Tańcząca z zombie - wywiad z bohaterką serialu "Fear the Walking Dead"

Danay Garcia chciała być dziewczyną Jamesa Bonda, a zamiast tego w „Fear the Walking Dead” kopie żywym trupom tyłki z gracją baletnicy.
Fear the Walking Dead 3B London Junket High Res-0458.jpg
CKM.PL: Miałaś wątpliwości, kiedy dostałaś ofertę zagrania w serialu?
Danay Garcia: Nie. Od początku intuicja podpowiadała mi, że muszę przyjąć tę ofertę. Po prostu czułam, że jestem na to gotowa i cokolwiek by się nie zdarzyło, poradzę sobie. A potem nie było już czasu na wątpliwości, bo wszystko działo się bardzo szybko. W środę dostałam pracę, a w piątek byłam już w drodze do Meksyku. Miałam tylko weekend na przygotowanie się i w poniedziałek weszłam na plan.

CKM.PL: Luciana jest bardzo silną kobiecą postacią…
D.G.: I bardzo się z tego cieszę. Jest bohaterką, która wpisuje się w kategorię silnych, inspirujących kobiet, które pokazują innym kobietom, że powinny być nieustraszone i walczyć o to, w co wierzą. A przecież żyjemy w czasach, kiedy na ekranach możemy oglądać takich postaci na pęczki. Weźmy chociażby „Wonder Woman”. To był fantastyczny film! Weszłam do kina, nie będąc wielbicielką superbohaterów, a wyszłam jako zagorzała fanka. Czekam z niecierpliwością na kolejną część. To jeden z wielu przykładów.  

CKM.PL: Czyli twoja rola ma wpływać na myślenie widzów…
D.G.: Oczywiście! Widzimy przecież dziewczynę, którą spotykają ekstremalne sytuacje. Oglądamy jak pokonuje kolejne przeszkody i dzięki temu, odbiorcy mogą zobaczyć w niej samych siebie. Żyjemy w świecie, w którym ciągle ktoś, lub coś rzuca nam kłody pod nogi, a naszym celem jest je pokonać. Ludzie utożsamiają się z Lucianą, bo widząc ją w sytuacjach zagrożenia i myślą, że przechodzili przez coś podobnego. To wspaniały model dla kobiet. Mogą się przejrzeć w mojej bohaterce. Dlatego myślę, że ta postać i rola ma dobry wpływ na ludzi.

CKM.PL: Spoglądając na twoją filmografię, można dojść do wniosku, że zawsze grywasz takie kobiety…
D.G.: Widzisz moją sukienkę? Nigdy nie grałam postaci, która mogłaby się tak ubrać! Dlatego w prawdziwym życiu, często wybieram bardziej kobiece stroje. Będąc na planie wcielam się w dziewczynę zabijającą zombie, albo jestem w dżungli. Nie wiem jak to działa. Nie mam pojęcia, czy to ja przyciągam takie role, czy one mnie. Prawdą jest, że mam duże poczucie odpowiedzialności i chciałabym być najlepsza w tym co robię i chyba sprawdzam się w wyrazistych postaciach.



CKM.PL: Ile Danay jest w Lucianie?
D.G.: Bardzo dużo. Im dłużej ją gram, tym lepiej ją poznaję i widzę coraz więcej podobieństw. Czytając scenariusz często śmiałam się, bo uważałam, że w danej sytuacji zachowałabym się dokładnie tak jak ona. Luciana po prostu działa, a nie myśli nad konsekwencjami. Szybko zaangażowała się w związek z Nickiem i gdyby nie to, pewnie nie wiedziałaby do czego jest zdolna. Będąc z nim sprawdzała jak daleko może się posunąć i jakie są jej mocne strony. Na tym polegał przecież cały drugi sezon. Ja mam tak samo. Zgadzam się na wszystko, chociaż nie wiem jaki będzie tego efekt. Z każdej takiej sytuacji wychodzę mądrzejsza i bogatsza o nowe doświadczenia. Jest to podejście pozwalające poznać samego siebie. Nie odkryjesz kim jesteś, jeśli nie podejmiesz ryzyka.

