Córka Jacka Jaworka przekazała szokujące fakty. Wszyscy się mylili
10 lipca 2021 roku doszło do tragedii, która wstrząsnęła Polską. Jacek Jaworek zamordował swojego brata, jego żonę oraz ich 17-letniego syna. Po latach śledztwa ruszył proces jego ciotki, oskarżonej o udzielanie mu schronienia przez ponad dwa lata. W poniedziałek, 5 stycznia 2026 roku, przed sądem w Myszkowie zeznania złożyły córka i siostra sprawcy. Szczególnie relacja córki ujawniła nieznane dotąd, wstrząsające okoliczności dotyczące Jacka Jaworka.

fot. Polska Policja
Tragiczne wydarzenia w Borowcach
Do zbrodni doszło 10 lipca 2021 roku we wsi Borowce. Jacek Jaworek użył nielegalnie posiadanej broni palnej, aby zabić brata, bratową oraz 17-letniego bratanka. Z miejsca zdarzenia zdołał uciec jedynie młodszy syn zamordowanego małżeństwa.
Po dokonaniu zbrodni Jaworek zniknął i przez niemal trzy lata unikał wymiaru sprawiedliwości. Jego ciało odnaleziono 19 lipca 2024 roku w lesie w pobliżu Dąbrowy Zielonej. Badania potwierdziły tożsamość mężczyzny, a śledczy ustalili, że odebrał sobie życie.
Przerażające słowa córki przed sądem
5 stycznia 2026 roku przed Sąd Rejonowy w Myszkowie stanęły siostra oraz córka Jacka Jaworka. Obie występowały jako świadkowie w sprawie Teresy D. – ciotki mężczyzny, która miała ukrywać go i wspierać przez blisko dwa lata.
Córka sprawcy opisała przed sądem dramatyczne kulisy życia rodzinnego. Jak zeznała, wszystko wskazuje na to, że pierwotnym celem mordercy były ona i jej matka. Kobieta podkreślała, że ojciec obwiniał ją za pomoc udzieloną matce podczas rozwodu.
„Wydaje mi się, że to ja i mama byłyśmy celem tego morderstwa (…)”
Świadek relacjonowała również, że w domu regularnie dochodziło do awantur, a groźby ze strony ojca były na porządku dziennym:
„W domu nasilały się awantury, groził mamie, że ją zabije, ale będzie z nią do grobowej deski. Powtarzał to przy każdej awanturze” – mówiła córka Jaworka, cytowana przez Radio Zet.
Strach po zbrodni i poczucie zagrożenia
Kobieta przyznała także, że po dokonaniu morderstwa żyła w ciągłym lęku o własne życie. Jej zdaniem ojciec nie zamierzał na tym poprzestać i mógł próbować zabić również ją. Jak wyznała w sądzie, obawa przed nim była paraliżująca:
„Pamiętam, że pojawiłam się tylko na pierwszej rocznicy tragedii w Borowcach. Później już nie, bo bałam się, że mnie obserwuje, że mnie zabije. Powiedział mi, że to wszystko jest moją winą, bo to ja namawiałam matkę na rozwód” – cytuje Radio Zet.
Przemoc i manipulacja w rodzinie
W swoich zeznaniach córka opisywała ojca jako osobę dominującą i brutalną, która przez lata znęcała się psychicznie nad bliskimi. Zwróciła uwagę, że potrafił on skutecznie podporządkowywać sobie innych ludzi, co – jej zdaniem – mogło dotyczyć również jego ciotki.
„Początkowo było mi jej żal. Jacek Jaworek był osobą, która potrafiła perfekcyjnie kogoś omamić. Potrafił podporządkowywać sobie ludzi (…) Teraz, gdy mam wiedzę, że ukrywała go dwa lata, to wiem, że przyczyniła się do tego, co się działo w tym czasie w moim życiu” – powiedziała przed sądem.
Czy ktoś jeszcze pomagał mordercy?
Na tym jednak nie koniec rewelacji. Córka Jaworka zasugerowała, że jej ojciec mógł liczyć na wsparcie jeszcze jednej osoby.
Jej wątpliwości wzbudziły bowiem meble przewiezione z Borowców do domu oskarżonej ciotki. Według świadka, starsza kobieta i jej ojciec nie byliby w stanie sami, bez niczyjej pomocy, przetransportować ich w tajemnicy.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!
Pojechał tylko na myjnię, nie żyje. Tragedia w polskiej miejscowości
Nie żyje młody polski dziennikarz. Walczył z rzadką chorobą
Koszmar na kolei, nie żyje 40-latek. Wszyscy pasażerowie pociągu trafili do szpitala
Wstrząsająca relacja rodziców z Jeleniej Góry. To dlatego Hania zabiła 11-letnią Danusię?
Tragiczne wieści, nie żyje legendarny strongman. Miał tylko 40 lat

