Pozycja na misjonarza nie musi być nudna. Zobacz, jak ją polubić

Choć pozycja misjonarska to seksualne ABC, należy do najbardziej niezrozumiałych i niedocenionych technik. Zwykle to pierwszy krok, kiedy uprawiamy miłość po raz pierwszy, a wracamy do niej podczas długotrwałych związków. Pomimo swojej popularności, od dawna panuje błędne przekonanie, że pozycja misjonarska jest nudna i podstawowa. Co może być nudnego we wspólnej przyjemności, gdy jednocześnie otaczają Cię piękne piersi partnerki, a twoje ręce gorączkowo chwytają się stelarzu łózka.
pexels-the-lazy-artist-gallery-1488107.jpg

Kiedy jedno z was leży na plecach, drugie wykonuje ruchy zwykle klęcząc lub leżąc między nogami partnera. To dobra pozycja jeśli zależy nam na spójności pchnięć i wygodnym nabraniu rozpędu. Jest to również dość romantyczna pozycja seksualna. Obcowanie twarzą w twarz z partnerką daje łatwy dostęp do chwil czułości, jak trzymanie za rękę, włosy lub jeśli lubicie inne zagrania – plucie. 
Pomimo lat doświadczeń (dziennikarskich ;) ) tak właściwie nigdy nie sprawdzaliśmy pełnej historii stojącej za tą nazwą. Historia głosi, że misjonarze widząc różne pozycje seksualne odmiennych kultur, byli zszokowani tym „grzesznym” zachowaniem. Według jednej z wersji uznali dominację mężczyzn za duchową wyższość, za to według innej, miała być przeciwieństwem pozycji, które miały możliwość zastosować zwierzęta np. Pozycja na pieska.

Wróćmy jednak do przyjemności. Jedną z nich może być dokładne przyjrzenie się partnerce, z którą odbywamy stosunek. Aktywne obserwowanie doznań, jakie sprawiacie drugiej osobie może być bardzo nakręcające. Jest to również pozycja bez użycia rąk, co oznacza, że żadne z Was nie musi niczego się trzymać, aby działało – chociaż chwytanie materaca, siebie nawzajem, czy ramy łóżka może umożliwić rozpęd. 

Szukając w internecie ciekawych pozycji, być może natknęliście się na pomysły jak urozmaicić te najbardziej klasyczne. Porady obejmują raczej seks na podłodze zamiast w łóżku, czy sprośne rozmowy. Mamy jednak dla Was bardziej konkretne sposoby.

Po pierwsze – i najważniejsze dla bardziej kościstych zawodników – połóż złożoną poduszkę pod tyłkiem. W ten sposób członek, ma mniejszą odległość, a więc też większą możliwość na głębsze pchnięcia, jeśli lubicie tego rodzaju doznania.

Po drugie – misjonarz zapewnia tobie i partnerce dużo przestrzeni na wsunięcie wibratora lub innej ciekawej zabawki np. słynnego już pingwinka. Rozwijając ten punkt, jeśli może zmieścić się między wami wibrator, to może także ręka, a ta stymulacja ze strony partnera może znacznie polepszyć doznania. Dlaczego więc tego nie połączyć?

Po trzecie – misjonarz jest niedocenioną pozycją jeśli chodzi o fanów ostrzejszej gry. Ci bardziej skłonni do BDSM spośród nas, mają tu duże pole do drażnienia, łapania za szyję, a nawet związania partnerki. Pozostaje też opcja założenia opaski na oczy. 

Nawet jeśli pozycja na misjonarza została uznana za podstawową, nie bez powodu jest klasyką. Przy drobnym urozmaiceniu dowodzi, że czasami najlepsze sposoby to te najprostsze. 


Dodał(a): CKM.PL Poniedziałek 23.10.2023