CKM.PL: Skoro jesteś tak zżyta ze swoją postacią, nie boisz się, że niedługo twórcy zechcą ją uśmiercić?
D.G.: Te wszystkie dziwne rzeczy, które jej się przytrafiły do tej pory, uczyniły ją silniejszą, ale to jest „Fear the Walking Dead”. Każdy bohater może zginąć w każdej chwili, albo zamienić się w zombie. Nie można uważać się za nieśmiertelnego. Zgadzając się na ten rodzaj pracy, wiesz, że za chwilę scenarzyści mogą zabić twoją postać. Jednak granie i ciągłe myślenie o śmierci swojej postaci nie jest naturalne. Zapomnieć o tym pomaga jedynie wsparcie ekipy. Mamy wspaniałą obsadę. Ledwo dołączyłam do zespołu, a już zauważyłam jak bliskie są relacje aktorów. Szybko staliśmy się rodziną, żyjącą w meksykańskim hotelu. Jeśli umrę to nie będzie koniec, bo z pewnością zostaniemy przyjaciółmi.

CKM.PL: Pamiętasz swoją pierwszą rolę?
D.G.: Oczywiście. To było w teatrze. Sztuka nosiła tytuł „Maria Antonina”, a ja chociaż sama miałam zaledwie 17 lat, grałam 44-latkę. To dzięki temu wybrałam właśnie ten zawód. Nie sądziłam wcześniej, że będąc tak młodą, wczuję się w emocje kobiety prawie trzy dekady starszej. Bycie aktorem to bardzo wyjątkowe zajęcie, bo jedna osoba może przeżyć życie wielu, zupełnie różnych ludzi. Właśnie to uświadomiła mi moja pierwsza rola.

FTWD_301_MD_0106_1162-RT.JPG

CKM.PL: A wiele lat później, chciałaś też zostać dziewczyną Bonada…
D.G.: Byłam nawet na przesłuchaniu w Anglii! Pomyślałam, że to będzie niezła zabawa. Niestety nie udało mi się tego sprawdzić. Grałam wtedy w „Skazanym na śmierć”, a w Hollywood był strajk scenarzystów. Musieliśmy przerwać zdjęcia, ale obowiązywał mnie kontrakt. I nawet jeśli nic nie robiłam, miałam zobowiązania, z których nie zostałam zwolniona.

CKM.PL: Czy doświadczenia wyniesione z planu „Skazanego na śmierć” wpłynęły jakoś na pracę przy „Fear the Walking Dead”?
D.G.: I to jak! Telewizja to cudowny świat. Jest to wielka maszyna, w której wszyscy odgrywają jakąś rolę. Każdy z działów ma swoje zadanie. Ludzie pracują ze sobą przez wiele miesięcy, więc rozumieją się bez słów. Trzeba wejść do tej dobrze naoliwionej machiny i iść z istniejącym już prądem. Wiem już, że ekipa zadba o wszystko, bo te osoby radziły już sobie w poprzednich latach. Nie muszę się niczym przejmować tylko robić swoje i dobrze się bawić. Zaufania do współpracowników nauczyłam się właśnie na planie „Skazanego na śmierć”.

CKM.PL: A teraz pytanie, które zadaję wszystkim moim rozmówcom. Czego nauczyłaś się sama, a wolałabyś, żeby ktoś cię tego nauczył?
D.G.: Bić się! Mam starszych braci, ale nigdy nie wdawałam się z nimi w bójki, bo mamy dobre układy. Kiedy dołączyłam do ekipy „Fear the Walking Dead” dość szybko musiałam nauczyć się walczyć z zombie. A ja nigdy wcześniej z nikim się nie biłam, czy to na planie, czy w rzeczywistości. Siedziałam w pokoju z kaskaderami, aby ustalić choreografię i byłam przerażona. Powiedziałam im o tym, ale kazali mi się nie przejmować. Wtedy też zrozumiałam, że wszystko jest zaaranżowane i polega na choreografii. A ja mam doświadczenia w tańcu. Całe życie tańczę w balecie, więc łatwo było mi zapamiętać te wszystkie kopniaki i uderzenia. Wolałabym jednak, żeby ktoś mnie dużo wcześniej nauczył na czym to polega.

Serial „Fear the Walking Dead” można oglądać w każdy poniedziałek o 21:00 na kanale AMC.




Dodał(a): Rafał Christ / fot.: mat. prasowe Poniedziałek 02.10.2017

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)