Nie do wiary, ile turyści płacą za ewakuację z Dubaju. Koszty zwalają z nóg
W ostatnich dniach turystyczny raj, jakim dla wielu był np. Dubaj, zmienił się w jedno z najbardziej niepewnych miejsc na świecie. Napięcia na Bliskim Wschodzie doprowadziły do paraliżu przestrzeni powietrznej i drastycznego ograniczenia ruchu lotniczego, a tysiące podróżnych, zarówno zagranicznych turystów, jak i rezydentów, znalazły się w sytuacji bez wyraźnego szybkiego powrotu do domu. Niektórzy korzystają z alternatyw, by wrócić do domów, lecz muszą zapłacić za to kolosalne sumy.

fot. prostooleh z freepik
Paraliż lotnisk i chaos w podróży
Sytuacja zaczęła się gwałtownie pogarszać po sobotnich starciach na linii Izrael–Iran, które wywołały reakcje wojskowe wokół regionu Zatoki Perskiej. Wiele przestrzeni powietrznych zostało zamkniętych lub ograniczonych, a lotniska w m.in. Dubaju i Abu Zabi przestały normalnie funkcjonować. Tysiące pasażerów, w tym wielu Polaków, nie mogły opuścić kraju ze względu na odwołane loty i brak dostępnych połączeń.
Na międzynarodowych lotniskach pojawił się chaos, ponieważ terminale były zatłoczone pasażerami, a część lotów została anulowana lub przesunięta na późniejsze terminy.
Alternatywy dla tradycyjnych lotów i ich ogromna cena
W obliczu zamknięcia standardowych połączeń wiele osób zdecydowało się szukać innych sposobów powrotu, o czym informuje "Daily Mail" oraz portal Semafor. Najzamożniejsi turyści oraz rezydenci zaczęli korzystać z usług prywatnych firm ochroniarskich i transportowych, które oferują ewakuację drogą lądową do sąsiednich państw, np. do Rijadu w Arabii Saudyjskiej, i dalej prywatnymi odrzutowcami poza rejon konfliktu.
Taki luksus nie jest tani. Według zagranicznych źródeł koszt wynajęcia prywatnego odrzutowca i zorganizowanej ewakuacji może sięgać nawet 350 000 dolarów, co dla przeciętnego turysty jest absolutnie poza zasięgiem. Wielu zamożnych podróżnych decyduje się jednak na taką opcję z obawy przed dalszym rozwojem sytuacji i potencjalnym niebezpieczeństwem
Ucieczki drogą lądową i problemy wizowe
Nie wszyscy chcą lub mogą korzystać z prywatnych samolotów. Wielu turystów próbuje wydostać się z emiratu drogą lądową, głównie do Omanu, kraju, który formalnie nie jest w strefie konfliktu. Polacy i inni cudzoziemcy dzielą się w mediach społecznościowych informacjami o możliwych trasach i warunkach przejazdu. Jednak nawet ta opcja nie jest prosta: podróż przez pustynię jest długa i męcząca, a dodatkowo obowiązują tam przepisy wizowe, które mogą utrudniać przejazd osobom bez odpowiednich zezwoleń.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje do obywateli o pozostanie na miejscu i ostrożność, ostrzegając przed podejmowaniem pochopnych decyzji o wyjeździe. MSZ wskazuje, że nieoficjalne propozycje ewakuacji albo niezweryfikowane oferty mogą wiązać się z dodatkowymi zagrożeniami lub kosztami.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!
Donald Trump ostro o Zełenskim. Trudno uwierzyć, do kogo go porównał
MSZ pilnie ostrzega przed podróżami do tych krajów. Wydano komunikat
Panika w europejskim kraju po ataku Iranu. Poderwano myśliwce i ewakuowano mieszkańców
Lepiej nie zostawiać tego na klatce schodowej. Grozi 5 tys. złotych mandatu

