Niezniszczalny Nicholi Rogatkin

Komentatorzy zgodnie stwierdzili, że to był najgorszy wypadek w 10-letniej historii zawodów Red Bull Rampage. Nie mogli uwierzyć, że po kilkunastometrowym locie ze skarpy, podczas którego Nicholi okrutnie się poobijał i zakrwawił, wsiadł na swój rower, by dokończyć przejazd. Z pięknym finiszem.
red-bull-rampage.jpg
Nicholi Rogatkin po raz drugi wziął udział w szaleńczym zjeździe Red Bull Rampage – najważniejszej i najbardziej wyczekiwanej imprezie big mountain freeride'u. Jechał akurat swój przejazd kwalifikacyjny, by spróbować wybić się z 36-osobowej grupy do finału, w którym mogło wziąć udział 24 riderów. Zawody rozgrywane są w kanionie na obrzeżach Parku Narodowego Zion i w pobliżu miejscowości Virgin w stanie Utah.

Wszystko szło poprawnie aż do najbardziej śmiałych zeskoków na trasie swojej linii przejazdu. Dwa nagłe spadki pod rząd napędziły jeźdźca i gdy próbował wyhamować przed trzecim, przednie koło pośliznęło się, a Nicholi wyleciał przez kierownicę. Kilkunastometrowy lot zakończył na twardych skałach, ale po drodze zaliczył parę wystających grani. Na ratunek ruszyli organizatorzy i ekipa medyczna.

Po chwili Amerykanin rosyjskiego pochodzenia wstał, otrzepał się, przetarł krew z twarzy i zaczął się nerwowo przechadzać. Wyglądał jak potrącony pies, ale w jego głowie układał się plan. Zamierzał dokończyć przejazd. Dopasował wykrzywiony od upadku kask, ustawił rower na skraju zeskoku i ruszył!



Dalsza szarża była bardzo pewna i nie widać było u Nicholi oznak stresu związanego z wypadkiem sprzed chwili. Przejazd wykończył pięknym backflipem, a przez całą trasę niósł go aplauz widzów, którzy nie mogli wyjść z podziwu dla 20-letniego ridera o kościach ze stali. Co prawda nie zakwalifikował się do finału, ale wykazał się odpornością psychiczną, zyskał szacunek, uznanie i miano najbardziej walecznego zawodnika. A tych rzeczy nie osiąga się spektakularnymi trikami czy najlepszym czasem przejazdu.

W kwalifikacjach brał również udział polski zawodnik – Szymon Godziek, jednak na sesji treningowej zaliczył upadek i kontuzja nadgarstka uniemożliwiła mu start. Poniżej rekonesans na trasie w wykonaniu polskiego szaleńca na dwóch kółkach.





Dodał(a): Paweł Jaśkowski Piątek 23.10.2015

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)