Kolacja ze śniadaniem - konkurs Łowicza!

Dziś zamiast do restauracji zaproś dziewczynę do siebie. Zgodnie z zasadą „przez żołądek do serca” zaskocz ją swoim talentem kulinarnym.
konkurs CKMJej serce będzie Twoje! Żeby to zrobić już nie musisz cały dzień stać w kuchni, bo z pomocą nowych gotowych sosów włoskich Łowicza nie będzie to trudne ani pracochłonne. Przepis na pyszną i elegancką kolację od Łowicza jest banalnie prosty: Wystarczy ugotować makaron, dodać podgrzany sos Łowicza ( do wyboru są: Puttanesca, Basilico oraz Arrabiatta) i już! Potrawa gotowa w kilka minut, a smakuje jak z najlepszej włoskiej knajpki. Soczyste pomidory w kawałkach – aż 175 gram pomidorów na 100 g produktu, do tego oliwki i kapary, a wszystko przyprawione pyszną mieszanką ziół, z których słynie włoska kuchnia.

A na śniadanie?

Obstawiamy, że ta kolacja zamieni się we wspólne śniadanie;) A jeśli śniadanie, to tylko świeże bułeczki z najbardziej owocowym dżemem od Łowicza. 100% z owoców to aż 100 gram owoców na 100 g produktu.Twoja dziewczyna będzie zachwycona, jeśli jej powiesz, że w tym produkcie nie ma dodatku cukru. 100% z owoców jest słodzony sokiem jabłkowym. Produkt ten jest oferowany w czterech najpopularniejszych smakach przetworów owocowych - truskawka, porzeczka, brzoskwinia i wiśnia. Wasze wspólne śniadanie będzie nie tylko smaczne, ale i pożywne. Owocowe produkty Łowicz 100 % z owoców będą najlepszym wyborem na dobry początek dnia - porcja owoców idealnie pasuje do świeżego pieczywa i porannej kawy.

lowiczART1.jpgMało?

Dorzucimy jeszcze do tego nowe prozdrowotne syropy Łowicza, które doskonale komponują się z ciepłą herbatą albo wodą. Ich innowacyjna formuła powoduje, że wystarczą dwie łyżki stołowe dziennie, aby uzupełnić zapotrzebowanie organizmu na dany składnik. Dostępne w 4 smakach: pędy sosny (wspomagają układ oddechowy), aronia (zwalcza wolne rodniki), czarny bez (wspomaga procesy obronne organizmu) oraz dzika róża (wspomaga układ odpornościowy).

Twoja dziewczyna na pewno Ci podziękuje za taką troskę o jej samopoczucie i zdrowie.

Na koniec do zestawu dorzucimy jeszcze świetne książki ufundowane przez wydawnictwo MWK: "Pożądanie mieszka w szafie" – Piotra Adamczyka oraz "Egzamin z oddychania" Jana Kolskiego.

Co zrobić aby wygrać jeden z zestawów od Łowicza? Wystarczy, że krótko opiszesz nam swoją najciekawszą randkę. Najbardziej zaskakujące i ciekawe odpowiedzi zostaną nagrodzone zestawami produktów Łowicza oraz książką. Swoje propozycje konkursowe wrzucajcie poniżej, w komentarzach. Konkurs trwa do 27.12.2012.

