Agent Tomek i zły Szwed

Chcesz wiedzieć, co zawodowcy sądzą o słynnym agencie Tomku? Masz pojęcie jakie wpadki mają na swoim koncie polskie tajne służby? Przeczytaj więc wywiad z człowiekiem, który o szpiegostwie wie wszystko...

służby specjalne

CKM:  Jaka jest najskuteczniejsza metoda wydobywania zeznań? Waterboarding? Przypalanie prądem?
Piotr Niemczyk, były zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa: Izolacja. Długotrwałe odosobnienie może złamać każdego. Jakiś czas temu widziałem izolatkę służb jednego z państw europejskich. To było wykute w betonowej podłodze zagłębienie w kształcie człowieka. Więźnia kładło się w tym zagłębieniu, a potem przypinało klamrami do podłogi.


CKM: Co czuje więzień w izolatce?
P.N.: Upokorzenie – bo jest się nagim, ból – długotrwałe siedzenie lub leżenie na zimnym betonie boli jak diabli, i strach. „Co ze mną będzie?”, „Kiedy to się skończy?”, „Kiedy po mnie przyjdą?”. Później człowieka wsadza się do celi z kapusiem. I taki kapuś umiejętnie drąży: „Będziesz siedział do końca życia”, „Twoja żona też pójdzie siedzieć, a dzieci zdechną z głodu”. I więzień pęka.


CKM: A co ze starym dobrym wbijaniem drzazg pod paznokcie?
P.N.: Podczas tortur fizycznych przesłuchiwany może powiedzieć wszystko: skłamie, potwierdzi zmyślone zeznania, żeby tylko ból się już skończył. Przesłuchujący też nie wie, czy torturowany mówi prawdę, czy tylko to, co może wreszcie zakończyć tortury. Tak uzyskane informacje są mało wiarygodne.


CKM: No dobrze, a środki chemiczne, np. skopolamina, czyli słynne serum prawdy CIA?
P.N.: Słyszałem i czytałem o teorii stosowania psychotropów. Nawet są specjalne szkolenia, w jaki sposób unikać ewentualnego podania narkotyków. Ale nigdy nie słyszałem o realnym przypadku zastosowania takich środków przez służby specjalne praworządnego państwa. Tego typu metody są raczej używane przez służby bezpieczeństwa państw totalitarnych. Ale przesłuchania takich służb zwykle nie służą zdobywaniu nowych informacji, tylko potwierdzeniu tych, które przesłuchujący już posiada lub które mają na celu wrobienie niewygodnego przeciwnika. Dlatego też w pracy wywiadu najważniejszą rolę odgrywają dane zebrane przez agentów czy zdobyte z innych źródeł, a nie wyciągnięte od przesłuchiwanych.


CKM: A jakimi środkami „potwierdzano” zeznania w tajnych więzieniach CIA na terenie Polski?
P.N.: A czy te więzienia w ogóle były? Ja nadal w to wątpię. Departament Sprawiedliwości USA potwierdził jednak, że w przesłuchaniach osób podejrzanych o terroryzm stosowane były, w ponad 200 przypadkach, waterbording i waterdosing. Pierwszy polega na zanurzaniu głowy w wodzie, drugi na wtłaczaniu płynu do otwartych ust.


CKM: Jaka jest według pana największa wpadka polskiego wywiadu?
P.N.: W latach 80. na terytorium ogrodu polskiej ambasady w Szwecji wylądowała rzucona z ulicy przesyłka. W paczce znajdował się list, w którym pewien obywatel „kapitalistycznej” Szwecji oferował „komunistycznej” Polsce jakąś tam porcję tajnych informacji wojskowych. Z zasady takie oferty się ignoruje, bo prawie w stu procentach jest to prowokacja. Paczka powinna wylądować w koszu, a o sprawie należałoby zapomnieć. Ale pracownicy ambasady, w co aż trudno uwierzyć, skontaktowali się ze szwedzką policją. Szwedzi przekazali sprawę swemu kontrwywiadowi, który oferenta złapał, a sąd skazał go na wieloletnie więzienie. Bo w tym przypadku to nie była prowokacja. Facet rzeczywiście chciał zdradzić swój kraj i rzeczywiście miał do przekazanie bardzo interesujące informacje.


