Szalone nagrody

Fishki - legendarne, kolorowe deski, które po latach nieobecności wracają w wielkim stylu na nasze place i chodniki. Te slalomowo-cruisingowe deskorolki, wyglądem przypominające ryby, już niedługo będą rządzić w mieście!

konkurs CKMZ tej okazji CKM.PL rusza z konkursem, w którym do wygrania będą kultowe fishki firmy Fish Skateboards sygnowane logiem MTV.

Chcesz wygrać jedną z 5 Fishek? Wystarczy, że odpowiesz (w komentarzu pod tym materiałem) na jedno proste pytanie o Twoje szaleństwa! Na odpowiedzi czekamy do 25 lipca 2013!

      "Co najbardziej szalonego zrobiłeś w swoim życiu?"

Autorzy 5 najbardziej zaskakujących, najkreatywniejszych, najbardziej odjechanych odpowiedzi, zdobędą nasze nagrody!

Nasz konkurs jest zainspirowany programem „Niemożliwe” znanego skatera i kaskadera Roba Dyrdeka, który z właściwą sobie energią i poczuciem humoru w każdym odcinku przedstawia porcję naprawdę szalonych i fishki617dyrdek.jpgekstremalnych amatorskich filmów umieszczanych w Internecie.

W nowym sezonie „Niemożliwe” kultowy skater Rob Dyrdek pokaże widzom najbardziej ekstremalne, amatorskie klipy wyszukane w sieci, które razem z nim skomentują: raperka i aktorka Chanel „West Coast” Dudley, aktor Sterling „Steelo” Brim oraz inni, znani goście. W tej odsłonie programu Rob i spółka będą oceniać internetowe filmiki pod kątem nowych kategorii, m.in. takich jak: „Nut Snipers”, „Russian Good Times” i „Probably Florida”.

Emisja: niedziela, godz. 20:30

ROZWIĄZANIE KONKURSU PO SZALONYCH OBRADACH JURY!
LISTA LAUREATÓW:

pikk
Iskiera
staszek4
Alfons
monam


gratulujemy i życzymy szalonych chwili na deskach!



Dodał(a): CKM.PL Środa 17.07.2013

Komentarze

Wszystkie komentarze (28)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
kudlos (2013-07-25 23:05:51)
Kiedyś miałem wysłać paczkę znajomym do Anglii. Sporo książek, trochę innych klamotów. Podszedłem do okienka pocztowego i zapytałem ile taka usługa by kosztowała. Pani z okienka zapytała mnie jakiego gabarytu paczka. Odpowiedziałem z kamienną twarzą "przyjmijmy, że taka żeby weszło 10letnie dziecko". Mina pani bezcenna, trochę zasłupiała oczarowana moim urokiem osobistym zmieszanym z aparycją pierwszoligowego socjopaty. Na szczęście druga pani popisała się szybką reakcją lub równie wykolejonym poczuciem humoru, podała mi cenę i dorzuciła od siebie "tylko niech pan zrobi otwory w kartonie". Wspominam to miło po dziś dzień. Zgłoś naruszenie
pikk (2013-07-25 19:28:25)
Jakiś czas temu postanowiłem ,że muszę zrobić coś szalonego przed skończeniem 30 lat
coś co zapamiętam do końca życia.
Zawsze moim marzeniem było podróżowanie, jednak przez tryb życia jaki prowadzę oraz pracę
nigdy nie miałem na to czasu. Długo się zastanawiałem gdzie najbardziej chciałbym pojechać.
W styczniu pewnego dnia natrafiłem w internecie na stronę poświęconej safari.
Mega mnie to zaciekawiło,więc przez następny miesiąc ostro harowałem w robocie,zebrałem
pieniądze(część pożyczyłem od znajomych) i postanowiłem pojechać do Afryki,a dokładnie
do Tanzanii. Wszystko załatwiłem
przez internet: noclegi,miejsce w samochodzie,kierowcę ,jedzenie itd. Wyruszyłem w podróż
mojego życia pod koniec marca. Na miejscu (miasto Arusha) czekał na mnie mój przewodnik.
Lwy,gepardy,słonie i guźce miałem podziwiać już następnego dnia. Niestety okazało się
,że muszę poczekać jeszcze dwa dni na te atrakcje, gdyż zabrakło dla mnie miejsca w
samochodzie. Oczywiście zrobiłem ogromną awanturę,w końcu płacę za coś czego nie dostaje.
W wyniku tych emocji i kłótni, sam wypożyczyłem samochód i postanowiłem pozwiedzać sawannę.
Zapytano mnie czy kiedykolwiek wcześniej już to robiłem, odpowiedziałem stanowczo,że jestem
doświadczonym podróżnikiem i znam się na tym(co było kompletną bzdurą)
Nie trudno zgadnąć ,że po pół godzinie jazdy totalnie się zgubiłem na tych
szosach. Spanikowałem, nie widziałem co robić ,ja dureń jestem sam w nieznanym miejscu
w dodatku ,w każdej chwili mogę mieć bliskie spotkanie z dzikim zwierzęciem.
Na szczęście w końcu spotkałem samochód z jakąś wycieczką,kierowca pomógł mi wrócić
do hotelu. Miałem ogromne szczęście i najadłem się strachu oraz wstydu, cały ośrodek
naśmiewał się ze mnie przez cały mój pobyt...
Zgłoś naruszenie
Krad (2013-07-24 23:55:41)
Romeo i Julia…

