Szukaj

ZWIĄZKI Jak rozpalić i podtrzymać żar w związku?

Jak rozpalić i podtrzymać żar w związku?

Marika Grądkowska
13.02.2025
Kopiuj link
Jeśli oglądając namiętne sceny seksu w TV myślicie sobie „Tak kiedyś wyglądał mój związek“, a dziś zamiast gorącego seksu spotyka Was odcinek najnowszego serialu na Netfliksie, to się nie przejmujcie, bo taki scenariusz pisze życie każdej parze. Oto co zrobić, żeby nieco zmienić fabułę.
partnerstwo

Etap „WOW” to stały punkt każdego związku. Tak samo, jak kolejne etapy, które są już mniej fascynujące... Jednak media narzucają nam obraz namiętnego związku jako standardu udanej relacji, przez co, gdy żar zanika, zaczynamy się zastanawiać, czy nasza relacja przypadkiem nie dobiega końca. Według psychoterapeuty Roberta Rutkowskiego nie ma się absolutnie czym przejmować. – Żar w związku ma swoje uroki, bo daje nam dużo ognia i przyjemności, ale jego skutkiem ubocznym jest zmęczenie. Patronem zakochanych jest Św. Walenty, ten sam, który patronuje ludziom cierpiącym na choroby psychiczne. – Według niego faza zauroczenia i namiętności została zaprojektowana przez naturę, aby podtrzymać nasz gatunek i nie bez powodu ma okres ważności. – Zawsze mówię, że zakochani powinni iść na L4, bo stają się
zagrożeniem dla otoczenia. Natura jednak zaprogramowała nas tak, że faza „WOW” przemija i słusznie, bo byłoby na ulicach bardzo niebezpiecznie. – dodaje ekspert w rozmowie z CKM.

Kolejną fazą jest faza poznania. Namiętność ustępuje tu po to, by zrozumieć drugą osobę i spojrzeć na nią bez różowych okularów. Jeśli ta faza jest nudna oznacza to, że parę poza seksem nic nie łączy. – To pewnego rodzaju audyt od naszego mózgu, że być może nie ma sensu trwać w tym związku. – Według Roberta w tym miejscu potrzebne są wspólne pasje i tematy – to one przejmują na tym etapie związku rolę afrodyzjaków. Jednak zdarza się tak, że mimo wspólnych pasji i niezliczonej ilości zainteresowań, zaczynamy spychać sferę seksu na sam koniec listy zadań, gdzie pierwsze miejsca zajmuje praca, siłownia, Facebook i najnowszy odcinek popularnego serialu. O czym należy pamiętać, by sprawnie wrócić do czasów, gdy seks znajdował się w TOP 3?
Ktoś zamordował porządanie. Ustalono sprawcę 
Seks sam w sobie jest wspaniały, ale tak samo, jak owoce morza - podawane codziennie w identyczny sposób, mogą nas przyprawić o mdłości i biegunkę. Według Seksuolog Ilony Nawrot głównym problemem par jest fiksowanie się na pożyciu jako stosunku dopochwowym: – Ludzie zapominają, jak seksowna może być sama gra wstępna. Jest na rynku wiele gier i zabawek jak karty czy kostki, które podsuwają pomysły, jeśli wyobraźnia nam szwankuje”. Specjalistka twierdzi również, że kochankowie często nie dają sobie nawzajem tego, czego pragną. - Mężczyźni przede wszystkim chcą seksu oralnego, którego kobieta podejmie się z przyjemnością. To jedna z ich głównych fantazji. Kolejną jest seks z inicjatywy kobiety. Jednak nie w stylu „choć idziemy do łóżka”. Wbrew pozorom mężczyźni też lubią być uwodzeni. – dodaje Nawrot. Kobiety natomiast marzą o tym, by gra wstępna trwała dłużej, a seks był celem samym w sobie, nie wytrysk. Wtedy wszystko trwa zbyt krótko i traci wartość. Tak nie wiele by uszczęśliwić partnera? Czasem tak, a czasem to dużo bardziej skomplikowane i tu przypomina o sobie zapomniana KOMUNIKACJA.

