"Pięćdziesiąt twarzy Greya" w realu

Oficjalnie ogłaszamy: ludzie z ograniczoną sprawnością umysłową powinni trzymać się z dala od "Pięćdziesięciu twarzy Greya"!

ostry seksNie sądziliśmy, że kiedyś dojdziemy do podobnego wniosku, ale jak pokazuje rzeczywistość, pewna grupa ludzi powinna trzymać się z dala... od książek! Jeśli masz problem z odróżnianiem rzeczywistości od fikcji, a do tego jesteś tępą dzidą, nie czytaj niczego, co mogłoby być inspiracją do realizacji głupich pomysłów...

Oczywiście na wstępie musimy sprostować, że urozmaicanie sobie pożycia, na wzór fabuły popularnego bestsellera "Pięćdziesiąt twarzy Greya", wcale nie musi być głupim pomysłem. Jednak każdy normalny człowiek wie, że ostry seks jest fajny, ale tylko jeśli uprawia się go z głową! Kiedy proces myślenia zwyczajowo zachodzący w mózgu zostaje zastąpiony tylko i wyłącznie reakcją w majtkach, historia może skończyć się żałośnie, tak jak w przypadku pewnej parki z Wielkiej Brytanii...

Otóż 43-letni Steven Lock przeczytał wspomnianą lekturę i zafascynowany historią dominacji wpływowego biznesmena nad uległą studentką, postanowił nieco się zabawić. Założył konto na portalu randkowym i zaczął szukać seksualnej niewolnicy. W końcu zaczął spotykać się z czterdziestoletnią, rozwiedzioną matką z tego samego miasta, która wytatuowała sobie w miejscu intymnym napis: "jestem własnością Stevena Lock'a" oraz, podobnie jak w książce, podpisała stosowne oświadczenie:

"Oświadczam, że zrobię wszystko, co uzna za słuszne Mój Pan. Jeśli moje działania nie będą zadowalające i nie przyniosą mu satysfakcji, godzę się na ból"
gggg.jpg
Prawdziwe jaja zaczęły się jednak, kiedy w końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień seksualnego zniewolenia. Para ustaliła hasło bezpieczeństwa ("czerwony") na wypadek gdyby akcja rozwijała się za ostro i kobieta chciała skończyć sesję BDSM przed czasem. Mężczyzna przystąpił więc do dzieła... Szyję niewolnicy obwiązał liną, a nadgarstki skuł łańcuchami. Potem zaczął naparzać ją sznurem tak mocno, że laska zaczęła płakać i błagać o to, by przestał. Swoją drogą - typowa baba - nie dość, że najpierw czegoś chce, a za chwilę już nie chce, to jeszcze nie potrafi użyć prostego komunikatu umówionego wcześniej. Jako, że słowo "czerwony" nie padło ani razu, napalony ogier nie wziął jej jęków na poważnie - zamiast tego zerżnął ją i opuścił pokój. W tym czasie wyraźnie niespełniona seksualnie rozwódka wysłała do znajomych SMS-y, z prośbą o wezwanie policji i dopiskiem, że leży "skuta jak pies".

Kiedy policjanci przybyli na miejsce, mężczyzna nie rozumiał, o co im chodzi. Uważał, że skoro hasło bezpieczeństwa nie padło, nie mógł przecież wiedzieć, że dzieje się coś niepożądanego. Mimo to został oskarżony o pobicie, ale ostatecznie uniewinniono go w sądzie. Po czterodniowym procesie i dwugodzinnej naradzie ława przysięgłych doszła do wniosku, że czyn nie spełnił znamion przestępstwa, a ocena oskarżonej i oskarżonego w kwestiach moralnych nie jest ich sprawą...


Dodał(a): Jagoda Poniedziałek 04.02.2013

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)