Odwaliłem raz akcję abordażową na „Romea” Tzn. zakradłem się do pokoju pewnej niewiasty przez balkon. I wszystko było by cacy gdyby nie kilka drobnych szczegółów.
Po pierwsze to nie była moja dziewczyna, po drugie mam lęk wysokości a po trzecie ten balkon był na czwartym piętrze jakiegoś pseudo bloku. Kiedyś trochę „parkour’zyłem” zaznaczam trochę. I od tego się wszytko zaczęło. A więc dawno, dawno temu, mój ziomek dostał bana na spotkania ze swoją lubą, spytacie dlaczego? Wiem, ale nie powiem:) Anyway, ojciec owej dziewoi odciął ją od świata, zarekwirował lapcioka, komórkę i zarządził dożywotni areszt domowy. Jakiś inteligent, wpadł więc na genialny pomysł aby podrzucić jej telefon i tak para kochanków znów mogła by wymieniać czułe słówka itp. I tu do akcji wkraczam Ja, pseudo parkourzysta któremu brakuje piątej klepki. Miałem wrażenie, że moja eskapada trwa całą wieczność, było ciemno, zimno(późna jesień) W końcu wpadam na rzeczony balkon, stukam w okienko a tu… Drzwi balkonowe otwiera mi starsza siostra „Juli” i się zaczęło. Ja tu odstawiam mega sneaky, ninja akcję a w zamian za to zostaję opieprzony na czym świat stoi. Poszła litania w stylu: „Że mnie poje…ło do szczętu, że mogłem się zabić” i takie tam trele morele, żeby było śmiesznie musiałem wysłuchać kazań obydwu sióstr. Zero wdzięczności dla bohatera ostatniej akcji. Miałem na tyle szczęścia, że do tego balkonowego pokoju nie wparował nagle zgred „Juli” Zszedłem z owego balkonu, chyba w szybszym tempie jak tam wlazłem. I tak moja reputacja niezłego „porąba” osiągnęła swoje apogeum i już tak zostało. A zakochana para żyła długo i szczęśliwie, chyba:) Zgłoś naruszenie
Cinelle (2013-07-24 18:14:08)
Kilka lat temu we wakacje byłam umówiona ze znajomymi na wspólne wyjście. Moja mama była w ten dzień u babci, a tata był w pracy(na delegacji chyba). Wyszłam z domy i zostawiłam go pustego. Na spotkaniu ze znajomymi przypomniało mi się, że nie wzięłam kluczy, a drzwi do mojego mieszkania się zatrzaskują. Nie przejęłam się tym, bo miałam sprawdzoną metodę, którą wykorzystywałam już kilka razy w takich sytuacjach.
Kiedy wróciłam przystąpiłam do działania. Mieszkałam wtedy na parterze, a okna miałam na wysokości piwnicy(wiecie, połowa okna w "ziemi, a połowa nad. Tak jak w piwnicach, tylko moje okna były duże). Przed oknami była krata chroniąca je.
W planach miałam przejście pod kratą przez okno i dostanie się do środka. Czasem to robiłam w takich sytuacjach. Okno znajdujące się na podwórku było otwarte, bo było lato i upał.
Najpierw włożyłam głowę, a później wcisnęłam piersi. Byłam już w połowie, ale biodra nie chciały przejść xd. Próbowałam wyjść, ale tym razem biust nie chciał się przecisnąć. I ugrzęzłam. To pewnie dlatego, że ostatnio tak przechodziłam, kiedy byłam młodsza xd. Nie chciałam krzyczeć, bo wstyd, a telefonu jeszcze nie dostałam, więc czekałam aż mama wróci.
Po godzinie ścierpły mi ramiona. Jednak miałam szczęście, bo podwórkiem przechodziła sąsiadka i dobra znajoma mojej mamy. Wszystko jej wyjaśniłam, a ona o mało nie padła ze śmiechu. Zadzwoniła po mamę, a ona po przyjściu do domu weszła do pokoju i ciągnęła z jednej strony, a z drugiej sąsiadka naciskała na biodra, żebym przeszła. Udało się, a moja mama śmiała się ze mnie przez dobry tydzień. Nie mówiąc już o sąsiadach, którzy wszystko obserwowali z okien.


Już w tym miejscu nie mieszkam, ale nigdy już nie zdarzyło mi się zapomnieć kluczy ;D. Zgłoś naruszenie
Iskiera (2013-07-24 13:34:59)
Chciałam być oryginalna i napisać rymowankę, ale jedną już tu widzę :(. Mam nadzieję, że na serio jest skopiowana. A tu moja rymowanka - historia, która przydarzyła mi się jakoś dwa lata temu. Mam nadzieję, że się spodoba (;.