Jak nie powiesz, to nie dostaniesz
Komunikowanie o swoich potrzebach to bardzo ważna umiejętność, której nie każdy zdołał opanować. Według Roberta Rutkowskiego problem z komunikacją zaczyna się już w dzieciństwie. – Dzieci, które nie były wysłuchiwane, bo przecież „dzieci i ryby głosu nie mają” w życiu dorosłym będą bały się mówić – twierdzi terapeuta. Strach powoduje, że nie mówimy głośno o swoich potrzebach, bo boimy się odrzucenia, wyśmiania lub krytyki. Patrycja Wonatowska seksuolog z Instytutu Pozytywnej Seksualności proponuje rozwiązanie. – Jednym z ćwiczeń, które zadaję parom to „dzień królewicza i królewny”. Raz w miesiącu partnerzy ustalają dzień, w którym spełniane są ich zachcianki. To taka nauka tego, w jaki sposób mówić o swoich potrzebach. Na początku bywa, że nie wiemy, o co prosić, jednak z czasem okazuje się, że jest tego całkiem sporo – wyjaśnia specjalistka. W takim ćwiczeniu ważne jednak jest, żeby osoba spełniająca prośby nie kwestionowała ich, nie wyśmiewała ani nie komentowała, przez co da poczucie akceptacji.

Jednak jak twierdzi Rutkowski, nie można też przesadzić w drugą stronę. – Błędem jest traktowanie partnera jako swojego powiernika, często jako terapeuty. Wydaje nam się, że druga strona chcę się dowiedzieć o nas jak najwięcej. Taka wiedza morduje namiętność.“ – wyjaśnia ekspert. Zatem jak wszędzie najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Szczególnie jeśli chodzi o KRYTYKĘ.

Co mówić, a czego nie
Jaka jest zasadnicza różnica między początkiem związku a dalszymi etapami? To, że na początku nic nam nie przeszkadza. Później, gdy mija faza pierwszego romantyzmu, schodzimy na ziemię i zaczynają nam się nie podobać pewne kwestie. Zaczynamy o tym mówić, a gdy nic się nie zmienia, myślimy i mówimy o tym coraz częściej, nie zauważając już zalet drugiej osoby. Według Roberta Rutkowskiego, krytykują szczególnie osoby z niską samooceną: - Lubią nadmiernie wytykać "kiepskości" swojego partnera i gloryfikować siebie za akceptowanie ich. To jest genialny sposób na pozbycie się namiętności. - Jednak jak twierdzi terapeuta, tutaj również istotny jest złoty środek. Nadmierne chwalenie partnera, może przynieść odwrotny skutek. – Ciągłe komplementowanie i noszenie na rękach może też irytować. To tak jak z pieszczotą, gdy zbyt długo trwa bywa wkurzająca – wyjaśnia nam ekspert.
Ilona Nawrot twierdzi, że szczególny wpływ na poczucie wartości ma forma odmowy seksu przez partnera. – Ludzie często nie argumentują braku ochoty na seks. Szczególnie kobiety. Mówią „nie, bo nie“ albo „nie mam ochoty”. Taka odmowa może skutecznie podkopać samoocenę partnera – wyjaśnia seksuolog. To nie znaczy, że nie możemy zwrócić uwagi partnerowi, gdy coś nam nie pasuje lub gdy czegoś nie chcemy. Liczy się przede wszystkim forma. Róbmy to delikatnie, z troską i argumentami. Szczególnie jeśli chodzi o wygląd partnera.

Spójrz w lustro
Jednym z głównych powodów spadku libido jest fakt, że partner przestał dbać o siebie. Jeśli zakochaliśmy się w wysportowanym pewnym siebie mężczyźnie lub eleganckiej kobiecie, rozczarowaniem jest, gdy nasz partner przestaje dbać o ciało lub to w co się ubiera. – Mężczyźni zwracają dużą uwagę na kobiecą bieliznę i to w czym śpi. Narzekają często, że ich kobiety noszą infantylne pidżamy. – twierdzi seksuolog Ilona Nawrot. – Warto zasugerować partnerce, w czym podoba się najbardziej i albo sprezentować taki komplet, albo wybrać się razem do sklepu – dodaje. Według ekspertki, problemem są też usta na „glonojada” i sztuczne rzęsy. Mężczyźni w gabinecie narzekają, że ich partnerki zamieniają się w lalki. Według Ilony to ironia naszych czasów – kobiety upodabniające się do sztucznej lalki dla facetów, którym wcale to się nie podoba.

