Pink Power

Są walki MMA, po których można stwierdzić, że to nie szata czyni twardzielem. Oto przykład jednego z takich właśnie pojedynków

13230105_1604184816563927_6186701702898012042_n.jpg

Mężczyźni, którzy tylko udają zabijaków, muszą nadrabiać niedostatki siły fizycznej i charakteru odpowiednio zakapiorskimi ciuchami. 

Natomiast jeśli jesteś prawdziwym twardzielem, możesz wszystko – nawet wyjść na ring MMA w… różowych legginsach!

Udowodnił to Wojciech „The Gentleman” Orłowski, pochodzący z Raciborza zapaśnik (jest wychowankiem klubów Dąb Brzeźnica i Gwardia Warszawa) oraz zawodnik mieszanych sztuk walki.

Podczas niedawnej gali MMA Nastula Cup, zorganizowanej we współpracy z organizacją PLMMA zmierzył się w kategorii do 84 kg z Pawłem Bolanowskim, reprezentantem klubu Fight Junkies Kielce.

Podkreślmy, że impreza odbywała się wg brutalnych zasad legendarnej japońskiej federacji PRIDE, gdzie normą są rzeczy surowo zakazane w trakcie walk UFC czy KSW – tutaj leżącego przeciwnika można kopać w głowę (tzw. soccer kicki) lub też na jego głowę naskoczyć z pełnym impetem (stompy).

Zaledwie 20 sekund minęło od chwili, gdy sędzia dał sygnał do rozpoczęcia walki do momentu, w którym musiał ratować Bolanowskiego; leżącego bez przytomności i otrzymującego na głowę atomowe ciosy pięścią.

Obejrzyj wideo z tego pojedynku, nie zajmie ci to zbyt wiele czasu:



Wnioski? Dobrze zastanów się, jeśli kiedykolwiek chciałbyś pogardliwie prychnąć na widok faceta w różowych ciuchach. 

Screen Shot 2016-05-31 at 16.01.11.png

Jeśli natomiast interesują cię inne odjechane stylówki Wojciecha Orłowskiego, zapraszamy do lektury aktualnego numeru miesięcznika CKM, gdzie wystąpił w naszej sesji modowej.

Screen Shot 2016-05-31 at 16.01.29.png

A może miałbyś ochotę zobaczyć materiał instruktażowy, w którym The Gentleman pokazuje, jak należy walczyć? Jeśli tak, daj nam znać.






Dodał(a): Michał Jośko/ fot.: Facebook, Instagram Wtorek 31.05.2016

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)