Sposób na zawodowców

Sprytne filmy na kanale „5 sposobów na…” obejrzano dotąd w Polsce ponad 46 milionów razy. Przeczytaj, jak pięciu gości wpadło na pomysł połączenia dobrej zabawy z bardzo dobrym biznesem. I jak przy okazji zrobili rewolucję na Youtube.
5 sposobów naCKM: Jesteście vlogerami czy youtuberami?
MARCIN RADZIWOŃ „KLAMER”: Do typowego youtubera niestety przylgnęła łatka pajaca, gówniarza, który ciągle imprezuje, a jak mu się zachce, to wrzuci coś do sieci. Natomiast vloger przeważnie opowiada o rzeczywistości, która go otacza... Te dwie definicje nijak się mają do naszej działalności, więc odpowiadając przewrotnie – nie jesteśmy ani jednym, ani drugim.
ARTUR OLSZEWSKI „ARCZI”: ...wolimy o sobie mówić, że jesteśmy Profesjonalnymi Twórcami Treści Wideo, Które Publikowane Są Na YouTube – w skrócie: PTTWKPSNYT!

CKM: I zawodowo podpowiadacie ludziom, jak ułatwić sobie życie.
TOMASZ OBRA „ABI”: Pokazujemy proste triki, które jednak nie wszyscy znają: jak odpalić fajkę w mikrofalówce, zrobić wzmacniacz do smartfona z papieru toaletowego, zawiązać krawat w 4 sekundy.
KLAMER: Ale my robimy nie tylko to. Jesteśmy inni. Nasza działalność opiera się na trzech nogach: youtubowej, czyli kanale „5 sposobów na...”, internetowej, czyli znanym portalu spryciarze.pl, oraz działalności agencyjnej, w której produkujemy filmy wideo dla zewnętrznych firm.

CKM: 840 tysięcy waszych fanów na YT będzie w szoku: nie jesteście zwykłymi chłopakami z sąsiedztwa. Robicie biznes!
SEBASTIAN BAJON „SZTABA”: Ale my jesteśmy zwykłymi chłopakami. Wyglądamy zwyczajnie, sposoby_jeden.jpgmówimy z błędami, przeklinamy, lubimy piwo...
ABI: Szok dla fanów to był wtedy, gdy w którymś odcinku nie zdjęliśmy obrączek i pojawił się synek Klamera.  Ludzie naprawdę się zdziwili. „To ci goście, co podpowiadają, jak przemycić wódę na imprezę, mają żony i dzieci?!”
ARCZI: Ludzie są strasznie szczegółowi i na filmach zauważą najmniejsze drobiazgi. Tak naprawdę wiedzą o nas wszystko. Robią stopklatki, powiększa ją kadry, odczytują teksty na przedmiotach, które przypadkowo znalazły się w danym momencie na ekranie.
PRZEMYSŁAW ŚLIWIŃSKI „PRIMOSZ”: Niedawno w filmie mignęło przez chwilę zaproszenie na ślub – a na nim był numer telefonu. Ludzie to wyczaili, odcyfrowali i pół youtuba potwierdziło Abiemu, że będzie na jego weselu.

CKM: 5 sposobów na przyciągnięcie uwagi widzów.
KLAMER: Wiemy, jak trudno utrzymać ludzi przed monitorem. Dlatego film musi być krótki. Staramy się, aby jeden odcinek trwał ok. 5 minut. I to dobrze spędzone 5 minut – ważne, żeby ludzie czuli, że czegoś się nauczyli, a nie tylko porechotali z durnego mema.
PRIMOSZ: Liczą się również ciekawe ujęcia i dynamika filmu.
SZTABA: Nie bez znaczenia jest też fakt, że jest nas pięciu i każdy z nas jest inny
ARCZI: Urozmaicona tematyka oraz zróżnicowany poziom trudności sposobów. Mamy patenty proste i skomplikowane, coś dla początkujących i jedna „kosa”, która rozwala wszystko.
ABI: Ja w każdym odcinku staram się coś zaśpiewać. Ale nie wiem, czy to taki dobry sposób...

CKM: Skąd wziąć zgraną ekipę do podbicia sieci?
KLAMER: Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie. Pozytywnie zakręcone osoby są wszędzie.sposoby_dwa.jpg
PRIMOSZ: Nasza ekipa zna się od wielu lat. Razem studiowaliśmy, a teraz razem pracujemy.
SZTABA: No i oczywiście w czasie wolnym tworzymy „5 sposobów na...”
ABI: Kurczę, jakby dobrze policzyć, to spędzamy ze sobą więcej czasu niż z własnymi rodzinami!

CKM: Początki były trudne?
ARCZI: Niezupełnie. Dzięki stronie spryciarze.pl, która istnieje już długo, bo od 2008 roku, całkiem nieźle znaliśmy się na internecie.
KLAMER: Ustaliliśmy na początku, że jeśli w trzy miesiące nie wbijemy się do „Top 100” polskiego youtuba, to nie ma sensu tego ciągnąć i zamykamy projekt. I pojawiliśmy się w tym zestawieniu w niespełna 60 dni.

CKM: I przy okazji zmieniliście cały polski YouTube...
SZTABA:
My na YT wciąż jesteśmy świeżakami. 10 miesięcy temu nie znaliśmy tam nikogo. Początkowo wszyscy nas olewali, ale bariera 100 tysięcy widzów oznaczała, że należy się z nami liczyć. Z czasem poznaliśmy większość youtuberów w Polsce.
PRIMOSZ: Zapraszając innych twórców do siebie, połączyliśmy ludzi z branży.
ARCHI: Mam wrażenie, że wcześniej polscy youtuberzy bali się lajkować i komentować innych, żeby ich przypadkiem nie wypromować. Tak jakby samo wspomnienie innego youtubera miało spowodować, że moi fani przejdą do tego drugiego i ja zostanę sam.
SZTABA: To przecież bez sensu.
KLAMER: Więc my pokazaliśmy, że można inaczej. Robiliśmy i cały czas robimy filmy z udziałem innych youtuberów. Byli u nas gościnnie Abstrachuje, był Cyber Marian, Piotrek Ogiński i inni – zawsze zachęcamy naszych widzów, żeby oglądali też innych youtuberów.
ABI: Wielu z gości ocipiało z wrażenia...  „Słuchajcie, promują za darmo!”

