Przetrwać święta. Czyli co zrobić, żeby za rok wszyscy dali ci spokój

Dziadek zanosi się kaszlem, choinka chyli się ku upadkowi, a dym przypalonego karpia niemalże doprowadził mamę do utraty przytomności. Znów nadszedł ten najwspanialszy czas w roku.
iStock-1069983122.jpg


Zawsze jest nadzieja, że Boże Narodzenie będzie choć trochę wyglądało jak wspaniałe obrazki z reklamy barszczu instant. Ale z drugiej strony – nie ma się co czarować: w tym roku też będzie słabo. Święta to survival. Jedynym sposobem na odrobinę spokoju jest zrobienie tak złego wrażenia, że w przyszłym roku przy najmniejszej wzmiance o świętach cała rodzina oświadczy, że przeszła na islam, po to, żeby uniknąć twojego towarzystwa. Stosując się do naszych porad, kolejne święta spędzisz po swojemu.

MIEJSCE
Nie dopuść do tego, żeby kolacja wigilijna odbywała się w twoim domu. Po pierwsze, jako gospodarz masz odciętą drogę ucieczki. Po drugie, będzie się to wiązało z zakupami, a sklepy w okresie przedświątecznym przypominają otchłanie piekielne. Czyli wigilia u rodziny. Nawet jeśli masz wolne, musisz przyjechać na ostatnią chwilę, tak żeby nie dać się wkręcić w żadną pomoc. I oczywiście wyjść jak najwcześniej, w dowolnie wybranym przez ciebie momencie.

STRÓJ
Tutaj mamy dwie metody, które pomogą w wywołaniu odpowiednio złego wrażenia. Nazwijmy je roboczo książę i żebrak. W wersji na bogato przypominasz trochę wczesnego Radka Majdana – kolorowa koszula, pasek z wielkim logo, wzorzysta marynarka i nacelowane włosy. Koniecznym elementem są duszące słodkie perfumy, które nie tylko neutralizują zapach ryb i kompotu z suszonych owoców, ale tez udowodnia rodzinie, że cię stać. Świetnie sprawdza się grube łańcuchy na szyi i masywne zegarki z olbrzymimi tarczami. Podkreśla twój status materialny i nawiążą zgrabną relację z choinkowymi dekoracjami. Tak wystrojony masz gwarancję wywołania odpowiedniego wrażenia. Jest to metoda uniwersalna, którą możesz zastosować też przy okazji wszelakich świąt, przyjęć i zjazdów.

Druga wersja wymaga nieco więcej wprawy, a efekt, który chcesz osiągnąć, ma sugerować, że przeczesałeś wszystkie okoliczne śmietniki w poszukiwaniu gwiazdkowych prezentów. Najpierw będziesz musiał wykonać działania w terenie: należy zlokalizować kawiarnię odwiedzaną przez miejscowych hipsterów i przestudiować ich sposób ubierania. Najważniejszym kluczem jest całkowite niedopasowanie ciuchów. Jeśli nie masz modowego zacięcia, zawsze możesz polegać na sprawdzonym zestawie sportowym. Dres wyprasowany w kant i T-shirt ze sportowym logo równie dobrze co zestaw wygrzebany z kontenera na odpadki pokaże, jak bardzo ci nie zależy. Wielką zaletą tego rozwiązania jest jego stuprocentowa skuteczność. O ile wersja „na bogato” może przypaść mniej wyrobionym członkom rodziny do gustu, to niechlujny strój z pewnością zostanie odebrany jako lekceważenie gospodarzy, którzy nie będą ci już zawracać głowy zaproszeniami na kolejny rok.


GADU GADU
Nic nie otwiera takich możliwości zrażenia do siebie ludzi jak umiejętnie zaplanowana i poprowadzona konwersacja pełna subtelnych niezręczności. Zapytaj rozwiedziona kuzynkę, czy poznała już swoja następczynię, a kuzyna geja o to, kiedy w końcu przyprowadzi dziewczynę. Jeśli po takim ataku wciąż będą chcieli cię zagadywać, to oznacza, że masz do czynienia z naprawdę twardymi zawodnikami. Wtedy z pomocą przychodzi polityka.

Nieważne, jakie masz poglądy – zawsze znajdzie się ktoś, kto ma odmienne. Podrzuć kilka kontrowersyjnych idei, zaprósz ogień i delikatnie go podsycaj. Zostanie ci to zapamiętane na lata. Oczywiście istnieje ryzyko, że polityczne morze się uspokoi, ale ty nie wracaj do portu. Czas na spektakl jednego aktora. Najbardziej irytujący współbiesiadnicy to ci, którzy muszą mieć ostatnie słowo. Jeśli wujek opowiada, że zdechł mu ukochany labrador, ogłoś, że tobie zdechły trzy. Brat cioteczny wspomina renowacje łazienki – świetnie; ty też robiłeś remont. Nieważne, że piętnaście lat temu, i tak masz bardzo wiele do powiedzenia. Udzielaj porad, poprawiaj i nie dopuść do tego, żeby ktoś inny miał racje. Jeśli to nie zadziała, czas użyć broni ostatecznej. Rzuć w eter słowa klucze, takie jak aborcja czy LGBTQ, i spokojnie obserwuj sytuację.

