Alergia na psy? Może czas na własnego droida z „Gwiezdnych wojen”?

Nie, to nie jest replika. To nie jest zabawka (w teorii). To G1T4-M1N1 – autonomiczny robot, który naprawdę potrafi za tobą chodzić, naprawdę coś ze sobą niesie i naprawdę brzmi, jakby urwał się z planu zdjęciowego "Gwiezdnych wojen". Tyle że jego sercem nie jest silnik napędzany mocą Jedi, tylko technologia firmy Piaggio Fast Forward (tak, tak to ci od skuterów), która od jakiegoś czasu tworzy roboty użytkowe, które – dosłownie – kroczą za człowiekiem.
Robot ze Star Wars w domu, poznaj G1T4-M1N1
G1T4-M1N1 to nie kosmos, ale wynik sprytnego mariażu inżynierii i popkultury. W swojej istocie to przemalowany, przestrojony, ale nadal praktyczny robot cargo, znany wcześniej jako Gitamini. Jeździ, obserwuje otoczenie, analizuje przeszkody, rozpoznaje użytkownika i – najważniejsze – niesie za niego do 9 kilogramów bagażu. Bez narzekania, bez przerw na kawę. I z zasięgiem 38 kilometrów na jednym ładowaniu.
Ale ten robocik to coś więcej niż mobilna torba na zakupy. Dzięki współpracy z Disneyem i Lucasfilmem, do podstawowej funkcjonalności dołożono coś, co kupuje wyobraźnię: design inspirowany droidami, archiwalne dźwięki z filmów, estetykę rodem z dalekiej galaktyki. I nagle technologia przestaje być tylko użyteczna – staje się sympatyczna. I bardzo filmowa, a może raczej…fanowska.
Kiedy technologia staje się postacią
To, co kiedyś było domeną science-fiction, dziś zyskuje imię, twarz i dźwięk. G1T4-M1N1 to robot użytkowy, ale w nowej wersji przypomina bardziej towarzysza. Nie mówi jak C-3PO, ale potrafi wydawać z siebie piski, brzęczenia i świsty, które z miejsca rozpozna każdy fan sagi.
Czy to tylko zabawka? Niekoniecznie. To przede wszystkim przykład, jak technologia użytkowa może zostać zakorzeniona w kulturze masowej. Nie tylko jako gadżet, ale jako pełnoprawny produkt, który rozwiązuje codzienne problemy (dźwiganie tobołów), a przy okazji wywołuje uśmiech. A w czasach, gdy roboty kuchenne mają własne imiona, a odkurzacze potrafią przepraszać za stuknięcie w ścianę – taka personalizacja to nie fanaberia, tylko znak czasów.
Cena G1T4-M1N1. Kosmiczna?
Owszem, cena G1T4-M1N1 nie należy do niskich – 2875 dolarów to więcej niż kosztuje bazowy model Gitamini (ok. 2475 USD). Ale co to jest dla takiego kosmicznego łowcy przygód. Prawda? To pierwszy legalny droid z uniwersum Star Wars, którego możesz mieć bez konieczności bycia Skywalkerem. I który nie wymaga R2-naprawy po każdej wyprawie. I naprawdę chętnych nie brakuje.
Technologia z charakterem
To, co robi Piaggio Fast Forward, to krok w ciekawym kierunku. W erze, gdzie sztuczna inteligencja jest coraz bardziej wszechobecna, a roboty coraz częstsze – nadanie im osobowości i odrobiny duszy (nawet cyfrowej) może być dokładnie tym, czego potrzebujemy, żeby zaakceptować ich obecność w codziennym życiu. Nie jako maszyny, ale jako pomocników, kompanów, może nawet – postaci.
I chociaż G1T4-M1N1 nie otworzy ci drzwi X-winga, ani nie zagra na holoszachownicy z Chewbaccą, to zrobi coś, czego R2-D2 nigdy nie potrafił: pomoże ci nieść zakupy i podąży za tobą w realnym świecie.
A to, jak na robota inspirowanego filmem, brzmi całkiem interesująco.
Twój komentarz został przesłany do moderacji i nie jest jeszcze widoczny.
Sprawdzamy, czy spełnia zasady naszego regulaminu. Dziękujemy za zrozumienie!

