Czego nie mówić przy wielkanocnym stole

Każde święta to czas, w którym cała rodzina zasiada do wspólnego stołu, i między kolejnymi kieliszkami wódki po prostu ze sobą gada. Nieuniknione jest więc wejście na tematy kontrowersyjne np. polityka czy religia. My zaś podpowiemy ci, czego nie mówić, by przy okazji świąt rodzina się ciebie nie wyrzekła.
iStock-669570302.jpg

Nie mów babci, że nie wierzysz
Jeśli wierzysz w Boga, obchodzi cię kościół i byłeś w Wielki Piątek ucałować stópkę Jezusa, to nie masz się czym martwić. Jeśli jednak z żadną z tych rzeczy jest ci nie po drodze, to wielkanocne śniadanie nie jest najlepszym momentem, by komunikować o tym babci, ani komukolwiek z rodziny. Unikaj więc stwierdzeń w rodzaju „Kościół to sekta”, „księża to banda chciwych manipulatorów” i broń boże nie cytuj przy stole poglądów Karola Marksa na temat religii. Zagryź zęby i udaj, że byłeś ze święconką. Serio, to dla twojego dobra.

Ani słowa o polityce – klasyk
Wiadomo, że prędzej czy później jakiś podchmielony wujek wywlecze temat polityki. Najlepiej jeśli w tym momencie wstaniesz po prostu od stołu i udasz, że masz do skoszenia trawnik (albo prędzej podjazd do odśnieżenia). Nieważne, jakie masz poglądy, nie ważne, czy twoja rodzina jest za PiS czy za PO. Nieważne czy jesteś „lewakiem” czy „prawakiem". Po prostu nic nie mów o polityce. W przeciwnym razie dyskusja potrwa do najbliższego Bożego Narodzenia. I jeszcze pod choinkę nic nie dostaniesz.

Seks, związki, dzieci – milcz!
Pytanie o to, kiedy w końcu znajdziesz sobie dziewczynę, albo – jeśli ją masz – kiedy ślub i dzieci, są nieuniknione jak jajko w wielkanocnym żurku. W tej sytuacji najlepiej jeśli będziesz potakiwał i mówił o jakiejś bliżej nieokreślonej dacie, ale że oczywiście już to od dawna planujecie/masz już na oku jakąś wybrankę z dobrego domu (niepotrzebne skreślić). Potem szybko rzuć coś o polityce i wyjdź kosić trawnik – niech zapomną prędko o tym, o co cię pytali.

Pieniądze – ani słowa!
Jeśli chcesz wpienić wszystkich Polaków, także twoją rodzinę, odnieś sukces. Dlatego pod żadnym pozorem nie mów nikomu, ile zarabiasz. Nawet jeśli ciocia będzie stawiała cię jako wzór przed swoim synem i mówiła, że on powinien być taki jak ty. Nie daj się tym marnym komplementom, to tylko podpucha, byś powiedział, ile zarabiasz, i aby do końca Wielkanocy wszyscy patrzyli na ciebie bykiem, bo ci się udało. Wymiń temat prostym „zarabiam wystarczająco”. To wystarczy.

Ogólnie rzecz biorąc staraj się też nie poruszać żadnych innych kontrowersyjnych tematów, w rodzaju legalizacji marihuany, związków partnerskich, Czarnego Protestu itp. Zostaw te dyskusje na spotkania ze swoimi znajomymi przy piwku. I wierz nam. Naprawdę nie warto. Spokój ducha jest ważniejszy niż zwycięstwo w dyskusji. Którego i tak nigdy nie odniesiesz ze swoją rodziną.

Dodał(a): Tomek Makowski/ fot. istockphoto.com Piątek 30.03.2018