Kiedyś sporty ekstremalne
Były dla mnie bardzo fajne.
Motocross, skutery wodne,
Alpinizm i paralotnie.

Wypróbować chciałam sama,
Lecz zabraniała mi mama.
Nawet nie sypnęła groszem,
Nie poskutkowało "prooszę".

Wyczekiwałam okazji,
Nadarzyła mi się na wsi.
Droga z zakrętem starczyła,
Bo żużlem pokryta była.

Wzięłam rower i ruszyłam,
Wnet się na nim rozpędziłam.
Do zakrętu się zbliżałam,
Zrobić drifta zamierzałam.

Skręt w lewo i chmura dymu,
(nie znalazłam tutaj rymu).
Poleciałam wprost na ziemię,
Poraniły mnie kamienie.

Wstałam i się otrzepałam,
Całe nogi w kurzu miałam.
Udo było skaleczone,
A kolana potłuczone.

Rana strasznie mnie bolała,
Pojechałam do szpitala.
Tam mi ją prędziutko zszyli
I po mamę zadzwonili :(.

Teraz będę już ostrożna,
Wiem, że jeździć tak nie można.
Jeżeli mi fishkę dacie,
To założę ochraniacze (:. Zgłoś naruszenie
sandra56 (2013-07-24 00:40:15)
to sie wydarzylo jakiś rok temu...
mieszkam w kamienicy i wchodząc po schodach do domu pomyliłam piętra i mieszkanie (mieszkam na 4 a weszłam na 3) no i weszłam do mieszkania, było otwarte i po chwili sie skapnełam,że to nie jest mój dom ; o
I nagle słysze, że ktoś idzie więc pod wpływem impulsu schowałam sie do szafy. Wyłączyłam telefon, żeby nic mi nie wibrowało. Niestety musialam tam spędzić calą noc, zasnełam i rano facet chcial sie ubrać więc otworzyl szafe ja sie obudzilam i zaczełam go przepraszać i wgl. Gościu był spoko i powiedział, że nie zgłosi tego na policje, ale było mi mega głupio... Później oczywiście musiałam sie tłumaczyć mamie gdzie spędziłam ostatnią noc.. ; ) Zgłoś naruszenie
malineczka (2013-07-23 21:15:07)
historia sprzed dobrych kilku lat ale może też się zaliczy .;)
pod koniec podstawówki, wierzyłam, że jeżeli kości psa złoży się w jednym miejscu to powstanie nowy, zdrowy piesek. Tak więc przez cały tydzień chodziłam po mojej okolicy, po podwórku i szukałam jakiś kości a gdy już znalazłam, tak całkiem sporo, wrzuciłam wszystko na dach garażu i zadowolona poszłam spać.;)
Oczywiście na następny dzień psa złożonego ze starych kości nie było, więc chodziłam smutna, a moi znajomi do dziś przypominają tę historię, ponieważ nie obyło się bez tego żebym ich podwórek nie przeszukała w poszukiwaniu moich zdobyczy. Zgłoś naruszenie
staszek45 (2013-07-22 20:30:38)
Postanowiłem zaimponować dziewczynie i skoczyć na bungee-że nie jest jakiś tam tchórz dałem się namówić i pokazać że wysokość nie ma przede mną granic. Oczywiście skok udał się,na górze miałem takiego stracha ale skoczyłem i byłem z siebie zadowolony ..do momentu aż ..po tych całych zawodach zwymiotowałem na dziewczynę...zadowolona to ona nie była...Skok na bungee uważam za najbardziej szalony,to co po nim za krępujące... Zgłoś naruszenie
Aleksa (2013-07-22 20:19:53)
Najbardziej szalony wybryk to okradanie bezdomnego-cios poniżej pasa-ale ten trunek wyglądał a potem smakował wyśmienicie :))) Zostawiałem mu pustą butelkę-biedaczek musial się zdziwić jak się przebudził... ;) Zgłoś naruszenie
Natalia (2013-07-22 11:32:08)
Jak miałam 15 lat byłam sweet dziunia w szpilkach i miniówce. Raz z kumpela wybrałyśmy się tak ubrane na miasto i z nudów zaczęłyśmy łapać stopa. Stałyśmy przy rondzie w centrum miasta (po drugiej stronie wyburzali stary hotel czy tam wywozili gruz coś w tym stylu). No i podjechał do nas pan robotnik koparką a my w tych szpilkach zapakowałyśmy się do środka i przewiózł nas kilka ulic dalej. Po drodze spotkałam koleżanki a że to nie była zawrotna prędkość to zdążyłyśmy je zawołać a one nas zauważyć. Myślałam ze zejdą ze śmiechu ale wcale się im nie dziwie dość niecodzienny widok ;) Zgłoś naruszenie
Komentarze (28)