Halo, policja? Przemycamy zioło, przyjeżdżajcie!

Gdy się upalisz ziołem, możesz mieć stany lękowe lub euforyczne – wszystko zależy od Twojego nastroju i higieny psychicznej. Podobno. Bo skąd mi to wiedzieć, skoro marihuana w Polsce jest nielegalna, a najdalej od domu byłem w Sosnowcu, co właściwie – sądząc po częstotliwości występowania tego miasta w dowcipach – można je uznać za byt niezależny, więc w sumie to jakbym był w innym wymiarze.
autodonos.jpg
Dlatego zioło najlepiej palić w sprawdzonym towarzystwie i gdy jesteś w stanie wyluzować i otworzyć się na oczyszczenie głowy. Tak mówią ci, którzy w swoich krajach mogą robić to legalnie. Wierzę im na słowo, bo ja przecież Sosnowiec i te sprawy.

Jeśli ktoś jest przewrażliwiony na punkcie nielegalności całego procederu, może popaść w paranoję, stać się nerwowym. Masz wtedy wrażenie, że każdy wokół jest tajniakiem ze słuchawką w uchu, która zapewnia im łączność z bazą i w każdej chwili pozwala wezwać do akcji helikoptery, psy śledcze i wozy bojowe. Podobno, tak mówią.

Dlatego wnioskuję, że dwóch Amerykanów, z których jeden ma dość meksykańskie nazwisko (Donald Trump będzie miał kolejny argument żeby pocisnąć znienawidzonym przez niego sąsiadom) mieli lęki, które ich zjadły podczas szmuglowania kontrabandy z jednego stanu do drugiego. W końcu pękli i zadzwonili na policję, donosząc na samych siebie...

22-letni Leland Ayala-Doliente i jego 23-letni kolega Holland Sward przemycali 9 kilogramów marihuany między amerykańskimi stanami. No może mniej niż 9 kg, bo część wyjarali i upalili się okrutnie. Na tyle popłynęli ze świadomością, że wydawało im się, że dookoła nich krążą policjanci i agencji pod przykrywką, w cywilnych wozach. Chłopaki nie wytrzymali presji i zadzwonili na numer alarmowy.

Leland wyjaśnił dyspozytorowi, że są kretynami, którzy szmuglują trawkę, ale mają dość presji wywieranej na nich przez stróżów prawa i jeśli któryś z nich chciałby w końcu wkroczyć do akcji i ich aresztować, byliby wdzięczni. Po krótkiej rozmowie Leland wyjaśnił, że jest im zimno, marznie też pies, którego przewożą, a zapytany o broń, odpowiedział, że ma jedynie przekąski. Gastrofaza - tak mówią ci od legalnego jarania.



Po kilku minutach przyszło wybawienie. Oznakowany radiowóz wysłany przez dyspozytora, podjął przemytników, którzy stali z rękami założonymi za głowę, a kontrabanda (schowana wewnątrz psiej klatki) stała obok auta, gotowa do podjęcia przez funkcjonariuszy.

Panowie nie dostali żadnej nagrody ani nawet medalu wyciętego z kartonu za „autodonos”. Sward usłyszał wyrok 5 lat więzienia w zawieszeniu również na 5 lat, ale musi odsiedzieć 30 dni. Natomiast Ayala-Doliente początkowo skazano na 1,5 roku w pierdlu, ale sędzia podbił okres odsiadki do 8 lat, bo oskarżony w dniu ogłaszania wyroku znów się ujarał. I znów się do tego przyznał.




Dodał(a): Paweł Jaśkowski Poniedziałek 01.02.2016

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)