Łysa i size plus - zaprzeczenie modelki?

Połamała wszystkie stereotypy krążące na temat modelek. Nie zmusza się do wymiotów po posiłku, nie je wyłącznie sałaty i marchewek, nie kładzie się pod skalpel, ale i np. nie dba o to żeby jej włosy płożyły się po ramionach i plecach. Bo zazwyczaj goli głowę na łyso.

Ostatnio na fali są modelki „size plus”, czyli takie, które mają większy rozmiar ubrań, aniżeli dziewczyny śmigające po wybiegach (choć tu mniejszego lub równego chyba nie da się mieć), czy te z sesji do kampanii reklamowych. Na fali, nie „w modzie”.

Bo gust w kwestii wyglądu, ubioru, proporcji ciała każdy ma inny i możemy mówić np. o tym, że większości podobają się modelki takie, a nie inne. Bo to nie jest tak, że te powyżej rozmiaru S zaczęły nagle wszystkich jarać. A może po prostu opatrzyły się nam szczupłe (nie wychudzone) dziewczyny i z racji tego, że trafiamy na takie, chcielibyśmy widzieć roznegliżowane kobiety o pełnych kształtach?



Stefania Ferrario to 23-letnia australijska modelka, która walczy z szufladkowaniem jej i jej podobnych dziewczyn jako „size plus”. Na swoim instagramowym koncie zamieszcza dużo zdjęć w bieliźnie, a czasem topless. Wraz z innymi laskami o pełnych kształtach podjęły akcję #DropThePlus, co tłumaczyć można jako „porzuć plus”.

Sonda

Chcesz sesji modelki "size plus" w CKM?


Australijka ma coś niesamowitego w oczach – z jednej strony lekkość bycia, wygląda jakby miała cały czas wszystko gdzieś, a z drugiej dostrzegamy w nich zadziorność i gotowość do walki. A walczy też w słusznej sprawie – swoją łysiną.

W 2012 roku postanowiła zgolić głowę, po tym jak naczytała się o historiach dziewcząt, które po chemioterapii albo ze względu na różne schorzenia, traciły naturalne włosy i musiały zasłaniać się perukami. Stefania udowadnia, że piękna nie da się uczesać.

Wymiary Stefanii Ferrario: 100-72-104.




Dodał(a): Adam Wawrzyniak / fot.: instagram.com/stefania_model Piątek 18.11.2016

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)