CKM do czytania: Upadek piłkarza – historia Dawida Janczyka

Grał w reprezentacji Polski razem ze Szczęsnym, Lewandowskim i Krychowiakiem. W wieku 20 lat zarabiał 160 tys. zł miesięcznie. Mówiono, ze będzie światową gwiazdą futbolu – ale potem Dawid Janczyk, wielki talent polskiej piłki nożnej, stoczył się na dno.
dmda_230215_04.JPG

Piłkarski talent Dawida Janczyka odkryto w 1997 roku, gdy miał zaledwie 10 lat. Pochodzący z Nowego Sącza napastnik przez kilka lat szlifował swoje umiejętności w lokalnej Sandecji, zaś w wieku 17 lat podpisał kontrakt z Legią Warszawa. Rok później był już mistrzem Polski, a dwa lata później gwiazdą Mistrzostw Świata U–20, na których strzelił trzy gole i był uznany za jednego z najlepszych zawodników młodzieżowego mundialu.

Miał niespełna 20 lat, gdy latem 2007 roku Legia sprzedała go do CSKA Moskwa za 4,2 mln euro – był to wtedy najwyższy transfer w historii polskiej Ekstraklasy! Dawid Janczyk zdążył jeszcze zagrać pięć meczów w seniorskiej reprezentacji Polski, a potem zaczął niekończący się zjazd w dół – spowodowany, czego już nie kryje, postępującym uzależnieniem od alkoholu. Dziś ma 31 lat – jest raptem rok starszy od Roberta Lewandowskiego i kilka miesięcy od Kamila Glika – ale już nie gra w żadnym klubie (jego ostatnim była rodzinna Sandecja Nowy Sącz, z której go wyrzucono w 2016 roku po tym, jak zniknął na półtora tygodnia, nie dając znaku życia). Teraz Janczyk toczy ostatnia walkę – już nie o karierę piłkarską, ale o życie.

Elementem uwalniania się z nałogu jest brutalnie szczera książka „Dawid Janczyk. Moja spowiedź” (Wydawnictwo SQN) – której fragmenty w przeczytasz w najnowszym, październikowym numerze CKM. Część znajduje się także poniżej.

Miłe złego początki
Początek mojego upadku nastąpił w CSKA Moskwa. Wielkie pieniądze, które tam zarabiałem, sprawiły, że totalnie mi odbiło. Im mniej grałem, tym więcej się bawiłem. Gdy tylko mięliśmy dwa dni wolnego, to od razu wsiadałem w samolot i leciałem imprezować do Warszawy albo do Londynu. W Moskwie też piłem. Z samotności, z tęsknoty za domem, z frustracji, że nie załapałem się do składu. Były momenty, że każdego wieczoru sam spożywałem dwie setki whisky. Odleciałem. Do tego stopnia nie wiedziałem, co robić z kasą, że nie chciało mi się chodzić do banku po pensję i 100 tysięcy dolarów z samych tylko premii, trzymałem w domu, w pudełkach po butach. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że wcale do tej Moskwy nie chciałem jechać...

Kilka drinków przed 19
Zacząłem popijać w czasach Legii, ale alkoholikiem stałem się w Moskwie. Tyle że jeszcze piłem z głową. Zaczynałem po powrocie z bazy, około godz. 16–17. Kilka drinków i o 19:00 odstawiałem butelkę. Pilnowałem się, żeby następnego dnia na treningu nikt się nie domyślił, że coś spożywałem. W żadnym z klubów, w których grałem, nigdy nie złapano mnie pod wpływem czy na kacu. Jeżeli czułem się źle, to w ogóle nie wychodziłem z domu.

Ale tak działo sie w późniejszym okresie. W CSKA byłem młody, wytrenowany
i w gazie. Mogłem wypić beczkę whisky, a i tak następnego dnia nic by po mnie
nie było widać. Jeśli piłem sam, to w domu. Nigdzie nie wychodziłem, z nikim się nie widywałem. Tylko Caner Erkin [obrońca CSKA] nie wiedział, o co chodzi, bo coraz częściej wymawiałem się od wspólnych partyjek w „FIF–ę”.

Po roku, kiedy nic sie w mojej sytuacji w klubie nie zmieniało, siedzenie w mieszkaniu było dla mnie coraz bardziej wkurwiające. W tym czasie niemal codziennie dzwonił do mnie Jurek Kopiec. Podejrzewał, ze zacząłem pić. Pocieszał, podtrzymywał na duchu. Tłumaczył, że nie mogę się załamać, bo będę powoływany do kadry i mam zapierdalać z myślą o reprezentacji. I rzeczywiście, parę razy byłem na zgrupowaniach czy konsultacjach drużyny narodowej. Ale to było za mało, żeby poprawić mój nastrój. Myślałem: po co poszedłem do tych ruskich? Pieniądze przestały cieszyć, traktowałem je jako cos oczywistego. Przyzwyczaiłem się, ze konto cały czas jest pełne.

janczyk.jpg„Moja spowiedź”
Dawid Janczyk, Piotr Dobrowolski
Napisana przez Dawida Janczyka, wspólnie z dziennikarzem sportowym Piotrem Dobrowolskim, historia upadku jednego z największych talentów w historii polskiej piłki nożnej. Jedna z najbardziej szczerych książek piłkarskich w Polsce odsłania kulisy gry Janczyka w Legii Warszawa, transferu do CSKA Moskwa i coraz większych problemów z alkoholem. Wydana przez Wydawnictwo SQN książka już jest w sprzedaży.


Pozostałe fragmenty książki Dawida Janczyka znajdziecie w nowym, październikowym numerze CKM – już w sprzedaży!

CKM_10_18.jpg

Kup CKM przez internet: zamawiając prenumeratę na cały rok dostaniesz dwa numery za darmo i dodatkowy prezent gratis. KLIKNIJ TUTAJ.





Dodał(a): CKM/ fot. Daniel Dmitriew/ FORUM Niedziela 14.10.2018

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)