CKM: Czy sprawa chorążego Zielonki (szyfrant WSI zniknął w nieznanych okolicznościach 12 kwietnia 2009 r.) nie jest wielką wpadką polskich służb?
P.N.: Czy wielką – nie wiem. Ale żadna z prawdopodobnych wersji zdarzeń nie jest dla służb dobra. Jeżeli został wywieziony przez obce państwo, to kompromitacja. Jednak w to nie bardzo wierzę. Tylko że człowiek z problemami też nie powinien zostać pozostawiony samemu sobie. To zresztą nie tylko sprawa chorążego. Służby często nie wiedzą, co robią ludzie bezpośrednio po odejściu „do cywila”.


CKM: Zapytam jeszcze o agenta „Tomasza” z CBA. To była chyba kompromitacja polskiej szkoły wywiadu? Facet szastał pieniędzmi na lewo i prawo...
P.N.: Szastanie pieniędzmi nie jest grzechem. W „sprawie agenta Tomka” żenujące było co innego: jeśli rzeczywiście brał on udział w rozpracowaniu posłanki Sawickiej, to absolutnie nie powinien być użyty do sprawy pani Marczuk. Świat polskich „elit” jest mały i było bardzo prawdopodobne, że ktoś ze znajomych posłanki był również znajomym bizneswoman. A to groziło dekonspiracją agenta.


CKM:  Pozostańmy na chwilę przy agencie Tomku. Też jestem przystojny, wysoki, uwielbiam wydawać pieniądze i nie mam problemów w kontaktach z kobietami. W jaki sposób mógłbym zostać oficerem służb?
P.N.: Idzie pan do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i tam w biurze przepustek jest pudełko. Wrzuca pan swoje CV i czeka na telefon.


CKM: Pan żartuje! A co ze świętą zasadą: „Nie zgłaszaj się do służb. Jeśli masz kwalifikacje, służby same cię znajdą”?
P.N.: To działa np. w Izraelu, gdzie jest powszechna służba wojskowa i „łowcy talentów” z wywiadu mogą sobie dokładnie obejrzeć kandydatów. Obawiam się, że w Polsce bardzo niewielki procent kandydatów pochodzi „z wyszukania”. Bierze się raczej chętnych oraz, co tu ukrywać, krewnych i znajomych. Ale to nie jest wielką wadą, bo kto wie, kiedy taki siostrzeniec czy bratanica mogą okazać się użyteczni. Łatwiej sprawdzić ich ewentualną lojalność dzięki temu,  że przynajmniej jedna osoba z ich otoczenia pracuje w służbach.


CKM: Zerknąłem na pana stronę. Są tam same książki i filmy o terroryzmie, szpiegach, podsłuchach. Wygląda na to, że nawet w wolnym czasie nie wychodzi pan ze świata służb?
P.N.: Wie pan co...? Cholera, nawet jak byłem na bollywoodzkim „Slumdogu”, to też doszukiwałem się wątków służb specjalnych! (śmiech)

DOSSIER

Piotr Niemczyk, lat 47. Członek Rady Konsultacyjnej przy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W latach 1990–1993 dyrektor Biura Analiz i Informacji Urzędu Ochrony Państwa, następnie zastępca dyrektora Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Ekspert sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, doradca ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz podsekretarz stanu w Min. Gospodarki. Prowadzi firmę Niemczyk i Wspólnicy (www.niw-serwis.pl), w której zajmuje się doradztwem w zakresie ochrony informacji i wywiadu konkurencyjnego.


Dodał(a): Aleksander Hepner Poniedziałek 03.10.2011

Komentarze

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
dr Jones (2011-11-12 18:27:31)
Nie tak znowu tragiczny ten los Zgłoś naruszenie
MirekRonin (2011-11-11 03:00:15)
Chyba nie chciałbym robić w agenturze. Przesrane życie. Zgłoś naruszenie
M4rcin (2011-10-03 20:04:40)
Ja znam jednego Tomka i jest agentem ale cicho sza bo to ściśle fajne, znaczy tajne :D
Co do bycia agentem to chyba fajna sprawa. Zgłoś naruszenie
T_W_I_N_1 (2011-10-03 19:10:05)
znam paru Tomków, ale żaden znich to agent :) Zgłoś naruszenie
Komentarze (4)