Skąd się wzięły chamskie żarty? Felieton Niekrytego Krytyka

Oglądałem ostatnio jakąś durną komedię i w pewnym momencie zakiełkowało mi w głowie pytanie: skąd się wzięły żarty? W którym momencie ewolucji zaczęliśmy boki zrywać, kiedy ktoś nadepnął na grabie i dostał w pysk? W jaki sposób powstał pierwszy dowcip słowny? Czemu chamskie żarty są tak zabawne? Ciężka sprawa!

niekryty-krytyk-ckm-2016.jpg

Twoja stara jest tak brzydka, że kiedy się urodziłeś, to ją spoliczkowano – powiedział
wczesny homo sapiens do kolegi, ale tamten się nie zaśmiał. Być może czuł, że jest w tym sporo prawdy, bo ówczesne kobiety nie dysponowały podkładami i tuszem do rzęs, a gęstości ich zarostu pod pachami i na twarzy nie powstydziłby się norweski drwal. Wydaje mi się, że pierwsze sytuacje wywołujące reakcję śmiechową bazowały bardziej na slapsticku niż języku – a to jakiś praczłowiek zjarał szóstkę potomków i chomika próbując rozpalić ogień, a to ktoś obciął rękę próbując stworzyć ostre narzędzie albo
chociaż otwieracz do piwa… Ot, tacy humorystyczni pra dziadkowie dzisiejszej skórki od banana czy wspomnianych grabi.

•••

Według naukowców z Uniwersytetu z Wolverhampton najstarszy znany nam dowcip to de facto sumeryjskie przysłowie, które idzie mniej więcej tak: „Coś, co nie zdarzyło się od niepamiętnych czasów: młoda kobieta nie pierdnęła siedząc na kolanach męża”. To bardzo krzepiące mieć świadomość, że już cztery tysiące (!) lat temu nasz jakże rozwinięty i światły gatunek fascynował się żartami kloaczno–gastrycznymi. Jak widać, w każdym z nas drzemie – i zawsze drzemał – taki głupkowaty Walduś Kiepski. Przez ten czas zdążyliśmy zorientować się, że Ziemia nie jest dechą, zbudować samolot, wykminić teorię względności, rozbić atom i wprowadzić kupony zniżkowe na zakupy w Tesco, a ten towarzyszący nam od niepamiętnych czasów niepozorny pierd wciąż stanowi źródło uciechy. No chyba, że jesteśmy w teatrze, kościele albo na OIOM–ie – tam z jakiegoś powodu podkładanie poduszek pierdziuszek jest postrzegane jako mało dojrzałe. Dziwne.

•••

Podobno z niektórych rzeczy nie należy się śmiać – wydaje mi się jednak, że kluczowym czynnikiem jest w tym przypadku czas. Pewien wybitny amerykański stand–uper, Louis C.K., w jednym z występów powiedział: „Wiecie, jak sprawdzić, czy jesteście złymi ludźmi? Przypomnijcie sobie, ile minęło czasu od ataku na World Trade Center do czasu gdy się zmasturbowaliście. W moim przypadku było to między pierwszą, a drugą wieżą”. Mało kto zanosiłby się śmiechem słysząc to następnego dnia po zamachu, ale już po kilku latach widownia nie miała z tym większego problemu. Podobno średnia czasu, jaki musi upłynąć od tak dramatycznego wydarzenia, aby stało się ono zabawne, wynosi pięć lat, siedem miesięcy, trzy tygodnie i szesnaście sekund.
Zaś w przypadku Polaków około jedenaście pokoleń.

•••

To nie jest śmieszne! – takie słowa słyszymy często wtedy, kiedy opowiemy tak zwany chamski dowcip, bazujący zwykle na krzywdzących stereotypach czy niesłusznych uprzedzeniach. Cóż, prawda jest taka, że w taborze lepiej nie pytać, dlaczego w Polsce jest tak mało łabędzi. Odpowiedź, że Cyganie szybciej po chleb dopływają, może ich
urazić i mają do tego pełne prawo. To jest jednocześnie krzywdzące i zabawne – ale co zrobić? Czy są tematy z których nie powinno się żartować? Gdzie przebiega granica dobrego smaku? Jak czarny może być czarny humor? I najważniejsze pytanie – czy za kolejne cztery tysiące lat wciąż będziemy zafascynowani starym dobrym pierdem? Mój wewnętrzny Walduś mocno trzyma kciuki.

Ten felieton Niekrytego Krytyka pochodzi z archiwalnego wydania CKM.

Spodobał ci się? Aktualne felietony znajdziesz w magazynie co miesiąc – także w nowym numerze CKM (już w kioskach):

10_ckm_2016.jpg

Po co iść do kiosku? Zamów CKM prosto do domu!
Nie tylko zaoszczędzisz pieniądze, ale dostaniesz ekstra książkę gratis:

prenumerata-majstrak.jpg


Dodał(a): CKM Czwartek 22.09.2016

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)