, jest łakomym kąskiem. Do tego każdy może zostać "członkiem patrolu”, dlatego też powstają lokalne profile "Szon Patrolu" w mediach społecznościowych.
Niestety, ale Meta oraz TikTok nie reagują w porę na ten idiotyczny trend i screeny profili instagramowych przypadkowych osób wiszą tam nawet przez kilka tygodni.
W tym wypadku powinniśmy reagować my – dorośli, ponieważ to nie jest przebieranka w „internetowych strażników moralności” - tylko realne igranie z ogniem. W końcu może się to wszystko skończyć tragedią, jak ktoś sobie nie poradzi z hejtem i faktem, że został okrzyknięty mianem „szona”.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!

Twórcy „Borderlands 4” nakręcili w trailer w Polsce. Staliśmy się częścią uniwersum

Para nagrywała filmy pornograficzne na ulicach Gorzowa Wielkopolskiego. Mieszkańcy są oburzeni

Polak idzie na piechotę przez Afrykę, przy okazji wzbudza sporo kontrowersji obyczajowych

Katastrofa F-16 w Radomiu. Air Show odwołane

Poetyka kryminalnych pseudonimów