REGULAMIN KONKURSU


Dodał(a): CKM.PL/Łowicz Wtorek 18.12.2012

Komentarze

Wszystkie komentarze (6)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
vojak_2 (2013-03-16 23:33:31)
Sosy dobre, warte swojego :) Zgłoś naruszenie
jozekb (2013-01-08 20:51:49)
Ale zakamuflowany ten konk ;). Nic dziwnego, że tak mało osób wzieło udział . Już za samo trafienie w to miejsce tutaj to powinna być nagroda ;)). A jeśli wam zostało (bo tylko 4 uczestników było) to ja chętnie przygarnę jeden zestawik. Co Wy na to?? Zgłoś naruszenie
witegz (2012-12-28 21:20:14)
Napisałbym jeszcze wczoraj ale randka się przedłużyła... A jak w przypadku większości moich randek WSTYD O NICH OPOWIADAĆ - ALE JAKŻE PRZYJEMNIE WSPOMINAĆ!!!! ;). Raz było tak, że koniecznie chciałem ją zabrać na pierwszej randce na chatę. Ale ona oczywiści, że nie, bo ona nie z takich i idziem do dyskoteki potańczyć. Była selekcja, a że ona wyglądała bardzo młodo i choć już miała 18 lat - zapomniała dowodu osobistego i nie wpuścili jej do klubu. A że była zima i nie można było posiedzieć w parku ... POSZLIŚMY DO MNIE NA CHATĘ ;))))). tzw. "Co się odwlecze, to nie uciecze" ;)) Zgłoś naruszenie
Krad (2012-12-26 23:58:13)
Pamiętam to jak dziś, był to nudny ponury piątek po szkole, jakich wiele, siedziałem w poczekalni na dworcu PKP, z zamiarem powrotu do domu. A tu nagle spikerka nawala litanię, jak z kałasznikowa, że pociąg ten a ten(mój) ma obsuwę, konkretnie to godzinę opóźnienia.
Siedząc więc dalej na swym miejscu, rozmyślając i klnąc w duchu na przemiennie, nad parszywością swego losu, nawet się nie spostrzegłem gdy obok mnie siada pewna dziwnie mi znajoma dziewczyna. Jedno spojrzenie, i iskierki porozumienia rozbłysły w naszych oczach.
- Ja cię skądś znam… Pada jakże oklepana fraza – I bingo, okazuje się, że z ową dziewczyną chadzaliśmy do tej samej budy, mija kilka lat i znowu trafiamy razem na jedną uczelnię(poczułem się jakby wszechświat do mnie przemówił;) Szybko okazało się, że mamy ze sobą po drodze(ten sam pociąg, ten sam kierunek) I tak, od słowa do słowa, wyszło na to, że wybraliśmy się na kawę. I tak zadziałała teoria względności Einsteina, w miłym towarzystwie czas zasuwa jak struś pędziwiatr na energy drinku. Pociąg nam uciekł, więc cóż było począć? Padła komenda „na miasto” Zabrzmi to dziwnie, lecz ruszyliśmy w tango, jak gdybyśmy znali się nawzajem od zawsze. Uszła mi z pamięci ilość pubów i klubów do których wstąpiliśmy. Obskoczyliśmy znajomych po akademikach, komunikacją miejską zjeździliśmy miasto wzdłuż i wszerz. Prowadząc się za ręce, zaliczyliśmy nawet spacer po parku. To była najkrótsza, a zarazem najdłuższa noc w moim życiu, rozstaliśmy się dopiero w pociągu w drodze do domu. Miałem wrócić do swej hacjendy w piątek o godzinie jedenastej wieczorem, a dotarłem tam w sobotę krótko przed południem.
Po mej nocnej eskapadzie byłem śmiertelnie skonany, wyglądałem ponoć jak śmierć na urlopie, jednocześnie byłem pozytywnie nakręcony jak bym wygrał szóstkę w totka
Czy to była randka? Chyba nie, w klasycznym tego słowa znaczeniu nie, jednak mimo wszytko cieszę się z tego zrządzenia losu do dziś. Dzięki ci PKP;0 Zgłoś naruszenie
vojak_2 (2012-12-26 15:57:58)
