fot. Forum "Heil Hitler" – czyli Kanye idzie na wojnę z
granicą dobrego smaku
8 maja 2025 roku Kanye West wrzucił do sieci utwór
zatytułowany "Heil Hitler". O ile twórczość artystyczna ma pewne fory,
jeżeli chodzi o poprawność polityczną, to jednak są pewne granice. W utworze
pojawiają się odniesienia do Adolfa Hitlera, a nawet fragmenty jego przemówień
– więc to raczej nic, co można by nazwać „niefortunnym zabiegiem artystycznym”.
Co prawda numer szybko zniknął z platform streamingowych typu Spotify, ale
nadal lata po sieci i nabija bardzo mocne liczby. Pokazuje to, że Kanye może
sobie pozwolić naprawdę na wiele, ale czy na pewno?
Korea Południowa mówi: nie, dziękujemy
Koncert Kanye Westa w Seulu zaplanowany na 31 maja został
właśnie odwołany. Miało być wielkie wydarzenie, na które czekali fani z Azji.
Tysiące biletów, ogromny hype i nagle informacja, że nic z tego. Niestety, ale nie ma co się dziwić, że w obliczu nowego
„hitlerowskiego hitu”, organizator postanowił odwołać wydarzenie i nie firmować
tej „odklejki” swoją marką . W oświadczeniu stwierdzili lakonicznie, że chodzi
o „niedawne kontrowersje związane z artystą”. Co jasno oznacza, że nie chcą
mieć z tym nic wspólnego. Ale to nie koniec. Sprzedaż butów Yeezy została w Korei
tymczasowo wstrzymana. Pokazuje to, że świat powoli przestaje mieć tolerancje
na kontrowersje, które raz za razem serwuje nam Kanye West.
Media społecznościowe zawrzały i chyba nie ma już odwrotu.
Nawet ci, którzy do tej pory bronili Westa jako artysty „wyprzedzającego swoje
czasy”, teraz złapali się za głowę. Oczywiście artyści maja prawo do
prowokacyjnych treści, ale granice w których można się poruszać zostały
zdeptane przez Kanyego i to najcięższymi butami Balenciagi.
Artysta promujący nazistowskie ideologie raczej
nie będzie mile widywany na dużych festiwalach. Wszak reklamują się na nich
jeszcze większe koncerny, które nie byłyby zadowolone ze swoich logówek nad
jego osobą.
Kanye – od wizjonera do persona non grata?
To nie pierwszy raz, kiedy Ye przesadza, ale nie ukrywajmy
idzie to w coraz bardziej szaloną stronę. Czy wróci na scenę? Pewnie tak. Ale w
najbliższym czasie raczej nie ma co liczyć na duże koncerty, ponieważ nikt nie
będzie chciał się podpisywać pod jego poglądami.
O ile pokazywanie swojej żony nago na czerwonym dywanie jest
prywatną sprawą (choć oczywiście może to gorszyć), to propagowanie nazizmu już
uznaje się w wielu krajach jako przestępstwo.
Źródło:
www.independent.co.uk