Warszawski festyn

Miał być wielki mecz. Miały być wielkie emocje. A, wyszedł festyn rodem z podlaskiej wsi.
Superpuchar

Wczoraj na stadionie Warszawskiej Legii odbył się mecz o Superpuchar Polski. Zagrały w nim mistrz kraju Śląsk Wrocław oraz zdobywca Pucharu Polski Legia Warszawa. Chłopaki poganiali trochę za gałą, postrzelali, pokłócili się z sędziami, usłyszeli parę obelg (zwłaszcza Sebek Mila) i w regulaminowym czasie gry było 1:1.

Pierwsza połowa była nudniejsza niż lekcja katechezy prowadzona przez jakże znającą " te" sprawy siostrę Klementynę. Jakby nie kilka fajnych, kuso odzianych dziewcząt można  było śmiało walnąć w kimę. W drugiej połowie coś się zaczęło dziać. Piłkarze zaczęli szybciej biegać i składniej grać. Nie wiemy czy to efekt tych dziewcząt czy męskiej rozmowy w szatni. Nie nam to oceniać. Cóż, po 90 minutach one-one i błogie - "jeb.. PZPN!

Zwycięzcę miały wyłonić karniaczki, w których lepsi okazali się piłkarze Śląska.

Mecz miał żenującą oprawę, kibiców było tyle co kot napłakał. PZPN jak zwykle stanął na wysokości zadania ...


Skompletuj najtaniej swój sprzęt sportowy!

Dodał(a): Ostatni mohikanin Poniedziałek 13.08.2012

Komentarze

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
mysterius (2012-08-18 11:02:19)
Powinni sobie darować te mecze o superpuchar. Kluby traktują je jak przykry obowiązek, dlatego potem mamy takie widowiska. Zgłoś naruszenie
Krad (2012-08-15 03:32:52)
Hmm, PZPN... I wszytko jasne Zgłoś naruszenie
dr Jones (2012-08-13 11:13:23)
Cóż tu skomentować ? Zgłoś naruszenie
Komentarze (3)