(Nie)typowy Seba, czyli rozmowa CKM z Sebastianem Milą

Sebastian Mila właśnie zakończył piłkarską karierę i od razu zaczął nową w TVP. Wspólnie wspominamy jego legendarnego gola w meczu z Niemcami oraz występ w „Świecie według Kiepskich”, ale wybiegamy też w przyszłość polskiej reprezentacji.
mila.jpg
CKM: Cristiano Ronaldo powiedział niedawno, że skończy karierę po czterdziestce. Ty masz dopiero 36 lat – więc dlaczego już teraz kończysz swoją?
Sebastian Mila:
(śmiech) Powiem ci, że jeśli „Krystynie” uda się grać do 40. roku życia wciąż na takim samym poziomie, to będzie fenomenem! Mnie czas niestety dogonił i to on podjął za mnie decyzję. Kiedyś palił się we mnie ogień i sam go rozpalałem w drużynie i szatni, lecz to zaczęło wygasać. Doszedłem do wniosku, że trzeba grzecznie podziękować i pozwolić młodym piłkarzom wskoczyć na swoje miejsce.

CKM: Z piłką jednak nie kończysz: zostałeś ekspertem TVP na mistrzostwach w Rosji.
S.M.:
Chcemy, żeby widzowie czuli atmosferę tego piłkarskiego święta od kuchni. Dlatego wymyśliłem, żeby w studio wypowiadać się trochę z przymrużeniem oka, ale oczywiście też fachowo. Wiesz, składy, taktyki i tak dalej.

CKM: A co będzie po mundialu? Pójdziesz „w dyrektory”?
S.M.:
Teraz koncentruję się na tej Rosji, zebrałem na nią całą energię. Po powrocie do kraju będę myślał, co robić dalej. Chcę przyjemności i adrenaliny, bo będzie mi brakowało dreszczyku emocji.

CKM: Może sporty motorowe lub ekstremalne, tak jak bawi się teraz Jerzy Dudek?
S.M.:
Nie, nic z tych rzeczy! Za to interesuję się innymi sportami. Ostatnio przerzuciłem się na żużel. Wcześniej nie byłem jego wielkim fanem, ale gdy kumple z Lechii Gdańsk zaczęli ze mną chodzić i podpowiadać, o co chodzi z tymi przekładkami i całą resztą, to strasznie mi się to spodobało.

CKM: Więc w drugą stronę: skoro nie adrenalina to może wędkarstwo?
S.M.:
Ha, ryby to moja wielka pasja. Zaraził mnie nią Tomek Wieszczycki. Z moją cierpliwością na boisku jest tak fifty–fifty, a na rybach łatwiej się wyciszyć. Po jednym przegranym meczu byliśmy wyjątkowo wkurzeni, więc postanowiliśmy powędkować. W planach mieliśmy też grilla i kilka łyków czegoś na odstresowanie, ale zasiedzieliśmy się trochę i zaczęliśmy spieszyć. Więc szybko wyjeżdżamy, a tu biegnie pan, u którego byliśmy na łowisku i woła: „Panowie, trzeba zapłacić za łowisko”. Wieszczu: „Roger, ja stawiam”, płacimy, przepraszamy, ruszamy, a tu pan znowu biegnie: „Moglibyście jeszcze wędki zabrać!”.

CKM: Ty już nie grasz. A niedługo po mundialu nastąpi w naszej reprezentacji cała wielka zmiana pokoleniowa. Będziemy cierpieć?
S.M.:
Wszyscy boją się chwili, gdy odejdzie pokolenie Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. To zrozumiałe, ale życie piłkarskie nauczyło mnie, że nie ma ludzi niezastąpionych, są tylko ci, których zastąpić trudno. Odejdzie Lewy, będzie Kownacki, odejdzie Piszczu, będzie Bereszyński. Ci bardziej doświadczeni faceci ich teraz uczą, dzięki czemu tamci będą wiedzieli, co robić. To przejście będzie trudne, ale moim zdaniem nie będzie dołowania.

CKM: Wszyscy zastanawiają się, ile poczekamy na kolejnego piłkarza-cyborga takiego jak Lewandowski.
S.M.:
Lewy faktycznie wskoczył na niewiarygodny międzynarodowy poziom – a wydawało się kiedyś, że to coś nieosiągalnego dla polskiego piłkarza. Wiadomo, że będzie trzeba poczekać parę lat. Myślę jednak, że naszymi kolejnymi supergwiazdami będą Zieliński i Milik.

CKM: Muszę zapytać: dlaczego ty nie wszedłeś aż tak wysoko jak Lewy? Co poszło nie tak w twojej karierze zagranicznej?
S.M.: Swego czasu dużo dobrych klubów mnie chciało: Schalke, Spartak Moskwa, Ajax Amsterdam... To były oferty, nad którymi warto było się pochylić. Jeśli jednak jesteś w gorącej wodzie kąpany, tak jak ja wtedy, to chcesz jak najszybciej tego transferu. Mój plan był taki, żeby nie iść od razu do dużego klubu, tylko mieć pośrednią trampolinę. W Austrii Wiedeń dostałem dobry kontrakt i miałem dobre miejsce do życia, a także możliwość walki o puchary. Sam biznesplan jednak nie wystarczył, bo...

CKM: Bo?
S.M.:
Bo zapomniałem w tym wszystkim dobrze grać. Ten wyjazd do Austrii, a potem też do Norwegii, nauczył mnie jednak bardzo wiele jako człowieka. Tylko że mogłem to później wykorzystać tylko w polskiej Ekstraklasie.

(...)

To tylko krótki fragment wywiadu z Sebastianem Milą. Resztę znajdziecie tylko w wyjątkowym, urodzinowym numerze CKM – już w kioskach!

CKM_07_18.jpg

Kup CKM przez internet: zamawiając prenumeratę na cały rok dostaniesz dwa numery za darmo i dodatkowy prezent gratis. KLIKNIJ TUTAJ.














Dodał(a): CKM/ fot. CKM Piątek 06.07.2018

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)