Szukaj

LIFESTYLE Sąd nie zgodził się na opóźnienie procesu P. Diddy’ego w sprawie handlu ludźmi i przestępstw seksualnych

Sąd nie zgodził się na opóźnienie procesu P. Diddy’ego w sprawie handlu ludźmi i przestępstw seksualnych

JakubS
18.04.2025
Kopiuj link
Nie ma miękkiej gry. Sean "Diddy" Combs, legenda hip-hopu i jeden z najbardziej wpływowych ludzi amerykańskiego show-biznesu, nie wywinie się od konsekwencji. Sędzia federalny odrzucił jego prośbę o opóźnienie procesu dotyczącego handlu ludźmi i przestępstw seksualnych. Sprawa rusza zgodnie z planem – 5 maja 2025 roku. A to oznacza, że zamiast planować trasę koncertową, Diddy będzie musiał tłumaczyć się przed ławą przysięgłych.
puff-549b129eba939603ddf25232969bf9e6_f594b1
fot. akpa.pl

Nie będzie taryfy ulgowej – czas na sprawę 
Wniosek o przesunięcie rozprawy, złożony przez prawników Diddy’ego, został odrzucony przez sędziego. Tłumaczenia, że nowe zarzuty są zbyt świeże, by się do nich przygotować, nie były wystarczająco przekonywujące. Sąd uznał, że nie zmieniają one sedna sprawy. Mówiąc wprost – od dawna wiadomo, o co chodzi. Combs stanie przed ławą przysięgłych i będzie musiał odpowiedzieć na bardzo poważne oskarżenia.

Prokuratura twierdzi, że Diddy przez blisko 20 lat wykorzystywał swoją pozycję i wpływy w przemyśle muzycznym do organizowania imprez, podczas których dochodziło do przestępstw seksualnych. Ofiary miały być często odurzane i manipulowane. Brzmi brutalnie? Bo takie jest. A jeśli sąd uzna te zarzuty za prawdziwe, Diddy może usłyszeć wyrok nawet dożywotniego więzienia. 

Czy są dowody na winę Diddy’ego?
Jednym z najmocniejszych dowodów w sprawie ma być nagranie z 2016 roku, które – według doniesień – przedstawia atak Diddy’ego na jego byłą partnerkę, piosenkarkę Cassie Ventura. Obrońcy Combsa twierdzą, że materiał jest zmanipulowany i nie pokazuje rzeczywistego przebiegu zdarzeń. Prokuratura jednak nie zamierza z tego rezygnować. Uważa nagranie za istotny element układanki, który może pokazać, z czym naprawdę miały do czynienia kobiety z otoczenia artysty. 

Najpewniej szykuje się bardzo ciekawy okres dla amerykańskich mediów zajmujących się show-biznesem. Sprawa Diddy’ego to nie będzie zwykły proces sądowy – a spektakl, śledzony przez media na całym świecie. I właśnie dlatego odpowiednia selekcja ławników ma okazać się kluczowa. Obrona chce dokładnego przesiewu i pytań o wrażliwość na tematykę seksualną. Prokuratura natomiast woli szybszą ścieżkę i prosty formularz. Obie strony wiedzą, że ławnicy mogą przesądzić o wszystkim – a emocje będą grały dużą rolę. 

Od gwiazdy do przestępcy seksualnego 
Jeszcze kilka lat temu Diddy pokazywał się na czerwonych dywanach, pozował z gwiazdami i świętował kolejne sukcesy w branży. Dziś siedzi w areszcie bez możliwości wpłacenia kaucji. Proces rozpocznie się 5 maja, a sam Diddy nie będzie miał żadnej taryfy ulgowej. Jeśli zostanie uznany za winnego, grozi mu od 15 lat więzienia do dożywocia. 

To nie pierwszy raz, kiedy wielka gwiazda trafia na salę sądową. Ale w przypadku Diddy’ego stawka jest wyjątkowo wysoka – nie tylko dla niego, ale też dla całej branży, która przez lata odwracała wzrok od syfu jaki się dział na organizowanych przez niego imprezach. Ten proces to nie medialna burza – to brutalna rzeczywistość, w której trzeba odpowiedzieć za swoje czyny. 

Źródło: Deadline.com  

Autor JakubS
Źródło -
Data dodania 18.04.2025
Aktualizacja 19.04.2025
Kopiuj link
NEWSLETTER
Zapisując się na nasz newsletter akceptujesz Regulamin i Politykę prywatności
KOMENTARZE (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Administratorem Twoich danych osobowych jest CKM.PL, który przetwarza je w celu realizacji umowy – regulaminu zamieszczania komentarzy (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. b RODO). Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania – szczegóły i sposób realizacji tych praw znajdziesz w polityce prywatności. Serwis chroniony jest przez reCAPTCHA – obowiązuje Polityka prywatności Google i Warunki korzystania z usługi.