Powrót z Albanii - wywiad z Borixonem

Gdy powstawał CKM, rapował w słynnym składzie Wzgórze Ya–Pa 3. Do niedawna był członkiem kontrowersyjnego Gangu Albanii. Teraz Borixon działa na własne konto, spokojnie pali trawę i rozmawia z CKM m.in. o Popku, Liroyu, swojej córce (znanej YouTuberce) oraz najgrubszym złotym łańcuchu w Polsce, którego sobie nie kupi.

borixon-ckm.jpg

CKM: Ci, którzy nie siedzą w hip–hopie, znają cię tylko z Gangu Albanii, w którym rapowałeś razem z Popkiem. Tamten okres był chyba niekończącym się melanżem?
Borixon: Gang Albanii to już przeszłość. Ale sprzedam ci, że nie zwąchałem nawet jednej kreski kokainy z panem Popkiem. Nie piję i nie stosuję narkotyków już od czterech lat. Kurwa, naprawdę mordo, ciężko było melanżować, skoro graliśmy trzy do czterech koncertów dziennie! Prowadziliśmy wtedy doskonały marketing. Udało się zrobić koncert, gdzie Popek był na telebimie – i sprzedać to za 30 tysięcy złotych!
Pieniądze dawały motywację i dzięki tym dwóm latom ciężkiej pracy ustawiłem się na przyszłość.

CKM: Więc dlaczego Gang Albanii się skończył?
Borixon: Popek początkowo był dla fanów niedostępnym gangsterem, który siedzi za granicą. Każdy chciał wiedzieć, co jest grane, a my dodatkowo tak umiejętnie tym manewrowaliśmy, że kreacja świetnie się sprzedawała. W momencie, gdy Paweł wrócił z Anglii do kraju, to wszystko straciło impet.

CKM: Skoro nie harujesz już w Gangu, to masz czas melanżować samemu...
Borixon: Palę trawę, jasne, ale normalnie funkcjonuję. Zioło to po prostu rzecz, która mnie relaksuje i zupełnie nie przeszkadza w realizacji planów.

CKM: Ci, którzy z kolei siedzą w hip–hopie, wiedzą, że działasz w tej branży ponad dwie dekady. Cofnijmy się o 20 lat. Jest połowa 1998 roku, wychodzi pierwszy numer CKM, a kielecka scena rapowa jest w rozkwicie. Triumfy święci skład Wzgórze Ya–Pa 3, którego byłeś członkiem.
Borixon: Wtedy wszystko było beztroskie oraz fajne, a nasza zajawka na rap
pozwoliła nam zabłysnąć i odróżnić się od reszty. Było lato, byliśmy młodzi, piękni, ambitni... Towarzyszyło nam też oczywiście dużo rzeczy wyskokowych, jak to u młodzieży. No i wtedy kontakt z ludźmi był najważniejszy, choć dla niektórych byliśmy
odmieńcami.

CKM: Dorastanie w Kielcach było jakimś hardkorem?
Borixon: Z perspektywy czasu można to tak widzieć. Ale dla nas czasy były zajebiste. Nie było wojny, nikt nas nie gnębił. Jako pierwszy nosiłem w Kielcach szerokie spodnie, przez co dorobiłem się u taksówkarzy ksywki „Portala” – bo zupełnie nie kumali, o co chodzi. Te czasy były po prostu inne niż dziś, np. w największych marzeniach nie mogliśmy przewidzieć, że za naszego życia będziemy się widzieć rozmawiając przez przenośny telefon! Myśleliśmy, że tak będzie za sto, za dwieście lat, a teraz możemy sobie gadać na FaceTime.

CKM: Polską scenę hiphopową rozkręcił raper z Kielc – a dziś poseł na Sejm – Liroy. Wystąpiłeś w 1995 r. w teledysku do jego kawałka „Scoobiedoo Ya”. A czy wiesz, kto kręcił ten teledysk?
Borixon: Już wiem! Był to Waciak, dzisiejszy dyrektor artystyczny CKM! Pogadaliśmy sobie z nim o tym podczas robienia zdjęć do naszego wywiadu. To świetna sprawa, tym bardziej, że Tomek „Waciak” Wójcik zaprojektował też okładkę debiutanckiego albumu Wzgórza Ya–Pa 3. Wynika z tego, że drogi moje i magazynu CKM przecięły się jeszcze przed powstaniem waszego pisma (śmiech).

(...)

To tylko krótki fragment wywiadu z Tomaszem Boryckim, czyli Borixonem z Gangu Albanii. Cały długi wywiad znajdzie tylko w wyjątkowym, urodzinowym numerze CKM – już w kioskach!


CKM_07_18.jpg

Kup CKM przez internet: zamawiając prenumeratę na cały rok dostaniesz dwa numery za darmo i dodatkowy prezent gratis. KLIKNIJ TUTAJ.


Dodał(a): CKM Wtorek 03.07.2018

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)