Szukaj

TECH Gagarin kontra Uznański. Kto bardziej zasługuje na swoją ulicę?

Gagarin kontra Uznański. Kto bardziej zasługuje na swoją ulicę?

Cezary Królikowski
28.08.2025
Kopiuj link

Czy Jurij Gagarin powinien pozostać patronem warszawskiej ulicy? Do Rady Warszawy trafiła petycja o zmianę jej nazwy na ulicę Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, co wywołało dyskusję o historii, symbolach i formalnych ograniczeniach.

Kopia – Projekt bez nazwy-5

Jurij Gagarin vs Sławosz Uznański-Wiśniewski

W Warszawie znów rozgorzała dyskusja o nazwach ulic. Tym razem pod ostrzałem znalazł się Jurij Gagarin – pierwszy człowiek w kosmosie, bohater radzieckiej propagandy i patron ulicy przebiegającej przez Śródmieście i Mokotów. Pewien mieszkaniec stolicy postanowił, że czas najwyższy zrezygnować z upamiętniania radzieckiego kosmonauty i zaproponował, by zamiast niego uhonorować Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego – polskiego astronautę, który w najbliższych latach ma polecieć w kosmos jako drugi Polak po Mirosławie Hermaszewskim.

Brzmi pięknie i patriotycznie, prawda? Ale rzeczywistość, jak to zwykle bywa, nie jest tak prosta.

Między gwiazdami a biurokracją

Problem w tym, że przepisy jasno mówią: patronem ulicy można zostać dopiero pięć lat po śmierci. Uznański żyje, ma się dobrze i – oby – jeszcze długo będzie miał okazję cieszyć się swoim sukcesem, zanim urzędnicy nazwą jakąś ulicę jego imieniem. Jak podkreśla wiceprzewodniczący Rady Warszawy Sławomir Potapowicz, tylko w wyjątkowych sytuacjach robi się od tej zasady wyjątki. A to oznacza, że choćbyśmy nie wiem jak się starali, Uznańskiemu na razie pozostaje patronat nad artykułami prasowymi, a nie nad ulicą.

Do tego dochodzi zwyczajny pragmatyzm – zmiana nazwy ulicy to nie tylko symbol, ale i masa papierkowej roboty. Mieszkańcy musieliby wymieniać dokumenty, adresy, pieczątki. I nawet jeśli dla jednych to tylko „formalność”, dla drugich to zwyczajny kłopot.

Czy Gagarin jest naprawdę problemem?

Dyskusja o Gagarinie ma jednak drugie dno. Jego nazwisko, wciąż obecne na tabliczkach warszawskich kamienic, wielu przypomina o radzieckim jarzmie. Krytycy podkreślają, że choć był pionierem kosmosu, przede wszystkim był symbolem Związku Radzieckiego – państwa, które przez dekady trzymało Europę Środkowo-Wschodnią w żelaznym uścisku.

Trudno się dziwić, że w czasie gdy Rosja toczy wojnę przeciwko Ukrainie, ta symbolika kłuje w oczy jeszcze mocniej. Nic dziwnego, że podobne petycje pojawiły się też w innych miastach, jak choćby w Kłobucku, gdzie lokalny radny Mariusz Mandat pytał wprost: „Czy naprawdę chcemy czcić bohatera państwa, które od trzech lat morduje naszych sąsiadów?”.

 

Kosmiczne pytanie o pamięć

Nie sposób jednak nie zauważyć pewnego paradoksu. Z jednej strony mamy Gagarina – człowieka, którego nazwisko znają dzieci na całym świecie, symbol epoki i wyczyn, którego nie sposób wymazać z historii. Z drugiej – mamy nasze narodowe aspiracje i chęć budowania własnych bohaterów. Bo czy nie byłoby pięknie, gdyby w centrum Warszawy zamiast radzieckiego kosmonauty upamiętniano Polaka, który sięgnął gwiazd?

Tylko że historia nie jest aż tak łatwa do „wyczyszczenia”. Gagarin naprawdę był pierwszym człowiekiem w kosmosie. To fakt, który żadne przepisy dekomunizacyjne nie są w stanie zmienić.

Nazwy ulic – zwierciadło polityki

Cała ta sprawa pokazuje, że nazwy ulic to coś więcej niż zwykłe punkty orientacyjne w mieście. To mapa naszej zbiorowej pamięci, spór o to, kogo chcemy czcić, a kogo wolelibyśmy wymazać z historii. Jeszcze niedawno w całej Polsce trwały masowe „dekomunizacje”, w ramach których znikali Dzierżyńscy, Świerczewscy czy Rokossowscy. Dziś przyszła kolej na Gagarina – choć w porównaniu z tamtymi patronami wydaje się on postacią dużo mniej jednoznaczną.

I co dalej?

Póki co Gagarin zostaje. Uznański będzie musiał poczekać – i to nie tylko dlatego, że biurokracja tego wymaga, ale też dlatego, że być może większym zaszczytem jest mieć swoje imię na ustach rodaków, a nie tylko na urzędowych pieczątkach.

Może więc zamiast nerwowych zmian warto wprowadzić trochę dystansu? Zamiast wyrzucać Gagarina z tabliczek, lepiej zbudować nowe ulice, place i skwery, które upamiętnią polskich bohaterów współczesności. Bo przestrzeń miasta jest wystarczająco duża, by pomieścić i pioniera kosmosu, i tych, którzy dopiero w tę przestrzeń wkraczają.

 

Źródło -
Data dodania 28.08.2025
Aktualizacja 29.08.2025
Kopiuj link
NEWSLETTER
Zapisując się na nasz newsletter akceptujesz Regulamin i Politykę prywatności
KOMENTARZE (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Administratorem Twoich danych osobowych jest CKM.PL, który przetwarza je w celu realizacji umowy – regulaminu zamieszczania komentarzy (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. b RODO). Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania – szczegóły i sposób realizacji tych praw znajdziesz w polityce prywatności. Serwis chroniony jest przez reCAPTCHA – obowiązuje Polityka prywatności Google i Warunki korzystania z usługi.