Niepełnosprawni przestępcy

Niepełnosprawni są takimi samymi ludźmi, jak wszyscy inni, włączając w to skłonności do łamania prawa. Poznaj osoby, które pomimo braku kończyn, wzroku lub niskiego wzrostu wzbudzają strach, a czasem nawet obrzydzenie

iStock_100956137_SMALL.jpg

Wielkie–małe dilowanie

„Udało się nam zamknąć jednego z największych dilerów narkotykowych w Londynie” – triumfowała brytyjska policja w 2011 roku po tym, jak dzięki zakupowi kontrolowanemu udało się aresztować 40–letniego Pele Watsona. Zakładamy, iż słowo „największy” zostało tutaj użyte z iście angielskim poczuciem humoru, jeśli wziąć pod uwagę, iż pojmany diler miał zaledwie… 114 cm wzrostu. Choć dowody winy były twarde (policjantowi incognito Watson sprzedał krak, czyli ekstremalnie mocną odmianę kokainy), sędzia Sarah Paneth wyjątkowo łagodnie obeszła się z małym przestępcą: wobec faktu, że w czasie odsiadki straciłby swoje mieszkanie, specjalnie przystosowane do jego wzrostu, oszczędziła mu kary więzienia (groziło mu dwa i pół roku), zamieniając ją na roczny dozór policyjny.

Napad na ślepo

Raczej niewielu ludzi po utracie wzroku myśli o napadach na banki. Jednak Robert Vernon Toye z kaliforniskiego San Pedro, choć niewidomy od dzieciństwa, nie widział przeszkód w robieniu kariery przestępczej. Zaczął jako dwudziestolatek w roku 1968, od wyłudzania pieniędzy drogą listową, za co trafił po raz pierwszy za kratki. „Ślepy Bob”, jak brzmi jego ksywa, po opuszczeniu murów więzienia w 1974 r. od razu skoczył na głęboką wodę: wparował do banku, skutecznie przekonał obsługę, iż jego biała laska jest bronią palną, po czym uciekł z pieniędzmi. Owa sztuczka udawała mu się jeszcze wielokrotnie, aż do roku 1977, gdy w trakcie napadu na bank w Nowym Jorku z oczywistych przyczyn nie zauważył, że na sali znajdują się uzbrojeni konwojenci. Toye został pojmany i trafił na sześć lat za kratki. Co zrobił po opuszczeniu nowojorskiego więzienia Metropolitan? Tak! Napadł na oddział Citibanku i ukradł 18 tys. dolarów. Po tym skoku niewidomy złoczyńca przeniósł się do Las Vegas, skąd regularnie latał do Nowego Jorku na kolejne napady. Schwytany w maju 1983 r. Toye usłyszał wyrok siedemnastu lat pozbawienia wolności w kalifornijskim zakładzie karnym Lompoc. Dodajmy na koniec, że niewidomy skazaniec próbował z niego uciekać aż 11 razy.

Kieszonkowy seryjniak

Wielkie pokłady zła w małym ciele – tak można scharakteryzować Bradleya „Choppera” Smitha, jedynego znanego historii karła–seryjnego zabójcę. Choć ten urodzony w 5 lipca 1911 r. w amerykańskim San Diego psychopata miał ledwie 127 cm wzrostu i ważył 36 kg, to zdołał zabić 31 osób, na ofiary wybierając wyłącznie wyjątkowo wysokich mężczyzn. Smith żywił do nich chorobliwą nienawiść: aby zmienić ich w karłów, obcinał im nogi w kolanach, najczęściej używając do tego piły łańcuchowej (stąd jego pseudonim – angielskie słowo „chopper” można tłumaczyć jako siekacz, rębaka). Jak Bradley odszedł w tego świata? Dowiódł słuszności powiedzenia, że „kto mieczem wojuje, od miecza ginie”... 11 października 1949 r., w trakcie rozczłonkowywania kolejnej ofiary, potknął się i nadział na pracujący łańcuch
piły, doznając śmiertelnych obrażeń...

Zainteresowany? Więcej sylwetek sprawnych inaczej przestępców (m.in. bandyty, ktory na wózku inwalidzkim napadał na banki, oraz mordercy bez rąk i nóg, który zastrzelił z rewolweru dwie osoby) znajdziesz w pełnej wersji artykułu tylko we wrześniowym numerze CKM – w kioskach!

09_ckm_2016-617.jpg

Po co iść do kiosku? Zamów CKM prosto do domu!
Nie tylko zaoszczędzisz pieniądze, ale dostaniesz ekstra książkę gratis:

prenumerata9-2016.jpg


Dodał(a): CKM Poniedziałek 05.09.2016

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)