Autofun

Tu nie ma kalkulacji, strategii i głupich pit stopów – jest brutalna męska walka od startu do mety. Dlatego w wyścigach WTCC nie spotkasz szoferów, tylko kilerów!
WTCC
Do mety tylko 10 kilometrów. James Thompson w czerwonej Hondzie jedzie na czele stawki, ścinając zakręty na ulicach Makau z prędkością 200 km/h. Gdyby to była Formuła 1, mógłby już otwierać szampana. Ale w WTCC przez 10 km może się zdarzyć wszystko! Augusto Farfus w białym BMW ciśnie Thompsona do bandy. 280–konna Honda nie wytrzymuje potężnego uderzenia. Odpada od stawki. Nowy lider już po kilku zakrętach nie jest liderem. Gdy żółty Seat prowadzony przez Gabriele’a Tarquiniego atakuje, wyścigówka Farfusa wylatuje z trasy i zamienia się w wyrzutnię urwanych kół i kawałków nadwozia. Czy Tarquini wygra? Nie! Trafiony odłamkami rywala, wali w barierę ochronną. W popękanym lusterku widzi, że na czoło wychodzi niebieski Chevrolet z Robertem Huffem w środku. I to jemu przypada zwycięstwo na ostatnim okrążeniu ostatniego wyścigu serii WTCC w sezonie 2008! Okazja do rewanżu już wkrótce – nowy cykl zaczyna się 8 marca...

FORMUŁA 2
Wyścigi WTCC mają beznadziejną nazwę: World Touring Car Championship, czyli Mistrzostwa Świata Samochodów Turystycznych. Trudno to wymówić i jeszcze trudniej zapamiętać. Nie sposób też zrozumieć, dlaczego wyżyłowane do granic możliwości wyścigówki po 200 tysięcy euro określa się terminem „samochody turystyczne”. Mimo tego galimatiasu jeden fakt jest niepodważalny: po sześciu latach istnienia WTCC jest drugą – po Formule 1 – najważniejszą formułą wyścigową na świecie. A jeśli, co prorokuje wielu, F1 utonie w kryzysie finansowym i wewnętrznych aferach, wyścigi „turystów” szybko mogą stać się szczytowym sportem. Tylko w 2008 roku dzięki transmisjom w Eurosporcie i 74 innych telewizjach zawody WTCC obejrzało łącznie 300 mln ludzi w ponad 160 krajach na całym świecie!

SZTUKA WALKI
– Morze adrenaliny. Morze! Walczymy drzwi w drzwi od pierwszego do ostatniego zakrętu. I każdy kierowca w stawce ma szanse,  żeby wygrać – mówi Yvan Muller z teamu Seat, obecny mistrz świata WTCC. I to jest prawda: w 2008 roku w wyścigach WTCC triumfowało aż 14 zawodników. Dla porównania w Formule 1 normą są sezony, gdy o zwycięstwo walczy zaledwie 3–4 kierowców... Jak to możliwe? Wozy WTCC, mimo sporych różnic w budowie, mają podobne osiągi. Niezbyt rozbudowana aerodynamika ułatwia wyprzedzanie. Wytrzymałe nadwozie umożliwia agresywne manewry i starcia bok w bok. A regulamin zawodów nie pozwala, żeby ktoś osiągnął zbytnią przewagę techniczną. Np. najlepsze auta – by im było trudniej uciekać przed słabszymi – mają dodatkowy balast (ok.  60 kg). Sprawiedliwe? Nie, ale dzięki temu rywalizacja zyskuje na atrakcyjności, którą podnoszą kierowcy, prawdziwi geniusze wyścigowej walki.

RĄBNIJ I JEDŹ
Oto tylko trzej z nich. Alex Zanardi, Włochy. Pięć sezonów w F1, dwa mistrzostwa amerykańskiej serii CART. W 2001 roku podczas europejskiego wyścigu CART w Niemczech stracił obie nogi powyżej kolan. Teraz ściga się w WTCC i jest jedynym niepełnosprawnym kierowcą w dziejach, który wygrał wyścig rangi mistrzostw świata.
Andy Priaulx. Brytyjczyk z wyspy Guernsey. W latach 2005–2007 zdominował WTCC, zdobywając trzy tytuły mistrza. W podzięce królowa Elżbieta II dała mu prestiżowy Order Imperium Brytyjskiego, a rodzinna wyspa serię znaczków pocztowych z jego podobizną.Yvan Muller, Francja. 10–krotny zwycięzca Andros Trophy (wyścigi samochodowe na lodzie) i uczestnik Rajdu Dakar 2009 roku. A przede wszystkim – mistrz świata WTCC 2008. Zdobył ten tytuł, jeżdżąc... dieslem. Tak, to nie pomyłka!

SZYBKA ROPA
Gdy półtora roku temu Seat zamontował w swojej wyścigówce silnik na ropę, konkurenci sikali ze śmiechu. Śmiech się skończył, kiedy wiosną 2008 roku na mecie w meksykańskim Puebla na czołowych miejscach przyjechało 5 Seatów TDI. Pierwszy benzyniak był szósty. – Diesel wchodzi w zakręty wolniej od silników benzynowych. Ale na prostych odjeżdża im na kilka długości – tłumaczy Xavier Serra, szef mechaników zespołu Seat Sport.Takiego właśnie silnika potrzeba, gdy zwycięzca wyścigu jest „karany” nie tylko dodatkowym balastem, ale też... przesunięciem w dół stawki. Tak jest! Kierowcy WTCC  ścigają się w sezonie na 12 torach, a na każdym z nich odbywają się 2 wyścigi. Pierwszy poprzedzają kwalifikacje podobne do tych w F1 oraz lotny start. Drugi wyścig to start ze świateł w... odwrotnej kolejności dla najlepszej ósemki z pierwszej rundy! Czyli – zwycięzca startuje z ósmego pola, numer dwa z siódmego itd. Z pole position rusza ósmy kierowca z wcześniejszego etapu. Jak widać, choroba trawiąca F1, czyli chroniczne komplikowanie przepisów, w których gubią się nawet eksperci, przeniosła się do WTCC. Dlatego Yvan Muller klnie na takie biblijne zasady, ile wlezie! Ale nie da się ukryć, że te reguły pozwalają wszystkim bić się o zwycięstwo do ostatniego rozdania.

DŁUGA PROSTA
Podczas gdy Formuła 1 zaciska pasa, a kolejne teamy F1 bankrutują – wyścigi WTCC kwitną. W sezonie 2009 pojawią się nowe samochody (Chevrolet Cruze) i nowe tory (Marrakesz w Afryce). Kilku kierowców F1 (Sébastien Bourdais) nie wyklucza przejścia do wyścigów „turystycznych”. I nawet jeśli Robert Kubica jeszcze o tym sporcie nie myśli, to i tak znaki na niebie i ziemi wskazują, że rok 2009 będzie rokiem WTCC!



Dodał(a): Mateusz Zieliński Piątek 26.08.2011

Komentarze

Wszystkie komentarze (5)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
wiktorek06 (2012-01-11 01:31:19)
świetne furki tam latają Zgłoś naruszenie
dr Jones (2012-01-06 08:52:16)
Dobry artykuł Zgłoś naruszenie
heniek190 (2011-10-24 17:29:04)
Mniejsze wydatki to i więcej ekip niż w F1. Zgłoś naruszenie
piniu (2011-09-02 15:26:26)
niestety Zgłoś naruszenie
T_W_I_N_1 (2011-09-01 13:52:22)
troszę przestarzały artykuł ;( Zgłoś naruszenie
Komentarze (5)