CKM: 5 sposobów na osiągnięcie sukcesu w sieci.
KLAMER: Regularne publikacje. Nasze filmy pojawiają się systematycznie, zawsze o tej samej porze. Niby w internecie jest wolność, ale ludzie chcą mieć jakiś plan, wiedzieć, co kiedy się wydarzy.
ARCZI: Trzeba być naturalnym. Widzowie chcą oglądać zwykłych ludzi, którzy wyglądają, zachowują się jak oni.
SZTABA: Szanujmy widzów. Nie można traktować ludzi jak idiotów. Trzeba im dać dobry produkt i utrzymywać z nimi kontakt – np. jeśli ktoś pyta o coś w komentarzach, to oczekuje odpowiedzi.
PRIMOSZ: Wykorzystujemy sezonowe trendy. Trzeba się wstrzelić w aktualną modę i jak jest jakieś duże wydarzenie, trzeba się pod nie podłączyć.
ABI: No i dobrze jak na kanale pojawia się kilka osób. Jeśli nie lubisz Niekrytego Krytyka, to nigdy więcej nie obejrzysz jego filmu. Ale gdy ktoś olewa Klamera, ale lubi Sztabę, to obejrzy nasz film specjalnie dla Sztaby.

CKM: Dopadła was już sława?
SZTABA: Tak, ale to lubimy.
KLAMER: Zakupy trwają trochę dłużej, do McDonalda już się nie chodzi, wyjście do kina to dodatkowe 20 minut na robienie sobie fotek z fanami.
ARCZI: Najbardziej lubimy spotykać studentów w barze. Chętnie nam stawiają piwo i kończy się piciem do rana. Świetny patent na oszczędności!
KLAMER: Ale jeszcze nam się w głowach nie przewróciło. Nie czujemy się gwiazdami i tym bardziej się tak nie zachowujemy. Może dlatego, że nie jesteśmy z Warszawy, jak większość youtuberów, tylko z Zielonej Góry.

CKM: Odległość od stolicy pomaga?

KLAMER: W sprawach biznesowych przeszkadza. Większość spotkań w interesach odbywa się w Warszawie.
PRIMOSZ: Ale z drugiej strony – u nas wszędzie dojedziesz w dziesięć minut. Zawsze zdążysz na nagranie, nigdy się nie śpieszysz. Cisza i spokój.

CKM: Ale też nie ma gdzie wydawać zarobionych w sieci pieniędzy.
KLAMER: Na to jest jeden skuteczny sposób: dajesz żonie kartę i kasy nie ma.
PRIMOSZ: Tak naprawdę nie szalejemy z wydatkami. Dobijamy do trzydziestki, mamy żony, dzieci i dlatego głównie obczajamy promocje, gdzie pampersy tanio kupić.
SZTABA: A ja lubię stare wozy, mam Forda Capri z 1978 roku, jeżdżę na zloty...
ABI: Nie ciesz się, zaraz to się skończy. Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to Sztaba wkrótce zostanie ojcem.



CKM: 5 sposobów na zarabianie na YouTube.

ARCZI: Tak naprawdę są dwa sposoby na zarabianie. Ale możemy je rozbić na 5 etapów. Pierwszy i najważniejszy: musisz mieć fajny pomysł na własne oryginalne filmy.
ABI: Potem zakładasz konto na YouTube. W jego ustawieniach jest przycisk „Zacznij zarabiać”. Wciskasz go i dołączasz do programu partnerskiego.
SZTABA: I od tej pory masz udziały z reklam wyświetlanych przed twoimi filmami. Im więcej masz wyświetleń, tym więcej kasy.
KLAMER: Ale to jest ta mniejsza kasa. Dużo większą zarabia się w drugi sposób: przez lokowanie produktów w swoich filmach. Wypijasz piwo konkretnej marki, używasz młotka odpowiedniej firmy. Jeśli masz dostatecznie duży zasięg, możesz dyktować ceny na poziomie telewizyjnym. Albo nawet wyższe!
PRIMOSZ: Realny hajs zaczyna się od jakichś 500 tys. subskrybentów.

CKM: Wkrótce będziecie mieli na YT milion fanów – i co dalej?
KLAMER: Powoli ludzie mediów rozumieją, że prawdziwe życie toczy się w internecie. Będziemy jeszcze bardziej się profesjonalizować. Nie tylko sami występować, ale produkować filmy.
ARCZI: Wideo w sieci to w tej chwili Eldorado. Mało ludzi to robi, a jeszcze mniej robi to dobrze.
PRIMOSZ: Wbrew pozorom wciąż jest tutaj wysoki próg wejścia. Niby komórki już wszystko nagrywają, ale żeby to wyglądało dobrze, nowocześnie, ciekawie, to potrzeba dużo lepszego sprzętu i odpowiednio dużych umiejętności.
ABI: Kto to potrafi, ten wygrywa.
SZTABA: A poza tym, z okazji tego miliona subskrybentów, na pewno będzie gruba biba.

Wywiad pochodzi z magazynu CKM/8/2014

Dodał(a): Rozmawiał: Mateusz Natali/ fot. Studio MMP Piątek 24.10.2014

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)