Rusz się

Jak się nazywa narodowy sport Polaków? Zgadłeś - to bieganie!
bieganie


Myślałeś, że wiosna, niczym w serialu „Gra o tron” nigdy nie nadejdzie? Że do końca życia będziesz mógł wygrzewać swój coraz bardziej tłusty tyłek na kanapie, pijąc piwo i zarzynając pad do konsoli podczas gry w „Call of Duty”? Nic z tego, amigo. Zrobiło się ciepło, gimnazjaliści oraz czterdziestoletni hipsterzy szaleją na longboardach, młode gwiazdy korporacji szpanują karbrioletami o mocno niemęskich nazwach – to wszystko może oznaczać tylko jedno: pora rozpocząć biegowe szaleństwo! Niezależnie od tego, czy w tym roku chcesz zaliczyć swój pierwszy maraton, dotrzeć do mety biegu na pięć kilometrów czy po prostu biegać po parku – to jest twój czas! Wyjdź na ulicę, ruszaj w miasto, bij „życiówki”, a przede wszystkim – baw się dobrze, bo bieganie to świetna zabawa!

Lista życzeń
Ile wymówek potrafisz znaleźć, by uzasadnić to, że choć przyszła wiosna, ty jeszcze nie biegasz? Bez obaw, każdą z nich obalimy i udowodnimy ci, że bieganie masz w naturze i we krwi

1. JESTEM ZA STARY NA BIEGANIE
Najstarszy biegacz na  świecie, 101–letni obecnie Brytyjczyk Fauja Singh karierę maratończyka zakończył w wieku stu lat. Ale nie po to, by w ogóle odstawić bieganie, ale by przejść na krótsze dystanse! W lutym tego roku przebiegł swoją ostatnią „dziesiątkę”. Dodajmy jeszcze, że bieganiem zajął się w wieku 89 lat, po śmierci żony, wcześniej prowadził mało aktywny tryb życia... Czy nadal uważasz, że trzydziestka to wiek zbyt sędziwy, by zacząć przygodę z bieganiem?

2. BIEGANIE ZRUJNUJE MOJE STAWY
Amerykanin Scott Jurek, słynny ultramaratończyk, zwycięzca wielu klasycznych biegów (m.in. stumilowego Western States Endurance Run w USA) lubi opowiadać anegdotę o dziadku, który ciągle powtarzał, że kolana odmówią Jurkowi posłuszeństwa, nim skończy czterdzieści lat. Scott, Polak z pochodzenia, w tym roku kończy czterdziestkę, ciągle biega ale na żadne kontuzje nie narzeka. Iron Man? W żadnym wypadku, po prostu to nie bieganie uszkadza kolana, lecz złe technika biegu i mikrourazy, na które niektórzy biegacze nie zwracają uwagi, uznając, że są twardzi i nie będą przejmować się głupotami...

jogging .jpg

3. NIE MAM CZASU NA BIEGANIE
Planując ambitny start w maratonie faktycznie musisz poświęcić wiele godzin w tygodniu na treningi. Bieganie to jednak przede wszystkim relaks i dobra zabawa, więc nie traktuj tego jak olimpiady. Wystarczy czterdzieści pięć minut dwa–trzy razy w tygodniu, czyli mniej, niż poświęcasz na obejrzenie „Szkła kontaktowego”, które i tak jest do niczego i szkoda na nie czasu.

4. BIEGANIE ZREDUKUJE MOJĄ MASĘ MIĘŚNIOWĄ
Biegi długodystansowe i sylwetka siłacza nie idą w parze. Długie biegi mogą prowadzić do procesów katabolicznych, swoistego „spalania” mięśni przez organizm, więc redukcji masy mięśniowej (zwłaszcza jeśli wyglądasz jak Brock Lesnar) uniknąć się nie da. Boisz się, że po sezonie będziesz chudy jak kenijski maratończyk? Spokojnie, dieta bogata w węglowodany i białko, załatwi sprawę. Nie musi to być białko zwierzęce. Wspomniany Scott Jurek od lat jest weganinem... 

5. BIEGANIE JEST NUDNE

Tak uważają tylko ci, którzy nie biegają. Jeśli jednak upierasz się, by zająć czymś głowę w czasie truchtu, dla takich jak ty wymyślono audiobooki.  Jeszcze lepszym pomysłem będzie znalezienie sobie kumpla do biegania. Wspólne biegi to nie tylko lepsza motywacja do treningu. Rozmowa w trakcie treningu sprawia, że jesteś w stanie przebiec niemal dowolny dystans (sprawdziliśmy to!).

jogging 2.jpg

6. NIE STAĆ MNIE NA UPRAWIANIE SPORTU

Na grę w polo w Sankt Moritz być może rzeczywiście nie jesteś dość zamożny. Ale w przypadku biegania, budżet nie ma znaczenia. Twój jedyny wydatek to buty (zerknij na kolejne strony naszego dodatku, znajdziesz tam porady, co kupić), choć na upartego możesz biegać nawet boso (pozdrawiamy biegnącego boso śmiałka, którego spotkaliśmy na trasie ubiegłorocznego maratonu warszawskiego!)  

7. JEŚLI BĘDĘ CZĘSTO BIEGAŁ, CIĄGLE BĘDĘ ZMĘCZONY

Prawda jest zupełnie inna. Biegacze to największe „ćpuny” na świecie! Biegamy na okrągło nie tylko dlatego, żeby kręcić dobre czasy. Biegamy, bo każdy bieg to potężny strzał endorfin, wydzielanych przez mózg hormonów odpowiadających za dobre samopoczucie. Tak zwana „euforia biegacza” to nie bajka, lecz fakt potwierdzony naukowo: przebiegnij ok. 45 minut w umiarkowanym tempie, a zrozumiesz, o co... biega.

8. PALĘ PAPIEROSY
Znamy maratończyków, którzy palą mniej lub bardziej intensywnie. Znamy też anegdotki o Marianie Woroninie, polskim sprinterze z lat 80. XX wieku i niegdyś najszybszym białym człowieku na Ziemi, który w przerwach między treningami przysiadał na papieroska z innymi lekkoatletami. To jednak nie zmienia faktu, że najprostszą drogą do rzucenia palenia jest regularne bieganie.

9. PROWADZĘ NIEZDROWY TRYB ŻYCIA

Dzień, w którym zdecydujesz się na treningi  biegowe, będzie ostatnim dniem twojej znajomości z „kebsem” na grubym cieście popitym słodkim napojem gazowanym. Dlaczego? Szczera odpowiedź brzmi: zwymiotujesz to świństwo po trzydziestominutowym forsownym biegu i obiecasz sobie, że już nigdy nie tkniesz czegoś  tak obrzydliwego. Zakład?

jogging 3.jpg

10. NIE PORADZĘ SOBIE Z DŁUGIM DYSTANSEM,  BĘDZIE WSTYD W CZASIE BIEGU

Bieganie właśnie dlatego jest takie fajne, że biegniesz z innymi ale jednak dla siebie. Dlatego na mecie każdego biegu wszyscy są zwycięzcami – i ten, który przybiegł pierwszy, i ten który doczłapał jako ostatni. Poczuj to choć raz, a na dobre wsiąkniesz w bieganie.


Dodał(a): CKM Czwartek 18.04.2013

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)