Magda Świderska z Projekt Lady!

Zdobyła ogólnopolską popularność, występując w reality show „Projekt Lady” w telewizji TVN. Później mogłeś ją zobaczyć w innych programach i teledyskach. Jednak nigdzie nie widziałeś Magdy Świderskiej takiej, jak w naszej sesji!

magdalena-świderska-ckm-otw.jpg


CKM: Bycie damą ma więcej plusów czy minusów?
Magda Świderska:
Minusów. Nie uważam się za damę, chociaż uważam, że nabrałam trochę ogłady. Wolę być sobą, nie lubię grać kogoś, kim nie jestem. Gdybym była damą, to raczej nie mogłabym publikować na Instagramie zdjęć w bieliźnie.

CKM: Albo bez bielizny...
Magda Świderska: 
Ale to już w CKM, bo Instagram by zbanował (śmiech). Nie mam żadnego problemu z pokazywaniem ciała na sesjach – lubię pozować topless albo nawet całkiem nago.

CKM: Z której części swojego ciała jesteś najbardziej dumna?
Magda Świderska: 
Z mojego biustu. Właśnie dlatego najbardziej lubię pokazywać piersi.

CKM: Jak to się w ogóle stało, że trafiłaś do programu „Projekt Lady”?
Magda Świderska:
Zupełnie przez przypadek! Tak naprawdę to najpierw byłam na castingu do „Warsaw Shore”, do którego się jednak nie dostałam. Ale od tamtej pory byłam w bazie u producentów i po jakimś czasie zadzwonili do mnie z propozycją przyjścia na casting do „Projektu Lady”.

CKM: Żałujesz, że nie było cię w „Warsaw Shore”?
Magda Świderska:
Coś ty, jak zobaczyłam, jak to naprawdę wygląda, to dziękowałam Bogu, że się tam nie dostałam...

CKM: O „Projekcie Lady” myślisz cieplej?
Magda Świderska:
Tak, to była bardzo fajna przygoda. Ale z drugiej strony, kiedy odpadłam, to cieszyłam się, że już jadę do domu. Gdy jest tyle kobiet pod jednym dachem przez kilka tygodni, to musi się skończyć ciągłymi kłótniami – telewizja to ciężka praca (śmiech)!

CKM: Twoje życie zmieniło się po udziale w programie?
Magda Świderska:
Na pewno udział w „Projekcie” otworzył przede mną wiele drzwi. Chociaż jeśli pytasz o to, czy zmieniłam się jako osoba, to czy ja wiem? Program oczywiście skłonił mnie do wielu przemyśleń, ale z drugiej strony twierdzę, że telewizja nie może zmienić człowieka. W programie jest na to za mało czasu – jeśli chcesz naprawdę się zmienić, musisz zrobić to samemu już potem.

CKM: Kiedyś nazwałaś sama siebie „weekendowym żulem”. Nadal lubisz się zabawić?
Magda Świderska:
„Weekendowym żulem” już nie jestem, bawię się zdecydowanie mniej, ale oczywiście wciąż to lubię. Ideał imprezy to dla mnie wciąż dużo alkoholu, techno party i impreza do białego rana.

CKM: Przebojowa dziewczyna! Czy seks na pierwszej randce jest z tobą możliwy?
Magda Świderska: 
Jest możliwy, ale randka musiałaby być naprawdę emocjonująca.

CKM: Najlepszy seks, jaki miałaś w życiu?
Magda Świderska:
Niejeden (śmiech). Pamiętam na przykład taki w specjalnie po to zarezerwowanym pokoju hotelowym albo na imprezie w klubie. W tym drugim przypadku były jeszcze dodatkowe emocje, bo to było w godzinach mojej pracy. Byłam wtedy kelnerką w tym klubie, co jeszcze bardziej podniecało mnie i mojego faceta.

CKM: Najdziksza fantazja, którą chciałabyś spełnić?
Magda Świderska:
Wystarczy! Nie zdradzę ci tej prawdziwej. Mogę ci najwyżej powiedzieć coś oklepanego, na przykład „seks na plaży”. Ale prawda jest taka, że już go uprawiałam. Było fajnie, ale fantazje mam bardziej wymyślne.

CKM: Więc nie fantazja, ale miejsce, do którego najbardziej chciałabyś pojechać?
Magda Świderska: 
W moim wymarzonym miejscu już byłam, ale bardzo chciałabym tam wrócić. To Nowy Jork. Niektórzy mówią, że w tym mieście śmierdzi i jest brudno, ale jak dla mnie nawet ma to swój urok. Ogromne wrażenie robi na mnie rozmiar tego miasta i to, jak tętni ono życiem. Wiesz, ja bardzo lubię ludzi i świetnie się czuję w zatłoczonych miejscach.

CKM: To się świetnie składa, bo właśnie patrzy na ciebie tłum mężczyzn.
Magda Świderska: 
Sesja u was to dla mnie duży przełom. Mój narzeczony też się cieszy, bo mówi, że zawsze chciał mieć dziewczynę z CKM!




Dodał(a): CKM.PL / fot.: Marcin Szymański Czwartek 02.07.2020