Robert Rutkowski twierdzi z kolei, że mężczyźni wpadają w podobną pułapkę. – Kobieta oczekuje od faceta samoakceptacji, a nie pierdołowatości. A to niekoniecznie musi iść w parze z atrakcyjnością fizyczną. Wielu mężczyzn ulega złudzeniu, że jeśli będą pakować na siłowni, to będą mieli powodzenie wśród kobiet – podpowiada terapeuta. Jak się okazuje, kobiety jednak wolą facetów umięśnionych psychicznie, nie fizycznie.

Ilona Nawrot wskazuje kilka rzeczy, które kobietom przeszkadzają w wyglądzie: - Kobiety nie lubią zaniedbanych dłoni, zębów i nieszczęsnego piwnego brzuszka. Lubią zarost, ale nie ten przypadkowy w stylu: „nie goliłem się od dwóch tygodni, bo mi się nie chciało”, ale ten celowy, zadbany. Według niej powinniśmy starać się o siebie zawsze, a co za tym idzie dbać o to, czy wciąż podobamy się naszemu partnerowi. To samo tyczy się randek.
Randkuj w związku
Co robimy, gdy chcemy zdobyć partnera? Zapraszamy go na randki. Bo te są tajemnicze, podniecające i niepewne. Samo wychodzenie do kina czy do knajpy przestaje być randką, gdy staje się rutyną. Ilona Nawrot w swoim gabinecie proponuje parom przywrócenie randkom elementu podniecenia. – Mówię swoim pacjentom, aby zapraszali się na zmianę na spotkania, nie mówiąc drugiej osobie, gdzie idą. Komunikują to wtedy na przykład tak: „Kochanie zapraszam Cię na randkę w piątek o 20:00, weź strój kąpielowy, klapki i coś na zmianę” – wyjaśnia seksuolog. Już samo czekanie na takie wydarzenie przypomina uczucia z początków związku. Niestety obecnie, gdy jedzenie możemy zamówić do domu a w TV obejrzeć film, który niedawno wszedł do kin, przestajemy wychodzić z inicjatywą i robimy to, co jest wygodniejsze i pod ręką.

Strzeż się portali społecznościowych
Pod ręką mamy też smartfony i media społecznościowe, które według Roberta Rutkowskiego potrafią szybko zrujnować związek. - Początkiem agonii relacji jest, jeżeli budząc się rano koło partnera, zanim go pocałujemy i powiemy „dzień dobry kochanie”, sprawdzimy status na Facebooku lub zdjęcie na Instagramie” – twierdzi terapeuta.

Brzmi znajomo? Niestety, ale nasze życie powoli przenosi się do neta. W każdym aspekcie. Jak często widzisz pary przy wspólnej kolacji siedzące z nosem w telefonie? No właśnie. Czasem, by uratować związek, trzeba zrobić sobie od mediów detoks. Dodatkowo treść tego, co widzimy na portalach społecznościowych jest bardzo często fałszywie idealna i daje nam złudzenie, że inni są lepsi i piękniejsi od nas. Staramy się więc im dorównać i pokazać siebie w jak najlepszym wydaniu, chwaląc się tym, co mamy (lub nie mamy). Nasze związki wydają się nam wtedy blade i sprane, szukamy więc tego koloru na nowo, ale już w nowym związku. Bo przecież to takie łatwe, mając pod kciukiem cały katalog kandydatek. Wróć do rzeczywistości i zamiast komentować zdjęcie ładnej dziewczyny na insta, powiedz swojej kobiecie, że pięknie wygląda. Zamiast wrzucać zdjęcia potrawy, jaką jecie na romantycznej kolacji, nakarm ją pysznym deserem. Bądź tu i teraz, a nie gdzieś w wirtualnym świecie. Bo tam też przeniesie się ten żar, o który cały czas się rozchodzi, a z nim seks. Jeśli wiesz o czym mówię...
Autor Marika Grądkowska
Źródło -
Data dodania 13.02.2025
Aktualizacja -
Kopiuj link
NEWSLETTER
Zapisując się na nasz newsletter akceptujesz Regulamin i Politykę prywatności
KOMENTARZE (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin zamieszczania komentarzy w serwisie. Administratorem Twoich danych osobowych jest CKM.PL, który przetwarza je w celu realizacji umowy – regulaminu zamieszczania komentarzy (podstawa prawna: art. 6 ust. 1 lit. b RODO). Masz prawo dostępu do swoich danych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania – szczegóły i sposób realizacji tych praw znajdziesz w polityce prywatności. Serwis chroniony jest przez reCAPTCHA – obowiązuje Polityka prywatności Google i Warunki korzystania z usługi.