Pick up sprawiedliwy

Ojciec jednego z chłopców, widząc rozpędzone auto, mknące przez park pełen dzieciaków, wsiadł do swojego pick upa i staranował nieobliczalnego kierowcę. Wiedział, że nie naprawi auta z ubezpieczenia, bo doprowadził do zderzenia umyślnie, ale poświęcił swój dobytek.
dodge-sprawiedliwy.jpg
belka-autostuff_1.jpg
Uciekającym kierowcą był 14-latek, który podprowadził swojemu dziadkowi jego auto. Senior, gdy zauważył brak samochodu, zgłosił sprawę policji. Ta rozpoczęła poszukiwania. Jeden z informatorów, który przez aplikację w smartfonie nasłuchiwał fal radiowych policji (!), rozpoznał zgubę i złożył donos.

Policja wszczęła pościg, bo małolat dopiero zaczynał swój rajd. Uciekał ulicami Syracuse w stanie Utah i, by zgubić pogoń, skręcił do parku. Tam bawiła się gromadka dzieci. Szaleniec z olbrzymią prędkością przeciął tereny zielone i dosłownie wyskoczył na parking po drugiej stronie skweru, szczęśliwie omijając ludzi.


Całej sytuacji przyglądał się Bryson Rowley, który ze swoim synem jeździł na rowerze w pobliskim skateparku. Bez zastanowienia ruszył do swojego Dodge`a Rama, by zatrzymać wariata drogowego. Wiedział zza którego zakrętu wyjedzie nastolatek i tam się skierował. Gdy małolat dziarsko wchodził w kolejny wiraż, Bryson staranował go swoją półciężarówką. Nikomu nic się nie stało.

Bohater został jednak z rozbitym wozem. Wiedział, że nie dostanie zwrotów koszty naprawy z ubezpieczenia, bo zderzenie spowodował umyślnie. Na szczęście społeczność Syracuse zareagowała w iście amerykańskim stylu. Właściciele warsztatów samochodowych zrzuciły się na pokrycie wydatków, które wyniosły 7 500 dolarów. Mało tego – Dodge Ram Rowleya przeszedł gruntowny remont i lekki tuning na łączną kwotę 15 000 zielonych.


14-latek został osadzony w zakładzie poprawczym, a Bryson Rowley nie usłyszał żadnych zarzutów. Niby oczywiste, ale w niektórych krajach mógłby odpowiadać za spowodowanie kolizji...





Dodał(a): fisci Środa 02.07.2014

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)