Nastolatek udusił kolegę. Użył papieru toaletowego

Takim dokonaniem nie mogą pochwalić się nawet profesjonalni zabójcy. W Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Łańcucie jeden z podopiecznych wykorzystał papier toaletowy do uduszenia kolegi. Niepozorny przedmiot okazał się śmiercionośną bronią.
papier.jpg

Aleksander od najmłodszych lat mieszkał i wychowywał się w Bytomiu. Sprawiał jednak dużo więcej problemów niż przeciętny nastolatek. Często uciekał z domu, wagarował, a za najbliższych kumpli wziął sobie patologiczne towarzystwo. W końcu jego hulaszcze występki zostały ukrócone, ponieważ w sierpniu 2018 roku trafił do swojej pierwszej Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej – informuje Dziennik Zachodni.

Osadzenie w ośrodku przy ul. Sądowej 5 w Bytomiu nie było jednak dla niego wyzwaniem. "Spędził tutaj dwa lata i decyzją sądu został przeniesiony do Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Łańcucie. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, tak jak w wielu przypadkach chodziło o ucieczki i postępujący stopień demoralizacji" – mówi w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim Teresa Głuch, dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej nr 3 w Bytomiu.

Sprawdź: Umówił się na randkę z Tindera. Nie wyszedł z niej cało (dosłownie)

Młody degenerat trafił do Policyjnej Izby Dziecka w Katowicach, skąd mundurowi przewieźli go konwojem do Łańcuta. W nowym ośrodku zameldował się 3 września, gdzie od razu został poddany izolacji związanej z koronawirusem. “Chłopiec nie przebywał na typowej kwarantannie, zatwierdzonej przez sanepid. Ze względu na wewnętrzne postanowienia w ośrodku związane z pandemią COVID-19 nowi wychowankowie są izolowani na czas siedmiu dni” – mówi prok. Marek Jękot w rozmowie z portalem Nowiny24.

W odizolowanym pomieszczeniu 14-latek nie przebywał jednak sam. Zamknięto go ze starszym o rok chłopakiem. Pokój był najwyraźniej zbyt mały na nich dwóch, bo wytrzymali w nim razem zaledwie cztery dni. Ostatniego rozegrał się dramat.

Pracownicy ośrodka w poniedziałek 7 września, jak co dzień rano, przynieśli chłopakom śniadanie i chcieli zmierzyć im temperaturę. Wtedy okazało się, że Aleksander nie daje żadnych oznak życia. Opiekunowie wezwali zespół ratowników medycznych, ale na pomoc było już za późno. Lekarz, który przybył na miejsce, stwierdził zgon.

Sprawdź: Morderstwo na weselu pod Warszawą. Świadkowa wbiła partnerowi nóż w serce

Do placówki przyjechali także śledczy w celu ustalenia przyczyny śmierci. W trakcie sekcji zwłok odkryli w przełyku denata zwiniętą kulkę z papieru toaletowego. “Jest to dla nas ogromny szok. Mam długi staż pracy, ale to pierwszy taki przypadek śmierci, a jak już dowiedzieliśmy się z mediów – zabójstwa” – powiedziała dyrektor Głuch.

Okazało się bowiem, że kilka dni później podczas przesłuchania chłopak, który przebywał z Aleksandrem w pokoju, przyznał się do zabójstwa. Śledczy nie zdradzili jednak motywu zbrodni. Natomiast jak ustalił portal Rzeszów News, przebywał on w ośrodku za rozboje i propagowanie faszyzmu.

Teraz młodociany morderca stanie przed sądem. Jeśli ten uzna, że 15-latek jest w stanie odpowiadać za przestępstwo jako osoba dorosła, może trafić za kratki nawet na 25 lat. W przeciwnym razie posiedzi w poprawczaku do 21. roku życia.



Dodał(a): Konrad Siwik / fot. istock Środa 30.09.2020