Gimnazjalista z Irlandii pokonał wszystkich podczas mistrzostw Europy w drifcie

To co działo się na stadionie im. Kazimierza Górskiego w minioną sobotę przeszło najśmielsze oczekiwania wszystkich. Zachwytom nie było końca – od poziomu sportowego, przez rekordowe oglądalności, aż po stadion wypełniony po brzegi.
_R9B1118.jpg
Jeszcze przed zawodami, w Płocku – polskiej stolicy driftingu - nie było ani jednego wolnego miejsca w żadnym z hoteli w mieście. Na długo przed rozpoczęciem zawodów kibice w mieście mówili o tej imprezie, która na dobre wpisała się w kalendarz płockich imprez.

Przeżyjmy to jeszcze raz
Do zawodów przystąpiło 52 kierowców z takich krajów jak m.in. Niemcy, Holandia, Dania, Angilia, Irlandia, Łotwa, Czechy, Cypr czy Australia. Już po czwartkowych treningach, widzowie którzy obserwowali całe wydarzenie mówili – „Czegoś takiego jeszcze nie widzieliśmy.” „Najlepsi drifterzy ze Starego Kontynentu w jednym miejscu.” „To nie zdarzyło się nigdy wcześniej.”

Od pierwszych przejazdów wprost zachwycał Conor Shanahan, 15-latek, driftingowy mistrz Irlandii w klasie Pro-AM. Jeździł jak szalony i w ogóle nie miał kompleksu swojego wieku. Wręcz przeciwnie – sprawiał wrażenie człowieka, który nie wie co to strach. Swoją formę potwierdził w piątkowych kwalifikacjach, które zakończył na wysokim trzecim miejscu.

Drugie miejsce w „kwali” zajął kolejny zaskakujący kierowca – Cypryjczyk Enver Haskasap. Jego agresywny styl jazdy był prawdziwym widowiskiem – urwany zderzak czy kontakt ze ścianą, to była niemal norma w każdym z jego przejazdów. Jego niesztampowość podobała się także sędziom, bowiem poza agresją Haskasap, jechał idealną linią kwalifikacyjną.

Pierwszy po piątkowych eliminacjach był James Deane, aktualny mistrz Formula Drift, który udowodnił swoje światowe umiejętności. Jechał niemalże idealnie pokazując, że Drift Masters European Championship to liga, w której popularny „Janek” także chce wieść niepodważalny prym. Największym zaskoczeniem było niezakwalifikowanie się do par, mistrza Drift Masters Grand Prix 2017, Adama "Rubika" Zalewskiego. Młody koszalinianin nie wszedł do finałów ze względu na awarie w swoim aucie. Ukręciły się obie półosie w jego samochodzie podczas pierwszego przejazdu. Team Rubika nie zdążył wymienić ich w regulaminowym czasie, więc najmłodszy mistrz Drift Masters nie był w stanie stawić się na starcie drugiego przejazdu kwalifikacyjnego.

- Każda para będzie na śmierć i życie. Tu już nie będzie pojedynków, w których będzie można zostawiać margines błędu. W Top 32 już będą takie pary jakie dotychczas były w finałach – mówił Grzegorz Hypki wicemistrz Drift Masters 2017. Miał rację. W Top 32 oglądaliśmy m.in. pojedynek Krzysztofa Romanowskiego, z finem Juha Pöytälaakso, cytowanego Grzegorza Hypkiego w pojedynku przeciwko Eliasowi Hountondjiemu czy Pawła Korpulińskiego – driftingowego mistrza Szwecji – w starciu z Anglikiem Steve’em Baggsy Biagionim.

Nie dało się odwrócić uwagi od Conora Shanahana – 15-latka z Irlandii. Po kolei odprawiał swoich rywali z kwitkiem, bez żadnych zahamowań. W Top 8 miał pojedynek ze swoim starszym bratem, Jackiem, którego z pojedynku wyeliminowała ukręcona półoś.

W walce o pierwsze miejsce młodziutki Conor spotkał się z Jamesem Deanem. Nie przestraszył się światowego króla jazdy bokiem i w cuglach pokonał go na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku, wygrywając całe zawody. Trzecie miejsce zajął Norweg Tor Arne Kvia, który do zawodów w Płocku przygotowywał się… w grze komputerowej. Czwarty był Dawid Karkosik, który swój ostatni pojedynek jechał z awarią hamulców.

Rekordy
Drift Masters European Championship wypełniło nie tylko stadion, ale także cały internet. Relacja z zawodów była transmitowana na największych światowych mediach społecznościowych takich jak Unilad czy 1320 videos. W sumie, livestream rundy w Płocku obejrzało milion osób, a do tej liczby nie wliczają się wyświetlenia z crosspostingu na kanałach zawodników.

Nie tylko drifting
Bramy dla publiczności zostały otwarte w sobotę o godzinie 13. Kolejka do kas biletowych była od początku bardzo długa, bo każdy chciał uczestniczyć w wydarzeniu już od samych treningów. Kibice zebrani w Płocku poza najlepszymi zawodnikami na Starym Kontynencie, mogli zobaczyć stunterów motocyklowych Marcina Głowackiego, mistrza świata w tej dyscyplinie oraz jego brata Sebastiana. Marcina Wicika i jego Forda Transita przygotowanego do driftingu czy Bawidełko, które dbało o dobre humory wśród najmłodszych uczestników imprezy.

Kolejna runda Drift Masters European Championship już 23 czerwca na torze Mariapocs na Węgrzech.

Dodał(a): CKM/ fot. materiały prasowe Czwartek 21.06.2018

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)