"Jak to wszystko przetrwać?"- relacja z Orange Warsaw Festival 2018

Byliśmy, przeżyliśmy. Nasza dobra forma to nie przypadek. Zdradzamy wam, jak podczas dwóch festiwalowych dni nie sprowadzić się do parteru.

Projekt bez tytułu-138.jpg

Kolejna edycja Orange Warsaw Festival za nami. Można powiedzieć, że pod każdym względem było gorąco. Skwar, kuso ubrane polskie dziewczyny oraz co najmniej bardzo dobre, niektóre nawet wyjątkowe, koncerty polskich i zagranicznych wykonawców.

To wszystko udało się nam przeżyć dzięki kodeksowi festiwalowicza, imprezowicza, starego wyjadacza*. Nasze siedem zasad sprzedajemy wam poniżej, skorzystajcie!

"Nawadniać" 

Nic tak dobrze nie robi, jak znakomicie zlokalizowane i wyposażone „źródełko”. Lekarze mówią, żeby pić przynajmniej 2 litry wody dziennie. My wiemy, że tego rodzaju dietę należy uzupełniać solidnymi suplementami. Pamiętajcie tylko o tym, że „nawadniać” trzeba się w od niskich do wysokich procentów. Festiwalowy chmielny napój o bazie 3% to dobry wstępniak do tych smaczniejszych i dających większą pogodę ducha trunków. Codziennie kończyliśmy w strefie jelenia. Choć jeleniami, jak wiadomo, nie jesteśmy.

IMG_1012.JPG

"Mieć wsparcie”

Wśród kilkudziesięciu tysięcy imprezowych freaków warto mieć przynajmniej jednego kumpla, który sprawdza się na obcym terenie i w typowo „ekstremalnych" sytuacjach. chyba, że „walczysz” o wybrankę życia i musi ona mieć też muzyczną pasję… choć umówmy się, nikt nie "dźwignie" twojego ciężaru, tak jak kumpel.

„Nie forsować się”

Pamiętaj, że festiwal to od kilku do kilkunastu godzin „grania na żywo”. codziennie. Nie na wszystkim musisz być pod sceną, nie każdy artysta musi ci się podobać, w końcu nie ukryjesz, że tak dobrej kondycji to ty nie masz. Relaks na trawce bardzo wskazany, przy okazji możesz zrealizować punkt piąty ;)

IMG_1058.JPG

„Stać w bezpiecznej odległości”

W piłce są ultrasy, w muzyce są gatunkowi fanatycy. Wyglądają i zachowują się inaczej niż reszta towarzystwa. Unikaj ich, graj bezpiecznie i nie do własnej bramki. Nie tylko dla świętego spokoju i dobrego odbioru. Spod sceny nie będziesz miał tak szerokiej perspektywy, a i dźwięk czasem może po prostu „zabić”. Plus zawsze bliżej do wodopoju, a „nawadniać” (punkt pierwszy) trzeba się regularnie. I to jest ta "bezpieczna granica".

"Podziwiać”

Ktoś mógłby nam zarzucić, że to powinien być punkt pierwszy. Racja! Ale na festiwalach chodzi przecież o… muzykę. Wróć, o dobrą zabawę. Pogoda na Orange Warsaw Festival dopisała i w stolicy można było zawiesić oko. Skąpo odziane Polki to widok, który rekompensuje wszystko, nawet koncert Taco Hemingwaya. 

"Umiejętnie zdobywać pożywienie”

Festiwal jest jak dżungla z przeszkodami. Złaknionych prostej i smacznej szamy jest tylu, że kolejki do najlepszych foodtracków mają po kilkadziesiąt metrów. Jak zrobić, żeby nie czekać i przy okazji nie słuchać tych wszystkich rozmów „o życiu”? Jest tylko jeden pewnik: czas, kiedy na scenie "produkuje się" headliner i każdy musi tę gwiazdę zaliczyć. My wolimy sytego wilka, gwiazda przecież ma przynajmniej godzinę, by nas do siebie przekonać, a zdanie możemy sobie wyrobić nawet po ostatnim numerze ;)

FullSizeRender.jpg

„Tańczyć, gdy nikt nie patrzy”

czytaj: po zmroku. Bo jeszcze ci organizator zrobi psikusa i opublikuje na fejsie zdjęcie, na którym wyginasz śmiało ciało w mocno „nienaturalnej” pozie. I po co ci to? Lepiej się zabezpieczyć przed takimi okolicznościami i nie tłumaczyć się z publicznych brudów. Jedynym i wiarygodnym argumentem "za" jest oczywiście... płeć piękna. 

Orange Warsaw Festival 2018 (1-2 czerwca 2018). Na warszawskim Służewcu zagrali m.in. Florence And The Machine, LCD Soundsystem, Tyler, The Creator, Dua Lipa, O.S.T.R. i Rasmentalism.

* niepotrzebne możesz skreślić 


Dodał(a): Paweł Jaskulski Poniedziałek 04.06.2018

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)