Kacper Tomasiak oddał medal trenerowi. Wiadomo co się stało
Kacper Tomasiak po zdobyciu brązowego medalu na dużej skoczni… wrócił do wioski olimpijskiej bez krążka, bo oddał go na przechowanie trenerowi Maciejowi Maciusiakowi. 19‑latek nie chciał „znowu zepsuć” medalu, bo wcześniej srebrny krążek z normalnej skoczni oberwał wstążką i zdążył się już nieco poobijać.

Medal pojechał osobno do wioski. Tomasiak bał się, że znowu coś urwie
Jak ujawnił dziennikarz Eurosportu Kacper Merk, Tomasiak po konkursie wrócił bardzo późno do wioski „bez medalu”, bo ten trafił do Macieja Maciusiaka, żeby nic mu się nie stało. Słowo „znowu” nie jest przypadkowe – srebro z normalnej skoczni straciło wstążkę i krążek zdążył się już poobijać podczas fety, więc tym razem woleli wysłać brąz na osobny, bezpieczny „transport”.
Szacunek dla trenera i chłodna głowa 19‑latka
Decyzja, by oddać medal trenerowi, pokazuje, jak bardzo Tomasiak ufa Maciusiakowi i jak poważnie traktuje swoje olimpijskie trofea. Młody skoczek chciał spokojnie cieszyć się z bliskimi, mając pewność, że krążek jest bezpieczny – a przy okazji dał trenerowi wyjątkową pamiątkę z igrzysk.
To jeszcze nie koniec – Tomasiak znów faworytem w konkursie duetów
Brąz na dużej skoczni to drugi medal olimpijski Tomasiaka, ale Polak wciąż ma kolejną szansę na krążek. W poniedziałek w konkursie duetów Maciej Maciusiak ma postawić właśnie na Kacpra Tomasiaka, którego ma wspierać Paweł Wąsek – a forma 19‑latka sprawia, że znów można marzyć o podium.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!

