Cóż za ironia. Detektyw celebryta zinwigilowany i okradziony

Szewc w dziurawych butach chodzi, a detektyw Rutkowski nie potrafi nawet dobrze zabezpieczyć własnej skrzynki pocztowej. Do sieci wypłynęło archiwum zawierające niemal 4 GB danych prawdopodobnie wykradzionych z oficjalnego maila firmy.
rutkowski.jpg
Krzysztof Rutowski najwyraźniej więcej czasu spędza na układaniu fryzury à la terminator niż na pilnowaniu swojego archiwum. Dziwi też fakt, że jego oficjalny adres e-mail [email protected] został założony właśnie w takiej domenie.

Komuś najprawdopodobniej udało się dostać do jego firmowej skrzynki i wyciągnąć całe archiwum plików związanych z różnymi sprawami prowadzonymi przez detektywa. Jak podał serwis Zaufana Trzecia Strona, wspomniana baza danych pojawiła się na pewnym forum internetowym.

Duży zbiór informacji o łącznej wadze prawie 4 GB, które najwyraźniej wykradziono z firmy Rutkowski Biuro Detektywistyczne, można było przez pewien czas pobrać ze strony anonfiles.com. Wśród ponad 5 tys. plików, będących załącznikami do wiadomości, znajdowały się przede wszystkim zdjęcia, filmy i dokumenty.

Większość z nich to efekty obserwacji różnych osób i miejsc, nagrania z kamer przemysłowych, umowy, zlecenia, zdjęcia akt sądowych, akty notarialne, bilingi, korespondencję z mediami czy zdjęcia dokumentów. Wśród przejętych plików znajdowały się także osobiste dane detektywa takie jak rezerwacje lotów, faktury, zdjęcia rodzinne, notatki, dokumentacje kradzieży, porwań i zaginięć.

Co ciekawe, z części plików zostały usunięte metadane lub zmanipulowano ich daty w taki sposób, aby wyglądały na aktualne. Zdaniem ekspertów wyciek może mieć związek z niedawnym zatrzymaniem cyberprzestępców. Teraz detektyw Rutkowski będzie miał kolejne wyzwanie ustalenia, kto dokładnie stoi za opublikowaniem dokumentów w sieci. Ale najpierw zapewne poprawi fryzurę.


Dodał(a): Konrad Siwik / fot. gettyimages Środa 30.09.2020