Julie Evans – piękność z Karaibów

Kiedy za oknem ciemno, zimno i nie macie już na nic ochoty, pomyślcie jak pięknie może być na świecie i pozwólcie się rozgrzać Julii Evans. Jeśli macie konto na Instagramie, czym prędzej dodajcie ją do obserwowanych i niech zabierze was do swojego świata.

Julie Evans urodziła się w Kanadzie, ale wychowała na małych wysepkach Karaibskich w Grenadzie. Stąd też przeglądając jej profil natkniecie się na wiele zdjęć w bikini, a jak dobrze się przyjrzycie, to może dostrzeżecie nawet palmy i plażę. Od razu widać, że lubi podróżować. Możemy obejrzeć ją nie tylko w egzotycznych pejzażach, ale również, przymierzającą koronę w Londynie. Czarnoskóra piękność przyznaje, że gdyby nie wybrała modellingu jako ścieżki kariery, pracowałaby w branży turystycznej, bądź kulinariach. Jest więc nie tylko piękna, ale potrafi też gotować.

Przy tylu wyjazdach bardzo ceni swój przenośny komputer, dzięki któremu może rozmawiać z bliskimi i oglądać zaległe odcinki ulubionych programów telewizyjnych. Czas wolny natomiast spędza dbając o własne ciało, co daje bardzo wymierne efekty. Najbardziej seksownie czuje się podczas szykowania do wyjścia. Ma również bardzo pozytywne nastawienie do życia, za swoje motto uznaje wiarę w to, że każda drobna rzecz jej się ułoży.



Ta nosząca miseczkę B modelka wydaje się zbyt idealna, aby była prawdziwa. No cóż posiada jedną ogromną wadę. Jest zamężna. Z drugiej strony nie przeszkadzało jej to, w całowaniu się z innym mężczyzną podczas jednej z sesji. Dlatego z nadzieją spoglądamy w jej wielkie brązowe oczy i chociaż twierdzi, że najchętniej odwiedziłaby Indie, zapraszamy do Polski.




Dodał(a): Adam Nawrocki / fot.: instagram.com/julesevans Poniedziałek 02.01.2017

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)