Znajomość moja i dziewczyny z którą poszedłem na randkę rozpoczęła się na jednym z portali społecznościowych. Z początku zwykła gadka o dupie marynie a z czasem zaintrygowała mnie. Znalazły się wspólne zainteresowania, pasje, podobne myślenie. Mija tak tydzień dwa, pasuje, żeby to ruszyło dalej. Jako, że ja zacząłem te znajomość, to inicjatywny poznania musiała wyjść z mojej strony. Teraz pytanie, gdzie by tu się wybrać na to pierwsze spotkanie. Zarówno ona jak i ja nie jesteśmy zbyt rozmowni, więc musi to być miejsce, gdzie oboje będziemy czuć się swobodnie. Najodpowiedniejszy byłby spacer po parku, ale wybrałem konwent mangi, który miał się odbyć w piątek i sobotę w jej mieście. Oboje nas to interesuje, dlatego miałem nadzieję, że to będzie trafny wybór.
Przyszedł dzień spotkania, czekam na nią lekko zdeprymowany. Idzie. Głęboki wdech i w myślach: Sławek, tylko tego nie zmaść. Cześć, cześć i cisza. Bez słowa zaczęliśmy iść w stronę szkoły, gdzie odbywał się konwent. Nie sądziłem, że jest aż tak nieśmiała. Dużo mnie kosztowało trudu, żeby zacząć rozmowę, ale jakoś to ruszyło. Wiedziałem, że jak nie teraz, to już nigdy.
Czas mijał szybko. Chodziliśmy wszędzie, gdzie odbywały się kąciki zapoznawcze, konkursy karaoke, drama, czy małe szkoły rysunku. Rozmowa nic się nie kleiła a mimo to byłem szczęśliwy, że z taką dziewczyną mogę spędzać czas, brać udział w spotkaniu osób, które lubią to samo.
Z tego konwentu nic nie pamiętam, byłem zbyt przejęty spotkaniem z dziewczyną. Cóż, wyszło jak wyszło, więcej już się nie spotkaliśmy. Co prawda, kontakt nadal ze sobą mamy, ale nie sądzę, żebyśmy się jeszcze kiedykolwiek mieli spotkać. Pierwsze dni po spotkaniu były ciężkie. Wielokrotne analizy, co mogłem zrobić inaczej. Pretensji nie mam ani do niej ani do siebie. Widocznie tak miało być, poza tym jestem z siebie dumny, że spróbowałem. Zgłoś naruszenie
slidersy (2012-12-20 15:17:32)
Moja najciekawsza randka.
A więc to było tak : Pewnego dnia poszedłem na dyskotekę z kumplami i miło było piwko się piło, siedzieliśmy przy stoliku i nagle słyszymy jak ktoś za nami "szepce" CUKIERECZKU odwróciliśmy się i okazało się, że siedzą tam trzy dziewczyny ( jedna fajna i dwie takie sobie ) ale były tak samo pijane jak i my. W pierwszej chwili zaczęliśmy się śmiać i daliśmy spokój, ale one dalej cukierkowały więc pomyśleliśmy , że do nich pójdziemy i będzie wesoło, jak pomyśleliśmy tak zrobiliśmy i po krótkiej rozmowie okazało się , że ten CUKIERECZEK to ja!!
No i nic koniec imprezy odprowadzamy kobiety do domu jest wesoło , alkohol działa i po drodze głupoty do głowy przychodzą, ja idę raz z jedną, raz z drugą potem z trzecią ogólnie luzik , kumpel zobaczył u kogoś na podwórku stary fotel koło śmietnika i chciał sobie posiedzieć więc przeskoczył przez płot i sobie posiedział lecz gdy skakał z powrotem zaczepił spodniami o płot i rozdarł je od kostki po jajka :) całą nogawkę. Dziewczyny odprowadzone więc i my wracamy do domu z małym szczegółem jest niedziela przed 9 rano . Babki do kościoła i my wspaniali jako jedyni pod prąd ja już troszkę zorany kumpel w podartych spodniach ale do domu dotarliśmy. no i to koniec tej pięknej przygody , a ja to traktuję jako randkę ponieważ po tym wszystkim okazało się , że właśnie z Panią od cukierków się ożeniłem i jestem szczęśliwy. Więc uznajemy to jako naszą pierwszą niezapomnianą randkę . Zgłoś naruszenie
Komentarze (6)