Sezon na wilki

Hugh Jackman, gwiazda filmu „Wolverine”, o tym, jak to jest pić kawę bez cukru, leczyć jet lag w Oceanie i świętować czterdzieste urodziny dziką imprezą w Japonii
Wolverine


CKM: Wolverine to dość wkurzona postać. Jaki jest Hugh Jackman, gdy się wkurzy?

Hugh Jackman: Zaskoczę cię – staję się cichy i spokojny. Nie podnoszę głosu, przetestowałem to już w relacjach ze swoimi dziećmi – to w ogóle się nie sprawdza. Mój ojciec nigdy nie podnosił głosu, a mimo to czułem się dużo bardziej nieswojo, gdy coś zbroiłem, a on po prostu podchodził do mnie, patrzył mi w oczy i szeptem pytał: „O co chodzi, co się dzieje?”.

CKM: Dlaczego Wolverine jest najpopularniejszą postacią ze świata X–Men?

Hugh Jackman: Nie mam pojęcia. A jest?

CKM: Owszem.

Hugh Jackman: W świecie komiksów był chyba pierwszym antybohaterem. Kiedy trafił do Hollywood, uznałem to za bardzo odświeżające dla gatunku. W świecie prawa i sprawiedliwości, złych i dobrych typów, Wolverine był typem niejednoznacznego skurczybyka, na pozór dobrego, ale podążającego własną drogą. Nie strzela laserami z oczu, nie miota piorunów, ale to jego inni boją się najbardziej.

CKM: Ile czasu i pracy potrzeba, żeby uzyskać tak atletyczną sylwetkę?
Hugh Jackman: Zdecydowanie zbyt dużo. Nie mogę chodzić na rodzinne przyjęcia, bo częstują mnie tam słodyczami, nie mogę nawet dorzucić sobie kostki cukru do kubka kawy (popija kawę – przyp. red.). Kawa jest jedyną przyjemnością, na którą mogę sobie obecnie pozwolić. Nie mogę jej posłodzić, ale mimo to ją piję – no bo co mi zostało?

CKM: Do czego zmuszasz się, aby osiągnąć taki wygląd?
Hugh Jackman: To proces nie tylko trudny, ale i wyczerpujący. Wyrzuciłem z diety wszelkie węglowodany. Nie będę ściemniał – jest ciężko.

CKM: Brak cukru i węglowodanów zabija entuzjazm?

Hugh Jackman: Zdecydowanie tak... Czuję się wypompowany. Trenuję tak intensywnie, że cała para idzie w treningi. A są takie dni, że nie mogę sięgnąć nawet po owsiankę rano czy po porcję brązowego ryżu. Zostaje mi jedynie mocno rozgotowany tuńczyk, który smakuje jak tektura i ciężko go strawić.

CKM: W takim stanie musisz być nieznośny w domu. Dzieci uciekają na twój widok?

Hugh Jackman: Tak, ciężko ze mną wytrzymać. Na całe szczęście Deb, moja żona, również jest aktorką i potrafi mnie zrozumieć. Czy wspominałem już, że mam wspaniałą żonę (śmiech)?

CKM: Jeszcze nie. Czy to prawda, że Robert Downey junior tobie zawdzięcza atletyczną sylwetkę?

Hugh Jackman:Kiedy Robert dostał propozycję zagrania Iron Mana, zadzwonił do mnie i wyłożył kawę na ławę: „Stary, powiedz, jak ćwiczysz i co jesz, by zbudować taką sylwetkę”. Wiedział, że przed rolą Wolverine’a różnie bywało u mnie z formą, a on musiał przejść kompletną przemianę, musiał stać się innym człowiekiem. No i pogadaliśmy sobie o treningu i jedzeniu. Sprzedałem mu parę dobrych patentów, reszta to jego ciężka praca.

CKM: Czy istnieje sekretne stowarzyszenie aktorów hollywoodzkich, którzy grali superbohaterów?

Hugh Jackman: Stowarzyszenie? Połowa aktorów w Hollywood grała takie role! Pokaż mi kogoś, kto nie zagrał w ekranizacji komiksu.

CKM: Podobno istnieje takie stowarzyszenie aktorów, którzy grali Bonda.
Hugh Jackman: Naprawdę? Nie wiedziałem. Byłoby fajnie, gdyby udało im się kiedyś skrzyknąć całą paczkę na ceremonię rozdania Oscarów.

CKM: Podobno parę lat temu wybrałeś się do Japonii z kumplami ze szkoły średniej?
Hugh Jackman: Jeden z moich szkolnych kolegów jest synem Johna Newcombe’a, znanego tenisisty z lat 70. Opowiedział mi historię, jak jego ojciec, gdy skończył czterdzieści lat, wybrał się z kumplami na męską podróż do Japonii. Uzgodniliśmy, że też tak zrobimy – a mieliśmy wtedy 17 lat. Zapomniałem o tym, ale gdy dobiłem do wieku 37 lat, kumpel przypomniał mi o naszym pakcie. Zmontowaliśmy grupę jedenastu gości, kumpli z liceum, i polecieliśmy. To była szalona wyprawa.

CKM: Ile czasu tam spędziłeś?

Hugh Jackman: Półtora tygodnia. Spóźniłem się jednak parę dni, więc najostrzejsze imprezy mnie ominęły. Więcej nie mogę powiedzieć. (śmiech).

CKM: Nie boisz się latania?

Hugh Jackman: Nie. Uwielbiam podróże samolotem.

CKM: Grany przez ciebie Wolverine się boi...

Hugh Jackman: Niektórzy fani zarzucają nam, że odeszliśmy od komiksowego wzorca, zgodnie z którym Wolverine nie bał się niczego, latania też nie. To był mój pomysł, żeby ten superbohater był ułomny, żeby czegoś jednak się obawiał. To trochę tak jak z Indianą Jonesem. Gdy dorastałem, nie docierało do mnie, dlaczego koleś, który włazi w każdą szczelinę i ciągle pakuje się w kłopoty, miałby obawiać się węży? A dzisiaj uważam, że to świetny pomysł i świetne mrugnięcie okiem do widza. Czy Wolverine jest typem gościa, który co tydzień lata do Meksyku na weekend? Nie. Więc było dla mnie oczywiste, że powinien bać się latania.

CKM: Dużo podróżujesz samolotem. Założę się, że masz swoje sprawdzone patenty na walkę z jet lagiem?
Hugh Jackman
: Owszem, mam ulubiony patent, który stosuję, gdy lecę do Sydney. Otóż po przylocie natychmiast idę na plażę i zanurzam się w oceanie. Wtedy cały jet lag ustępuje jak ręką odjął!

CKM: Żebyśmy jeszcze w Warszawie mieli ocean
...

DOSSIER
Hugh Jackman – rocznik 1968, australijski aktor. Urodził się i wychował w Sydney, ale jego rodzice przybyli do Australii z Wielkiej Brytanii w latach 60. W czasie studiów na politechnice w Sydney zapisał się na zajęcia teatralne i tak zaczęła się jego kariera aktorska. Światową sławę zyskał, gdy zaproponowano mu rolę w filmie „X–Men” (2000). Zagrał w pięciu odsłonach przygód X–Menów. 24 lipca do kin w Polsce wejdzie szósta część historii faceta z pazurami zatytułowana po prostu „Wolverine”.




Dodał(a): Joanna Ozdobińska Piątek 23.08.2013

Komentarze

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Krad (2013-08-27 01:08:02)
Spoko aktor. Spoko wywiad. Zgłoś naruszenie
Komentarze (1)