Jak bronić się przed koksami?

Robienie pranków należy zostawić pranksterom. A koksy? Niech łykną parę tabletek, dorzucą kilka talerzy na sztangę, zapanują nad stękaniem w siłowni, to w nagrodę dostaną po wszystkim shake`a. Wkręcanie ludzi kompletnie im nie wychodzi, a `wypłacanie muki` bawiło, ale gdy przepychaliśmy się stojąc w szeregu do pierwszej komunii.
koksy-prank.jpg
Gdy podchodzi do Ciebie dwóch przerośniętych osiłków, masz kilka wyjść z sytuacji. Jeśli zaskoczą Cię na stojąco, zacznij uciekać – koksy pompują wszystko od pępka w górę. Poniżej tej linii wszystko jest sflaczałe. Nie ma się co szarpać, bo może nie każdy trenuje MMA jak Pudzian, ale gdy Cię dorwą, mogą zdusić Twoją głowę jak kinder-niespodziankę.

Jeżeli dopadli Cię na stojąco, ale wzięli w ogień krzyżowy, powiedz jednemu z nich, że ma większego bicka od kolegi. Zakłopotane koksy, stojące naprzeciw siebie, zaczną porównywać mięśnie, a wtedy Ty uciekasz.

Może się zdarzyć, że będziesz siedział np. na ławce, wtedy sytuacja wygląda na beznadziejną, ale tylko pozornie. Zadaj im zagadkę logiczną (tak oni to będą postrzegać) – co jest cięższe: kilogram efedryny czy kilogram metanabolu? Gdy wyciągną smartfony żeby znaleźć odpowiedź w sieci, Ty uciekasz.

Ale przecież też możesz chodzić na siłownię i czuć się równie pewnie! Jednak oceń realnie szansę – oni pominęli nogi w treningu, ale Ty też, zatem nie uciekniesz. Ich jest dwóch, więc w szamotaninie (nie mylić z walką) nie dasz im rady. Jednak zapewne masz przy sobie jakieś suplementy (mogą być napoczęte). Wyjmij je szybko z torby rzuć na bok i uciekaj, koksy skupią się na łupach.



W tym wideo `wkręcani` ewidentnie nie znają zasad postępowania w razie ataku koksów. No może poza dwoma, z których jeden uciekł, a drugi nawet wyprowadził cios.





Dodał(a): Jan Rzeźnik Czwartek 09.07.2015

Komentarze

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Komentarze (0)