JEDZENIE
Polskie tradycyjne potrawy świąteczne nie należą do najwykwintniejszych w Europie. Francuzi zajadają się indykiem i sączą szampana, a na twoim talerzu ląduje śmierdzący mułem karp, którego popijasz kompotem z suszu. Jednym z najlepszych sposobów na zerwanie z tradycją jest usmażenie mrożonych paluszków rybnych. Okażesz w ten sposób wystarczający brak szacunku dla osób, które najpierw dzieliły wannę z biednym karpiem, a następnie uśmierciły go gołymi rękoma.

Innym rozwiązaniem jest przybycie na wspólną kolację z własnym cateringiem. Dla babci nie ma bardziej wstrząsającej rzeczy niż dieta pudełkowa. Opakowania z jedzeniem połóż pod choinką i zakomunikuj, że niejedzenie tradycyjnych potraw to dla ciebie najlepszy prezent. Jeśli nie chcesz inwestować pieniędzy w świąteczny teatrzyk, ogłoś, że masz nietolerancję laktozy, fruktozy, glutenu czy innego składnika, z którym walczą gwiazdy Instagrama. Nikt nie lubi wybrednych rebeliantów.

Spędzając święta u rodziny swojej dziewczyny, możesz przyjąć taktykę porównywania dań z kuchnią ukochanej mamusi. Zestawiając teściową z inną kobietą, zrobisz sobie z niej wroga, który nigdy więcej nie zaprosi cię do domu. Oczywiście pod warunkiem, że z całej sytuacji ujdziesz z życiem.

Niezależnie od obranej strategii jedz dużo i bez opamiętania, a wszelkimi dolegliwościami żołądkowymi wynikającymi z przejedzenia dziel się z obecnymi przy stole. Jeśli żaden z tych sposobów nie zadziała, z pomocą przyjdzie alkohol. Nie tylko doda ci śmiałości, ale też pozwoli zasiać ferment. Ciocia wpada po wiśniówce w melancholię, a dziadek po kilku głębszych dostaje szału – obowiązkowo zadbaj o to, żeby ich kieliszki nigdy nie były puste. Przy odrobinie szczęścia rozegra się na twoich oczach scena niczym z „Wesela” Smarzowskiego. Po tym jak wywołanie upiorów zostanie powiązane z twoim działaniem, możesz mieć pewność, ze wszyscy odetchną z ulgą, kiedy w następne święta zostaniesz w domu.


ŚWIĘTY MIKOŁAJ I DZIECIĄTKA
Gdy w domu są małe dzieci, święta skupiają się wokół wyczekiwanych tygodniami prezentów. Niby przypadkiem napomknij dzieciom siostry, że Święty Mikołaj to sąsiad z parteru, który cała szopkę odstawia za flaszkę wódki. Nic tak nie wkurzy rodziców, jak rozwalenie niespodzianki, która szykowali dla swoich bąbelków, a ty staniesz się persona non grata na wieki.

Innym sposobem jest przygotowanie naprawdę nietrafionych prezentów. Z tym nie powinieneś mięć problemów, bo doskonale znasz tych ludzi i wiesz, jakie podarunki im się nie spodobają. Szczytem wyrafinowanej podłości będzie zakup upominków, które nie dość, że nie ucieszą obdarowanych, to jeszcze ich wysoka cena wprawi ich w konsternację. W wersji podstawowej możesz też najzwyczajniej w świecie niczego nikomu nie kupić i nawet nie udawać, że zrobiłeś to przez przypadek.

Z KOPYTA KULIG RWIE
Jeśli jesteś singlem, sprawa jest prosta, ale gdy masz własną rodzinę, Boże Narodzenie musisz dzielić między rodziców i teściów. Efekt jest taki, że Wigilię spędzasz za kierownicą, jeżdżąc tam i z powrotem. Wszędzie jesteście spóźnieni i nigdzie nie możecie się odprężyć, bo już druga mamusia czeka z barszczykiem. Najłatwiejszym wyjściem jest poinformowanie rodziców, że od tego roku spędzacie święta tylko w jednym miejscu, czyli u drugich rodziców, którym musicie powiedzieć dokładnie to samo.

W Wigilię zatelefonujcie do jednych i drugich i przekażcie pozdrowienia od mamy dla mamy. Gdybyście rzeczywiście spędzali święta w jednym z rodzinnych domów, to rodzicielki przekazałyby sobie serdeczności, więc to nawet nie jest kłamstwo. Nawet jeśli prawda wyjdzie na jaw, to obie rodziny się obrażą i będziecie mieli wolne przynajmniej przez rok. Niestety, najbliżsi potrafią wiele wybaczyć, więc trzeba będzie opracować plan na kolejne lata.

CICHA NOC
Zanim przystąpisz do działania, odpowiedz sobie na zajebiście ważne pytanie: dlaczego tak naprawdę nie lubisz świąt? Czemu czas, który powinien być momentem wytchnienia, staje się sennym koszmarem i festiwalem frustracji? Może dlatego, że daliśmy sobie wmówić, że święta powinny być idealne i w każdym domu wyglądać tak samo? Problem polega na tym, że ludzie nie są jak danie z proszku, a aromat identyczny z naturalnym to wciąż substytut. Rodzina jest jak wigilijna zupa grzybowa – nie każdy lubi jej poszczególne składniki, ale całość jest znośna, jeśli jest ugotowana według wyjątkowej receptury, którą znają tylko wtajemniczeni. I właśnie takie powinny być święta – zrobione według rodzinnego przepisu, tak żeby wszystkim smakowały. Wtedy nasz poradnik będzie zupełnie bezużyteczny.





Dodał(a): Adam Barabasz Piątek 20.12.2019