Świat się pomylił… Oto pięć najbardziej niedocenionych samochodów w historii

5. Chevrolet SSR (2003-2006)

No a wszystko to w stylistyce retro i za horrendalnie duże pieniądze – dość powiedzieć, że w momencie premiery SSR kosztował za Oceanem mniej więcej tyle, co legendarny Chevrolet Corvette.
Moim zdaniem: samochód ab-so-lut-nie niepowtarzalny i oferujący tzw. wow factor, którego nie zapewni np. wspomniana przed chwilą "Korweta" (przecież przy modelu SSR jest masówką; ot, jednym z wielu samochodów sportowych). Marzysz o tym, aby przewieźć na pace belę słomy, sycąc się niebem nad głową? A więc znalazłeś samochód idealny.
Zdecydowanie warto wspomnieć też o silniku SSR-a: to imponująca jednostka V8 o pojemności sześciu litrów, która potrafi rozpędzić to ciężkie (ponad 2,1 tony) auto do pierwszej setki w 5,5 sekundy. No i to brzmienie!
Zdaniem wielu: niby van klasy średniej, a jednak niezbyt praktyczny dla rodzin, bo wyposażony tylko w troje drzwi. No i ta stylistyka karoserii z bardzo nietypowym, nawiązującym do sportowych coupé tyłem – całość jest zdecydowanie przekombinowana, ekstrawagancka nawet jak na tych dziwacznych Francuzów.
Moim zdaniem: to projekt, który poniósł sromotną porażkę głównie dlatego, że wyprzedził swoje czasy. Na początku naszego tysiąclecia Avantime szokował, konsternował i zniechęcał do zakupu (Renault z wielkim trudem sprzedało nieco ponad 8,5 egzemplarzy tego wozu, po czym go uśmierciło).
Wielka szkoda, bo przecież mamy do czynienia z wygodnym i wbrew pozorom całkiem praktycznym vanem, który nawet przy współczesnej konkurencji prezentuje się naprawdę świeżo.

Zdaniem wielu: mocno przestrzelona próba podbicia przez Włochów segmentu wyższego-średniego, czyli rewirów, na których od dawien dawna dzielą i rządzą Niemcy z ich Mercedesem Klasy E, BMW serii 5 oraz Audi A6.
Samochód nie był szybszy od germańskiej konkurencji i nie prowadził się lepiej (przedni napęd), a do tego był po "alfowemu" awaryjny. Efekt? Niewielu chętnych na zakup i ogromny spadek wartości tuż po wyjechaniu z salonu. No i te reflektory, które wielu osobom kojarzą się ze świńskimi oczkami… Catastrofe, fallimento i w ogóle bordello bum-bum!
Moim zdaniem: charakterna, oszałamiająco wręcz elegancka limuzyna, której opisane przed chwilą reflektory jedynie dodają oryginalności (w roku 2003 zostały zmienione na światła większe, zdecydowanie mniej kontrowersyjne, co w mojej ocenie odebrało Alfie 166 mnóstwo uroku).Liczne usterki? Owszem, właściciel pomstuje na nie w warsztacie samochodowym albo na lawecie, jednak dopóki ten samochód działa, zapewnia frajdę z jazdy, której po prostu nie da się opisać słowami.
Pod jednym warunkiem: pod maską musi znajdować się jedyny słuszny silnik V6, czyli kultowe "Busso". Skąd wiem te wszystkie rzeczy? Przez parę lat byłem posiadaczem takiej właśnie Alfy Romeo, a gdy ją sprzedawałem, to prawie płakałem niczym Niemiec ze słynnego powiedzenia.2. Aston Martin Cygnet (2011-2013)

Natomiast tutaj dodano po prostu znaczki Astona Martina i zaczęto sprzedawać owo maleństwo za cenę – uwaga – trzykrotnie wyższą, niż Toyota IQ. Albo inaczej: w salonach mikroskopijny Cygnet był sporo droższy np. od sportowego BMW Z4 i tylko nieco tańszy od potężnego Volvo XC90.
Moim zdaniem: Japończycy wspólnie z Anglikami wyczarowali samochód, który nie ma swojego odpowiednika w całej historii motoryzacji. Choć to autko krótsze nawet od Fiata 126p, to w przednim rzędzie oferuje zaskakująco dużo miejsca. Rząd tylny? Tam oczywiście trudno spodziewać się cudów, jednak na upartego przewiezie się dwie dorosłe osoby.Do tego wszystkiego należy dołożyć świetną zwrotność oraz to, co od siebie dodał Aston Martin: luksusowe wyposażenie i finezyjnie wykończone wnętrze. W ten sposób wyczarowano wyjątkowy pojazd, w którym człowiek czuje się niczym miliarder z Monako. Nawet jeżeli przeciska się właśnie przez korki drogowe w Radomiu albo Sosnowcu.

Jego stylistyka – na czele ze światłami drogowymi, które postanowiono umieścić pod szybą przednią – jest tak niespójna i dziwaczna, że całość sprawia wrażenie projektu osoby będącej pod wpływem LSD. No i do tego niewidomej.
Moim zdaniem: zacznijmy od małej zabawy: najpierw spójrz na współczesne minivany, z których większość jest do siebie łudząco podobna. Czyli wygląda nijako, banalnie i cholernie wręcz nudno.
Teraz rzuć raz jeszcze okiem na Multiplę (koniecznie przed faceliftingiem, który przeszła w roku 2001), a być może zobaczysz arcydzieło dizajnu, które nawet po 27 latach od premiery jest wyraziste, nietuzinkowe, po prostu jakieś.
Warto dodać, że ten wóz wciąż imponuje także pod względem projektu wnętrza – zaskakująco przestronnego i praktycznego (mieści aż sześć przesuwanych foteli). Królowa tego rankingu mogła być tylko jedna!Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!
Skoda Kamiq w promocyjnym finansowaniu – Škoda Plichta: 842 zł netto miesięcznie, bez wpłaty własnej
Dramat na Lubelszczyźnie. 21 osób rannych po zderzeniu busa z audi
Jak wybrać odpowiednią przyczepkę samochodową? Praktyczny poradnik
Seniorzy za kierownicą pod lupą. Nadchodzą zmiany w prawie jazdy
Polityk PiS stracił prawo jazdy po przekroczeniu prędkości

